11 lutego 2026

Przestarzałe zakazy blokują regenerację części do aut – branża chce zmian, kierowcy mogą zyskać

naprawa mechanik pompa nowa i stara
Zdjęcie: GettyImages

Profesjonalna regeneracja części potrafi obniżyć koszty napraw nawet o kilkadziesiąt procent, dając kierowcom realną alternatywę dla drogich nowych podzespołów. Problem w tym, że wiele takich napraw jest dziś formalnie zakazanych albo funkcjonuje w szarej strefie.

  • Regeneracja części – zakazy z 2005 r. nie nadążają za nowymi technologiami.
  • Branża apeluje o zmianę prawa i jasne standardy jakości.
  • Kierowcy mogą zyskać tańsze naprawy i większy wybór części.

W Polsce nadal obowiązuje wykaz części samochodowych, których ponownego użycia ustawodawca zabronił w 2005 roku. Od tego czasu lista praktycznie się nie zmieniła, mimo ogromnego postępu technologicznego w profesjonalnej regeneracji podzespołów.

Dziś prawo nie rozróżnia wyraźnie certyfikowanej regeneracji prowadzonej przez wyspecjalizowane zakłady od chałupniczych napraw bez kontroli jakości. W efekcie kierowcy często muszą kupować droższe nowe części, choć technicznie warsztaty mogłyby bezpiecznie odnowić ich stare podzespoły.

Dlaczego te przepisy są krytykowane?

Obowiązujące rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 28 września 2005 r. wskazuje listę części, których ponowne użycie jest zakazane – niezależnie od tego, czy mogłyby być fachowo zregenerowane. Na liście znalazły się m.in. kluczowe elementy układu hamulcowego, poduszki powietrzne, wybrane części instalacji LPG/CNG, a także niektóre podzespoły elektroniki czy układu paliwowego i wydechowego.

Problem polega na tym, że te zakazy powstawały w czasie, gdy regeneracja była w Polsce słabo rozwinięta. Dziś wyspecjalizowane firmy potrafią przywrócić częściom pełną sprawność, często oferując na nie gwarancję – a prawo wciąż traktuje je jak „ryzykowne używki”.

Regeneracja części – prawo nie nadąża za technologią

Z takim argumentem wystąpili przedstawiciele branży regeneracji części, a ich stanowisko trafiło do Sejmu. Posłanka Jolanta Zięba-Gzik złożyła interpelację do Ministra Infrastruktury, pytając m.in.:

  • czy wykaz zakazanych części zostanie zaktualizowany
  • czy prawo może wyraźnie rozróżnić profesjonalną regenerację od amatorskich napraw
  • czy resort analizował wpływ przepisów na rynek i środowisko
  • oraz czy w ewentualnych zmianach uwzględni głos branży

Zdaniem wnioskodawców obecne regulacje hamują rozwój gospodarki i uderzają zarówno w warsztaty, jak i w portfele kierowców.

Co realnie mogliby zyskać kierowcy?

Dziś wiele podzespołów – jak turbosprężarki, alternatory czy rozruszniki – już legalnie podlega regeneracji i bywa znacznie tańsze niż nowe. Gdyby prawo zostało zmodernizowane, ustawodawca mógłby dopuścić regenerację kolejnych części, które dziś są objęte zakazami.

Dla właścicieli aut oznaczałoby to przede wszystkim większy wybór. Obok drogiej nowej części pojawiłaby się bezpieczna, certyfikowana regeneracja zamiast ryzykownego montażu „używki z demontażu”. Dodatkowo mniej sprawnych podzespołów trafiałoby na złom, co sprzyjałoby gospodarce obiegu zamkniętego i ograniczało ilość odpadów motoryzacyjnych.

Czy każdą część da się regenerować? Oczywiście nie

Problem przestarzałych przepisów nie jest abstrakcyjny – od lat trafia do sądów. Najwięcej sporów dotyczyło instalacji LPG. W jednym z głośnych przypadków urzędnicy zakwestionowali montaż zregenerowanej instalacji gazowej. Sprawa trafiła do sądu, a właściciel auta przegrał. Dla kierowcy oznaczało to realne koszty: zwykle montaż nowej instalacji albo rezygnację z dalszej eksploatacji auta w tej formie.

Równolegle pojawiają się obawy, że zbyt daleka liberalizacja mogłaby zamienić Polskę w miejsce masowego demontażu rozbitych aut sprowadzanych z zagranicy. W innej, wieloletniej sprawie sąd nakazał nawet zezłomowanie powypadkowego samochodu z USA i zakazał ponownego użycia jego części.

Branża nie postuluje „wolnej amerykanki”. Są elementy, które z natury nie nadają się do ponownego użycia – np. części jednorazowe lub kluczowe dla bezpieczeństwa, których nie da się w pełni zweryfikować po naprawie. Kluczowe jest jednak wyraźne rozróżnienie między:

  • profesjonalną regeneracją w wyspecjalizowanych zakładach
  • a amatorskimi naprawami, które mogą zagrażać bezpieczeństwu

Dziś prawo wrzuca obie kategorie do jednego worka – i to właśnie ten problem branża chce naprawić.

Regeneracja części – co dalej?

Na razie Ministerstwo Infrastruktury analizuje sprawę. Nie ma jeszcze projektu zmian, ale sama interpelacja pokazuje, że temat stał się politycznie istotny. Jeśli będą nowe przepisy, kierowcy mogą zyskać realną alternatywę dla drogich nowych części, a polskie warsztaty – impuls do rozwoju nowoczesnej, legalnej regeneracji zamiast bezrefleksyjnego złomowania.

Spór między starym prawem a nową technologią dopiero się zaczyna – a jego wynik może mieć realny wpływ na portfele milionów kierowców.