Kierowca, który za szybą znajdzie wezwanie do zapłaty za brak biletu w strefie płatnego parkowania, zwykle nie jest zadowolony. Większy jednak problem pojawia się, gdy nie wie o nałożonej opłacie. Odsetki rosną, a skumulowany dług potrafi przekroczyć możliwości finansowe.

  • Wezwanie do zapłaty za brak biletu w strefie płatnego parkowania może zaskoczyć kierowcę po wielu tygodniach.
  • Opóźnione powiadomienia i naliczane odsetki sprawiają, że dług rośnie i często przekracza możliwości finansowe ukaranego kierowcy.
  • Ministerstwo Infrastruktury nie planuje zmian w przepisach, mimo rosnących skarg i interpelacji.

Coraz więcej użytkowników aut żali się na zasady obowiązujące w strefach płatnego parkowania (SPP). Opłaty za postój rosną, a brak biletu kończy się wysokimi karami. Wezwania do zapłaty często trafiają z dużym opóźnieniem. Kierowca nie może się skutecznie odwołać, a łączna kwota kar zaskakuje, gdy wezwania przychodzą hurtem. Problem dotyczy głównie osób, które nieświadomie łamią przepisy.

Wezwanie do zapłaty – przyczyny opóźnień

Problem występuje w wielu polskich miastach, szczególnie tam, gdzie kontrolę prowadzą auta z kamerami. Dotychczas gdy pracownik SPP stwierdzał brak biletu, wkładał wezwanie za wycieraczkę. Kierowca wiedział od razu o nałożonej opłacie. Jeśli nie zapłacił, otrzymywał ponaglenie listem poleconym.

Coraz więcej samorządów wprowadza jednak elektroniczny nadzór. Kamery w pojazdach odczytują tablice rejestracyjne i sprawdzają, czy kierowca opłacił postój. Dlatego w parkomacie trzeba podać numer rejestracyjny. Nawet przy ręcznej kontroli, pracownicy SPP często tylko dokumentują brak biletu, nie zostawiając informacji. Gmina nalicza opłaty dodatkowe, ale kierowca dowiaduje się o nich dopiero później – często z zaskoczenia. Przepisy nie nakładają obowiązku informowania o należnościach, więc gminy same ustalają, jak i kiedy przekazują takie informacje. 

bilet parkingowy
Wezwanie do zapłaty często trafia do kierowców z opóźnieniem, co prowadzi do rosnących długów za parkowanie w strefach miejskich. | Zdjęcie: GettyImages

Wezwanie do zapłaty – kolejny apel o zmianę zasad

Najwięcej kontrowersji budzą praktyki Katowic. Na początku roku Rzecznik Praw Obywatelskich wezwał władze miasta, aby informowały kierowców o nałożonych opłatach dodatkowych. Następnie poseł Michał Wójcik (okręg katowicki) w interpelacji zwrócił uwagę na osoby, które przez opóźnienia w powiadomieniach muszą spłacać kary sięgające 20 tys. zł. Problem dotyczy zwłaszcza kierowców z niepełnosprawnościami, studentów i bezrobotnych.

Wójcik podkreślił, że ograniczanie informacji do np. spp.katowice.eu, bez doręczeń listownych lub elektronicznych, narusza prawo do obrony i zasadę proporcjonalności sankcji. Zaapelował do Ministra Infrastruktury o zmiany – m.in. wprowadzenie obowiązku doręczania wezwań listem poleconym lub przez ePUAP w ciągu 14 dni od zdarzenia oraz naliczania odsetek dopiero od dnia doręczenia.

Kierowcy nadal mogą być zaskoczeni opłatami

Resort infrastruktury przypomina, że obowiązek zapłaty za parkowanie i opłaty dodatkowej wynika bezpośrednio z ustawy o drogach publicznych i uchwał rady gminy. Kierowca musi zapłacić po zaparkowaniu, a wezwanie nie jest dokumentem, od którego zależy obowiązek płatności.

Ministerstwo przyznaje, że publikowanie wezwań wyłącznie w portalach miejskich utrudnia kierowcom terminowe regulowanie należności. Zapowiada analizę przepisów ustawy o drogach publicznych pod kątem doprecyzowania zasad informowania o opłatach dodatkowych. Zaznacza jednak, że sytuacja w Katowicach może być wyjątkiem i wynikać z lokalnych uchwał, a nie z samej ustawy.

Resort nie zamierza też skracać okresu przedawnienia ani wprowadzać centralnych kontroli. Zgodnie z art. 40d ust. 3 ustawy o drogach publicznych roszczenia przedawniają się po 5 latach, licząc od końca roku, w którym powstał obowiązek zapłaty – tak jak w przypadku zobowiązań podatkowych.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również