Chcesz odzyskać odholowane auto? Większość kierowców ma z tym spory problem
Sebastian Sulowski

Choć od ponad siedmiu lat nie trzeba wozić przy sobie dokumentów pojazdu, przepisy kryją niemiłą pułapkę. Co gorsza, ostatnia nowelizacja jej nie usuwa – nadal uderza w kierowców, którzy nie mają przy sobie fizycznego dowodu rejestracyjnego.
- Kierowcy często nie mają świadomości wymogów przy odbiorze auta z parkingu depozytowego.
- Pułapka w przepisach sprawia, że aplikacja mObywatel nie zawsze wystarczy.
- Brak fizycznego dokumentu może zablokować odzyskanie pojazdu.
Kierowcy z obawy przed zgubieniem lub zniszczeniem dokumentu zwykle zostawiają dowód rejestracyjny w domu. Nie trzymają go również w aucie, bo jego kradzież może oznaczać odmowę wypłaty z AC.
Skoro od 2018 r. podczas kontroli nie trzeba okazywać dokumentów, ich wożenie wydaje się zbędne. Dodatkowo aplikacja mObywatel pozwala sprawdzić dane techniczne pojazdu, numer VIN, przebieg, terminy przeglądów oraz polisę OC. Wygodne, ale tylko do momentu, gdy pojazd trafi na parking depozytowy. Pułapka w przepisach potrafi boleśnie zaskoczyć.
Pułapka w przepisach – fizyczny dokument nadal bywa konieczny
Choć mObywatel pełni funkcję cyfrowego dowodu osobistego, moduł Moje Pojazdy nie zastępuje dowodu rejestracyjnego. Tradycyjny dokument wciąż jest potrzebny przy załatwianiu formalności w wydziale komunikacji, podczas badania technicznego, przy zawieraniu umowy ubezpieczenia, sprzedaży auta oraz przy wyjeździe za granicę. Te wyjątki są kierowcom znane. Problem pojawia się jednak tam, gdzie wielu najmniej się go spodziewa – przy odbiorze auta po odholowaniu.
W praktyce większość straży miejskich nie uznaje danych pojazdu z mObywatela, jako podstawy do wydania auta. Do odbioru wymagany jest oryginalny dowód rejestracyjny. Dla kierowcy to poważny kłopot – szczególnie gdy znajduje się setki kilometrów od domu.

Część służb kieruje się rozsądkiem i wydaje pojazd właścicielowi widniejącemu w Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP). Jeśli kierowca nie figuruje jako właściciel lub nie zdążył jeszcze przerejestrować pojazdu po zakupie, auto pozostanie na parkingu.
Pułapka w przepisach – zasady się zmieniły, ale nadal są niekorzystne
Do zeszłego roku pojazd mogła odebrać wyłącznie osoba wskazana w zezwoleniu lub właściciel widniejący w dowodzie rejestracyjnym albo w pokwitowaniu za jego zatrzymanie.
Nowe brzmienie rozporządzenia „w sprawie usuwania pojazdów, których używanie może zagrażać bezpieczeństwu lub porządkowi ruchu drogowego albo utrudniających prowadzenie akcji ratowniczej" poszerza katalog dokumentów potwierdzających własność. Za wystarczające uznaje się m.in.:
- umowę sprzedaży
- umowę zamiany
- umowę darowizny
- umowę o dział spadku
- umowę o zniesienie współwłasności
- fakturę za zakup pojazdu
- prawomocne orzeczenie sądu dotyczące własności
- zarejestrowany akt poświadczenia dziedziczenia
Zmiana poprawia sytuację, ale nie usuwa problemu. Kierowca nadal musi mieć przy sobie fizyczny dokument. Jeśli go zabraknie – mimo że prawo o ruchu drogowym nie wymaga jego wożenia – pojazdu nie da się odzyskać.
Jak uniknąć problemów?
Przy dłuższych wyjazdach po prostu warto zabierać ze sobą dowód rejestracyjny. Jeśli kierujący nie figuruje w CEP jako właściciel, powinien wozić w aucie dokument potwierdzający prawo do użytkowania, np. umowę użyczenia, leasingu lub najmu. Tylko w ten sposób uniknie problemów przy odbiorze pojazdu z parkingu depozytowego.
Dokumenty mogą pomóc również w sytuacji, gdy auto dopiero ma zostać odholowane. Funkcjonariusz może odwołać dyspozycję usunięcia pojazdu tylko wtedy, gdy kierowca nie tylko stawi się na miejscu, ale też okaże odpowiedni dokument. Sama obecność właściciela nie wystarcza, aby straż miejska odstąpiła od działania co zwykle pozwala obniżyć rachunek za usunięcie pojazdu.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Zignorowali fotoradar i uniknęli kary. Tylko 2% spraw trafia do sądu

Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
Ostatnie artykuły
- Zignorowali fotoradar i uniknęli kary. Tylko 2% spraw trafia do sądu
- Volkswagen wycenił nowe hybrydy. Na start kusi promocją do 17 tys. zł
- Nowy Hyundai przyłapany bez kamuflażu. Zupełnie nowa generacja zaskakuje
- Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści
- Ten samochód nigdy nie miał sensu. Bez dachu jest jeszcze lepszy
- Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat
- Porsche zwolni 5000 pracowników. Dzięki temu legenda zostanie uratowana
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy