Miały odstraszać właścicieli starych diesli i szybko eliminować z ulic auta niespełniające wymogów. Dane ze wszystkich czterech działających SCT pokazują jednak, że egzekwowanie przepisów wygląda zupełnie inaczej, niż wielu kierowców się obawiało.

  • Mandaty za SCT pojawiają się znacznie rzadziej, niż wielu kierowców się spodziewało.
  • Samorządy nadal częściej stawiają na pouczenia niż kary.
  • Brak automatycznych kontroli utrudnia skuteczne egzekwowanie przepisów.

Wprowadzenie Stref Czystego Transportu wywołało w całej Polsce ogromne emocje. Zapowiadano częste kontrole i wysokie kary dla kierowców niespełniających wymogów. Sprawdziliśmy, jak w praktyce wyglądają mandaty za SCT w miastach, które już zdecydowały się na uruchomienie stref.

Warszawa pokazała, że egzekwowanie SCT nie jest takie proste

Warszawska Strefa Czystego Transportu obowiązuje od 1 lipca 2024 r. i jest pierwszą tego typu strefą w Polsce. To właśnie tutaj inne samorządy obserwują, jak nowe przepisy sprawdzają się w praktyce.

Pierwszy mandat za nieuprawniony wjazd wystawiono jednak dopiero pod koniec 2025 r. Do końca czerwca 2026 r. system wykorzystywany przez Straż Miejską zeskanował tablice rejestracyjne 635 tys. pojazdów. W tym czasie strażnicy nałożyli 50 mandatów, wobec blisko 100 kierowców wszczęli czynności wyjaśniające, 389 osób pouczyli, a do sądu skierowali 7 wniosków o ukaranie. Najwięcej naruszeń odnotowano w Śródmieściu i na Woli.

Warszawa kontrola kamery straż miejska
Przez dwa lata funkcjonowania SCT w Warszawie mandaty otrzymało zaledwie 50 kierowców. | Zdjęcie: Clean Cities

Kraków zarabia na opłatach, ale nie na mandatach

Choć Kraków planował uruchomienie SCT jako pierwszy w Polsce, przepisy zaczęły obowiązywać dopiero od początku 2026 r. Kierowcy samochodów niespełniających wymagań mogą legalnie poruszać się po strefie po wniesieniu opłaty. Koszt wynosi 2,5 zł za godzinę, 5 zł za dzień lub 100 zł za miesiąc. W pierwszym półroczu do miejskiej kasy wpłynęło z tego tytułu już blisko 18,7 mln zł.

Jednocześnie od stycznia do końca czerwca strażnicy skontrolowali 10 087 pojazdów. Efekt? 32 mandaty, 569 pouczeń i tylko jeden wniosek o ukaranie do sądu.

Szczecin i Katowice dopiero zaczynają. Mandatów na razie nie ma

Szczecińska Strefa Czystego Transportu działa od 17 kwietnia 2026 r. i obejmuje niewielki obszar Starego Miasta. Wymagania należą do najmniej restrykcyjnych w kraju. Do strefy mogą wjechać nawet samochody benzynowe z 2000 r. spełniające normę Euro 3 oraz diesle z 2005 r. zgodne z normą Euro 4. Dodatkowo każdy kierowca może przez 30 dni w roku wjechać do SCT dowolnym pojazdem. Dla porównania w Warszawie taki wyjątek przysługuje tylko cztery razy w roku. Do końca czerwca szczecińska Straż Miejska nie wystawiła ani jednego mandatu. Na początku lipca wysłano jedynie dwa wezwania dotyczące możliwego naruszenia przepisów.

Jeszcze krócej działa strefa w Katowicach. Weszła w życie 29 czerwca 2026 r. i obejmuje niewielki fragment centrum miasta. Jak poinformowała Straż Miejska, za nieuprawniony wjazd nie wystawiono dotąd ani jednego mandatu. Podczas kontroli ujawniono jednak inne wykroczenia drogowe, głównie związane z niestosowaniem się do znaków oraz nieprawidłowym parkowaniem.

Kraków Strefa Czystego Transportu
W Krakowie przez pół roku do miejskiej kasy kierowcy wpłacili blisko 18,7 mln zł. Nie były to jednak wpływy z mandatów, lecz opłaty za wjazd pojazdami niespełniającymi wymogów SCT. | Zdjęcie: GettyImages

W teorii za wjazd do SCT grozi nawet 500 zł

Dane z poszczególnych miast pokazują podobny scenariusz. Choć za nieuprawniony wjazd do Strefy Czystego Transportu kierowcy grozi mandat do 500 zł, strażnicy znacznie częściej poprzestają na pouczeniu.

Z informacji przekazanych przez straże miejskie wynika, że od początku funkcjonowania wszystkich czterech SCT wystawiono łącznie około 82 mandaty. To niewiele, biorąc pod uwagę liczbę pojazdów, które każdego dnia wjeżdżają na obszary objęte ograniczeniami.

Szczecin ma niewielką SCT od kwietnia, a Katowice wprowadziły ją pod koniec czerwca. W obu miastach nie wystawiono dotąd ani jednego mandatu. | Zdjęcie: GettyImages

Dlaczego mandatów za SCT jest tak mało?

Największym problemem pozostaje ograniczony system kontroli. Samorządy nie dysponują rozbudowaną siecią kamer, która automatycznie odczytywałaby tablice rejestracyjne i weryfikowała uprawnienie do wjazdu. Warszawska Straż Miejska zaczynała od jednej mobilnej kamery, a obecnie ma do dyspozycji cztery takie urządzenia. W Szczecinie kontrole wyglądają jeszcze inaczej. Strażnicy współpracują z kontrolerami strefy płatnego parkowania, którzy na podstawie numeru rejestracyjnego sprawdzają normę emisji spalin w oficjalnej bazie „Sprawdź normę EURO”.

Znaczenie ma także podejście samorządów. Z odpowiedzi straży miejskich wynika, że na razie częściej stosuje się pouczenia i działania informacyjne niż mandaty. Kar stopniowo przybywa, ale wciąż trudno mówić o masowych kontrolach. Przepisy przewidują surowe sankcje, jednak możliwości ich egzekwowania pozostają ograniczone.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również