Mandat tylko za dwa błędy. Zobacz, na co fotoradary i kamery przymykają oko

Sebastian Sulowski

Na zdjęciu z fotoradaru widać kilka wykroczeń naraz. Mandat przychodzi tylko za jedno przewinienie. Skąd to ograniczenie?
- Ograniczenia systemu fotoradarowego sprawiają, że nie każde wykroczenie kończy się mandatem.
- Kamery potrafią więcej, niż mogą wykorzystać do karania kierowców.
- System CANARD działa w oparciu o stare przepisy i ograniczenia techniczne.
Wielu kierowców obawia się, że jedno zdjęcie z fotoradaru oznacza kilka mandatów naraz. W praktyce tak się nie dzieje. Choć kamery rejestrują każdy szczegół, automatyczny nadzór działa według sztywnych zasad. Ograniczenia systemu fotoradarowego sprawiają, że mandat pojawia się tylko w dwóch przypadkach. Reszta wykroczeń – nawet jeśli widać je na zdjęciu – pozostaje bez kary.
Luka w przepisach ratuje kierowców przed lawiną kar
Powód jest prosty – ograniczają go przepisy. Zgodnie z art. 129g Prawa o ruchu drogowym, urządzenia należące do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD) mogą automatycznie rejestrować tylko dwa wykroczenia:
- przekroczenie dopuszczalnej prędkości
- niestosowanie się do sygnałów świetlnych
I tylko za nie wystawiany jest mandat. Na zdjęciu może być widoczny brak pasów czy telefon przy uchu, ale system tego nie „obsłuży”. Takie sprawy wymagałyby ręcznej analizy, a to przeczy idei działania Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), działającego w ramach GITD. System ma działać szybko, masowo i bez udziału człowieka.

Problem z danymi. System ma „wąskie gardło”
Jak się okazuje, ograniczeniem nie jest tylko prawo. Problem leży także w technologii. System opiera się na przestarzałym standardzie wymiany danych – przekazywaniu zarejestrowanych dowodów z urządzeń do CANARD. W praktyce oznacza to, że ze zdjęcia może zostać przetworzone tylko jedno z dwóch rodzajów wykroczeń, zgodnych z zakresem, za który może karać GITD. Są to:
- przekroczenie prędkości
- ignorowanie czerwonego światła
Nawet jeśli „fotopułapka” widzi więcej, system nie potrafi tego wykorzystać. Efekt? Potencjał nawet dość starych urządzeń w dużej części się marnuje. Dobrym przykładem są fotoradary TraffiStar SR520, które działają jeszcze w Warszawie. Gdy były używane przez straż miejską, potrafiły jednocześnie rejestrować prędkość i przejazd na czerwonym świetle. Dziś, dla CANARD, rejestrują tylko przekroczenie prędkości.
Kamery „ślepe” na przyczepy
Problemy widać także przy limitach prędkości. Kamery potrafią rozpoznać markę i model samochodu, jego kategorię, a także odczytać numer rejestracyjny. Problem w tym, że system wymiany danych narzuca urządzeniom wybór tylko jednej kategorii: samochód osobowy albo ciężarowy. Nie przewidziano wariantu „samochód osobowy z przyczepą”.
Tymczasem pojazd z przyczepą obowiązują niższe limity prędkości – maksymalnie 80 km/h na drogach szybkiego ruchu. Efekt jest zaskakujący. Zestaw z przyczepą traktowany jest jak zwykły samochód osobowy. Kamera zareaguje dopiero po przekroczeniu limitu dla auta osobowego. W praktyce oznacza to istotną lukę w systemie kontroli.

Ograniczenia zostaną na lata
System CANARD został zaprojektowany w taki sposób, że jego modernizacja jest bardzo trudna. W praktyce oznacza to konieczność budowy od nowa. Na razie nic na to nie wskazuje.
Trwa rozbudowa sieci urządzeń działających w obecnym systemie. To utrwala jego ograniczenia na kolejne lata. Priorytetem nie jest rozwój funkcji, lecz egzekwowanie mandatów, w czym ma pomóc tzw. ustawa fotoradarowa.
Dlatego urządzenia do automatycznej kontroli nadal będą rejestrować mniej, niż już dziś potrafią. Fotoradar widzi więc więcej, niż wynika to mandatu. „Ukarać" może tylko za to, na co pozwalają przepisy i system. Reszta wykroczeń pozostaje bez konsekwencji.

Od ponad 20 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem prawa drogowego. Doświadczenie zdobywałem w ogólnopolskich dziennikach, a następnie przez kilkanaście lat pracowałem w redakcjach „Motor”, „Auto Moto” i magazynauto.pl. Na co dzień analizuję zmiany w przepisach, wyjaśniam ich praktyczne skutki dla kierowców oraz przygotowuję poradniki dotyczące bezpieczeństwa, kosztów eksploatacji i ubezpieczeń komunikacyjnych.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Chcesz lepiej widzieć w nocy? Zapomnij o nielegalnych LED-ach – oto co naprawdę działa

Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze

Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową

Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?

Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem

Przejazd A2 kosztuje już 82 zł. Sprawdziliśmy, czy warto ominąć najdroższą autostradę
Ostatnie artykuły
- Najlepsze samochody 2026. Te modele wybrali portfelami klienci indywidualni
- Elektryczne hulajnogi pod lupą: liczby szokują. Rewolucja w przepisach już wiosną?
- Chcesz lepiej widzieć w nocy? Zapomnij o nielegalnych LED-ach – oto co naprawdę działa
- Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze
- „Elektryki” na czarnej liście. Wielka sieć sklepów zamyka dla nich parkingi
- Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową
- BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych
- Widziałem Dacię Striker na żywo. To nowy pomysł na samochód
- Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?
- Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem