Polski kierowca może dostać 150 godzin pracy. Nowe przepisy na Słowacji
Mikołaj Adamczuk

Od 15 lipca na Słowacji za wykroczenie można zostać ukaranym nawet 150 godzinami nieodpłatnej pracy dla gminy. Nowe przepisy obejmują także cudzoziemców, ale niezapłacony mandat nie zamienia się automatycznie w zamiatanie ulic.
- Dorośli mogą otrzymać od 20 do 150 godzin prac na rzecz gminy, a nieletni od 10 do 75 godzin.
- Nowa kara jest osobną sankcją, a nie automatycznym sposobem zamiany niezapłaconego mandatu na pracę.
- Polacy nie są wyłączeni z nowych zasad, choć wobec turysty mieszkającego na stałe w Polsce wykonanie takiej kary jest znacznie bardziej skomplikowane.
Słowacja to popularny kierunek wyjazdów Polaków, dlatego warto zwrócić uwagę na dużą zmianę tamtejszych przepisów o wykroczeniach. Od 15 lipca 2026 roku słowackie prawo pozwala karać sprawców nie tylko grzywną czy zakazem prowadzenia, ale także nieodpłatną pracą na rzecz gminy.
I nie chodzi o symboliczne kilka godzin. Dorosły może dostać od 20 do 150 godzin takich prac, a osoba nieletnia od 10 do 75 godzin. Karę trzeba wykonać najpóźniej w ciągu roku od uprawomocnienia się decyzji, a dorosły powinien przepracować co najmniej 10 godzin miesięcznie.
Nawet 150 godzin pracy bez wynagrodzenia
Słowacy nazywają nową sankcję „menšie obecné práce”, czyli mniejszymi pracami na rzecz gminy. Odbywają się one w czasie wolnym i bez wynagrodzenia.
Przepisy pozwalają kierować ukaranych m.in. do prac związanych z utrzymaniem i poprawą środowiska, działalnością społeczną, edukacją czy lokalnymi przedsięwzięciami. W grę może więc wchodzić sprzątanie przestrzeni publicznej, pielęgnacja zieleni, prace porządkowe czy pomoc przy wydarzeniach organizowanych przez samorząd.
Co więcej, ukarany sam ponosi koszty związane z wykonaniem sankcji, a więc również ewentualnego dojazdu. Gmina zapewnia natomiast narzędzia, materiały i wymagane środki ochronne.
Owszem - nowa kara nie jest też zarezerwowana wyłącznie dla obywateli Słowacji. Wykroczenia popełnione na terytorium tego kraju podlegają słowackiemu prawu, więc potencjalnie może zostać nią objęty również Polak.

Czy to oznacza, że kierowca z Polski, który nie zapłaci mandatu za prędkość, będzie musiał wrócić na Słowację z miotłą?
Mandat nie zamienia się automatycznie w sprzątanie ulic
Nie tak szybko. Najważniejsze zastrzeżenie jest takie, że prace na rzecz gminy są osobną sankcją. Niezapłacony mandat nie zostaje automatycznie zamieniony na 20, 50 czy 150 godzin pracy.
Jeżeli wykroczenie zostanie zakończone mandatem w postępowaniu blokowym, karą jest grzywna. Gdy kierowca nie może zapłacić na miejscu, otrzymuje dokument określający sposób i termin uregulowania należności. Sam upływ tego terminu nie powoduje, że zamiast pieniędzy trzeba odpracować karę.
Prace dla gminy muszą zostać nałożone odrębną decyzją organu administracyjnego. Wcześniej trzeba również uzgodnić ich wykonanie z konkretną gminą. Jest to zatem dodatkowe narzędzie, które słowackie organy mogą wykorzystać, a nie obowiązkowy następny etap po niezapłaceniu grzywny.
Co istotne, prace mogą zostać zastosowane samodzielnie albo razem z inną sankcją. W określonych przypadkach nie muszą więc oznaczać, że sprawca całkowicie uniknie kary finansowej.
Czy Polak może dostać taką karę?
Tak, słowackie przepisy nie wprowadzają ogólnego wyjątku dla obywateli innych państw Unii Europejskiej.
Znacznie łatwiej wyobrazić sobie wykonanie takiej sankcji w przypadku Polaka mieszkającego, pracującego albo regularnie przebywającego na Słowacji. Prace mają być bowiem wykonywane zasadniczo na terenie gminy, w której sprawca mieszka, zwykle przebywa albo aktualnie się znajduje.
Bardziej skomplikowana jest sytuacja turysty. Jeżeli ktoś przyjeżdża z Polski na kilka dni, popełnia wykroczenie i wraca do Krakowa, Warszawy czy Gdańska, zorganizowanie kilkudziesięciu godzin pracy na Słowacji staje się znacznie trudniejsze. Nie oznacza to jednak, że cudzoziemiec jest automatycznie wyłączony spod nowych przepisów. Jeżeli prace zostaną prawomocnie nałożone, w decyzji wskazana zostanie konkretna słowacka gmina oraz termin, w którym ukarany powinien się tam zgłosić.
Za prędkość nadal przede wszystkim mandat
Dla polskiego kierowcy jadącego przez Słowację najbardziej prawdopodobną karą za typowe wykroczenie drogowe pozostaje więc grzywna.
Za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym maksymalnie o 20 km/h albo poza nim maksymalnie o 30 km/h może grozić do 100 euro, czyli 431 zł. Przy przekroczeniu o 21–50 km/h w mieście lub 31–60 km/h poza terenem zabudowanym kara wynosi od 150 do 600 euro, czyli od 646 do 2583 zł. Jazda o ponad 50 km/h za szybko w terenie zabudowanym albo ponad 60 km/h poza nim może skończyć się grzywną od 500 do 1000 euro, czyli od 2153 do 4306 zł, oraz zakazem prowadzenia pojazdów od sześciu miesięcy do trzech lat.

Typowe przypadki przekroczenia prędkości nadal mogą być kończone mandatem w postępowaniu blokowym. Nowa kara prac dla gminy nie zastępuje więc słowackiego taryfikatora.
Powrót do Polski nie kasuje słowackiego mandatu
Nie warto również zakładać, że problem kończy się po przekroczeniu polskiej granicy. W Unii Europejskiej funkcjonują mechanizmy pozwalające przekazywać do wykonania kary pieniężne między państwami członkowskimi. Dotyczy to również sankcji związanych z wykroczeniami drogowymi. Prawomocna słowacka grzywna może więc trafić do egzekucji także wobec osoby mieszkającej w Polsce.
Dla większości polskich turystów bardziej realnym scenariuszem będzie jednak konieczność zapłacenia słowackiego mandatu niż wezwanie do sprzątania ulicy. Mimo wszystko, nowej kary nie należy traktować wyłącznie jako ciekawostki. Jeżeli słowacki organ rzeczywiście nałoży prace na rzecz gminy, decyzję trzeba wykonać. Celowe niestawienie się bez uzasadnionej przyczyny albo uniemożliwianie wykonania kary może przynieść kolejne konsekwencje.
Najkrócej: Polak może dostać na Słowacji nawet 150 godzin nieodpłatnych prac na rzecz gminy. Nie działa to jednak na zasadzie prostego „nie zapłaciłeś mandatu, więc dostajesz miotłę”. To odrębna sankcja wymagająca formalnej decyzji, a przy typowych wykroczeniach drogowych podstawową karą nadal pozostaje grzywna.
Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Volkswagen chce mieć mniej samochodów w salonach. Nowy dokument ujawnia, co się stanie

Agresja za kierownicą: Włosi na czele, ale Polacy nie są daleko w tyle

Zakaz wjazdu motocyklami do centrum? Polskie miasto walczy z hałasem
Ostatnie artykuły
- Volkswagen chce mieć mniej samochodów w salonach. Nowy dokument ujawnia, co się stanie
- Wykup auta z leasingu krok po kroku. Tak rozliczysz go w KPiR bez straty pieniędzy
- Polski kierowca może dostać 150 godzin pracy. Nowe przepisy na Słowacji
- Agresja za kierownicą: Włosi na czele, ale Polacy nie są daleko w tyle
- Zakaz wjazdu motocyklami do centrum? Polskie miasto walczy z hałasem
- Volkswagen obniża ceny mocnych SUV-ów. 265 KM za 208 990 zł
- To oficjalne: program CPN wraca. Tańsze paliwo już od poniedziałku
- Japoński, hybrydowy SUV wyceniony. To lepiej wyposażony rywal Toyoty RAV4
- Nadchodzi Volkswagen ID. California Cruise. Szukaj kempingu z gniazdkiem
- Autostrada A2 znowu drożeje. Od września podwyżka, ale jest sposób na rabat