Holenderski rynek flotowy wskazuje, co naprawdę liczy się przy wyborze samochodów elektrycznych do firm. Większość tamtejszych firm zdeklarowała konkretny minimalny zasięg.

  • Dla firmowego elektryka kluczowy jest zasięg – Holendrzy wskazali 400 km jako absolutne minimum.
  • Ponad jedna trzecia kierowców służbowych nie ma wyboru – wewnętrzne regulacje firm zmuszają ich do jazdy EV.
  • Doświadczenie zmienia podejście: 70% osób rozważających elektryka już go znało, co skutecznie redukuje obawy.

Na rynku pojazdów nowych nie bez powodu rozróżnia się sprzedaż dla klientów prywatnych oraz flotowych. Ten drugi rządzi się odmiennymi prawami. W tej gałęzi motoryzacji zakupy są dokonywane na podstawie konkretnych danych dotyczących kosztów nabycia czy eksploatacji. Nie ma tutaj miejsca na subiektywne podejście do tematu.

Ankietowani kierowcy BMW boją się głownie jednego: spadającego zasięgu.

Wartościowe dane na temat samochodów elektrycznych pochodzą z holenderskiego rynku flotowego, gdzie 40% nowych samochodów służbowych to pojazdy typu EV. Tamtejszy oddział BMW zlecił badania mające na celu sprawdzenie, co jest najważniejsze przy wyborze elektrycznych samochodów do flot.

Kluczowy próg zasięgu

Badanie zrealizowane na zlecenie niemieckiego koncernu potwierdza, że już 40% holenderskich kierowców aut służbowych korzysta z samochodów elektrycznych. Jednym z najciekawszych wniosków okazała się granica akceptowalnego zasięgu dla aut EV, aby mogły być one brane pod uwagę przez zarządców flot.

Granicę minimalnego zasięgu określono na 400 km – to poziom, który firmy i użytkownicy uznają za najniższy akceptowalny pułap.

Nissan Leaf 2025
Aby samochód EV był interesujący dla flot musi mieć przynajmniej 400 km zasięgu.

Co trzeci ankietowany oczekiwał nawet ponad 500 km. Chodzi przede wszystkim o rzadsze postoje na ładowanie, zachowanie funkcjonalności porównywalnej z autami spalinowymi oraz swobodę w dalszych podróżach służbowych i prywatnych wyjazdach.

Motywacje i obawy kierowców

Analiza objęła 655 klientów flotowych i kierowców aut firmowych w Holandii. W poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego firmy decydują się na pojazdy elektryczne, wynika, że przechodzenie na ten rodzaj napędu w dużej mierze wymuszają wewnętrzne regulacje przedsiębiorstw. Ponad jedna trzecia ankietowanych zadeklarowała, że po prostu musi wybrać w pełni elektryczny samochód.

Miliardy euro kar za przekroczenie emisji CO2
Ankietowani przyznają, że gdyby mieli wybór, to woleliby auto spalinowe.

Tam, gdzie takiego obowiązku nie ma, kluczowe znaczenie mają wysokość rat leasingowych oraz komfort jazdy. Argumenty ekologiczne wskazało mniej niż 10% badanych.

Większość nie chce EV

Zdaniem holenderskiego oddziału BMW, mimo rosnącej popularności elektromobilności, opór wciąż jest zauważalny. Czterech na dziesięciu uczestników badania nie wybrałoby dziś auta elektrycznego jako kolejnego samochodu firmowego.

Najczęściej są to użytkownicy modeli benzynowych, wysokoprężnych lub hybryd typu plug-in, którzy obawiają się ograniczonego zasięgu i konieczności częstego ładowania.

Chevrolet Silverado EV - rekord zasięgu elektryka
Chevrolet Silverado EV Max Range Work Truck, prowadzony przez jego inżynierów, bez ładowania baterii pokonał dystans 1059,2 mile, czyli 1704,6 km.

Około 15% podkreśliło także chęć samodzielnego wyboru rodzaju napędu i niezależności od infrastruktury ładowania. Z drugiej strony, w grupie otwartej na elektryki aż 70% ma już doświadczenie z EV. To sugeruje, że praktyka skutecznie przełamuje wątpliwości.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również