Ładowarka do elektryków na drewno? Rolls-Royce i Volvo pracują nad takim rozwiązaniem

Maciej Struk

Rolls-Royce i Volvo współpracują nad stacją ładowania BioCharger, która działałaby poza siecią energetyczną. Czyli w odludnych i trudno dostępnych miejscach. Energia elektryczna miałaby w niej powstawać, dzięki spalaniu drewna lub biomasy.
Elektromobilność ma spowodować ograniczenie lokalnej emisji dwutlenku węgla, szczególnie w miastach. W ten sposób wpłynęłaby pozytywnie na jakość powietrza, choć tę zatruwają głównie nie samochody, lecz przemysł czy domy, ogrzewane za pomocą starych, nieekologicznych pieców.
Ale odstawmy politykę na bok. Rozwiązanie firmy Air Burners, czyli BioCharger, wspierane przez Rolls-Royce'a i Volvo CE (zajmuje się m.in. maszynami budowlanymi), ma być przydatne w miejscach, gdzie sieć energetyczna nie jest dostępna. Czyli w wysokich górach lub z dala od cywilizacji (TUTAJ przeczytasz, dlaczego ładowanie auta zwalnia powyżej 80%).
BioCharger: czyste spalanie?
Technologia BioCharger opiera się wydajnym palniku i kurtynie powietrznej. Jest ona już gotowa do użytku. Według jej twórców, „umożliwia ona utylizację odpadów roślinnych przy wykorzystaniu kurtyn powietrznych, minimalizujących przedostawanie się szkodliwych cząstek stałych do atmosfery”.
Taka stacja przy okazji przekształca też energię cieplną w elektryczną, którą przechowuje akumulatorze. W efekcie umożliwia ona nie tylko ładowanie pojazdów, ale i np. elektronarzędzi (TUTAJ przeczytasz o etyce ładowania).
Twórcy BioChargera twierdzą, że ich stacja może zutylizować aż 20 ton odpadów roślinnych na godzinę. I to bez wytworzenia szkodliwych substancji, jak metan czy sadza. Jednocześnie spalanie powinno być „czyste”, ze względu na wspomnianą już kurtynę powietrzną.

Co to oznacza? Taka kurtyna przykrywa komorę spalania, zapewniając wtórne dopalanie szkodliwych cząstek. W stosunku do klasycznego rozwiązania (otwarte spalanie) ilość wydobywającego się dymu zostaje zredukowana do 10%.
Nie należy jednak zapominać, że mikrocząstki lub dwutlenek węgla są i tak uwalniane do atmosfery. Firma Air Burners w swojej notatce prasowej nie wspomina jednak o ich ilościach.
450 kWh energii w akumulatorze
BioCharger powinien być w stanie wygenerować dziennie energię elektryczną do naładowania od 3 do 6 maszyn. Nie wiadomo jednak o jakie konkretnie maszyny chodzi – tego Air Burners nie podaje w swojej informacji.
Co istotne, akumulator, obsługiwany przez taką spalarkę ma pojemność 450 kWh. W przypadku standardowego samochodu elektrycznego bateria przechowuje 50-60 kWh energii elektrycznej. Łatwo więc policzyć dla ilu aut wystarczyłoby prądu (TUTAJ dowiesz się, od czego zależy szybkość ładowania elektryka).
BioCharger to system przenośny. Jego postawienie i uruchomienie nie powinno zająć więcej niż 6 godzin.

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.
Dodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Pożyczysz auto albo oddasz do warsztatu? Możesz zapłacić nawet 7500 zł

Japoński SUV premium jest tańszy. Lexus kosztuje mniej o 64 300 zł

Polacy kupują nowe auta jak nigdy. Krajobraz na rynku się zmienia

Skoda Octavia z pełną hybrydą bierze na celownik Corollę. Nie trzeba jej ładować

Oto maksymalne ceny paliw na wtorek 6 października. Diesel wreszcie tanieje

Trąbienie we mgle to obowiązek. Wielu kierowców o tym nie wie
Ostatnie artykuły
- Pożyczysz auto albo oddasz do warsztatu? Możesz zapłacić nawet 7500 zł
- Japoński SUV premium jest tańszy. Lexus kosztuje mniej o 64 300 zł
- Polacy kupują nowe auta jak nigdy. Krajobraz na rynku się zmienia
- Skoda Octavia z pełną hybrydą bierze na celownik Corollę. Nie trzeba jej ładować
- Oto maksymalne ceny paliw na wtorek 6 października. Diesel wreszcie tanieje
- Trąbienie we mgle to obowiązek. Wielu kierowców o tym nie wie
- Citroen szykuje hit w stylu retro. Będzie tańszy od Dacii Sandero
- Samochód na polskich tablicach za granicą. Co zrobić, gdy kończy się badanie techniczne?
- Najtańsze samochody elektryczne 2026 – ranking
- Elektryczny czy na LPG? Porównanie kosztów wskazuje wyraźnego zwycięzcę