Widziałem pierwszy chiński supersamochód w Polsce. Najtańsze 1600 KM na rynku

Krzysztof Kaźmierczak

Denza Z to jeden z najbardziej ekstremalnych samochodów, jakie trafiły do Polski z Chin. Mieliśmy okazję zobaczyć ją na żywo.
- 1604 KM i 350 km/h to nie science fiction. To chiński elektryk.
- Denza Z pokazuje, że chińscy producenci nie boją się walki w segmentach samochodów sportowych.
- 705 320 zł – co najmniej tyle ma kosztować Denza Z w Polsce.
Sytuacja na rynku chińskich koncernów w Polsce wciąż jest w fazie rozwoju, ale już widać, które z nich radzą sobie lepiej. Jednym z pierwszych zwycięzców jest BYD, który ma bardzo silną pozycję na rynku hybryd plug-in i stale poszerza gamę.

Obok wolumenowej marki o takiej nazwie, coraz prężniej zaczyna działać również należąca do niego marka premium, czyli Denza. O ofercie Denzy pisaliśmy już wielokrotnie, ale ta stale się powiększa. Obok luksusowego GT, przepastnego minivana, a także potężnego SUV-a na ramie do gamy wchodzi... supersamochód. Patrząc na to, że Denza Z mieści czwórkę pasażerów i ma całkiem spory bagażnik, można by posądzić mnie o potencjalne nadużycie tego słowa. Tylko jak inaczej nazwać bestię, która ma ponad 1600 KM?
Denza Z ma 1604 KM i rozpędza się do 350 km/h
Inżynieryjnym fundamentem Denzy Z jest autorska platforma e3 Sports Car Platform. Sercem tego układu są trzy niezależne silniki elektryczne. Generują one łącznie oszałamiającą moc 1604 KM i 1240 Nm momentu obrotowego, a ich maksymalna prędkość obrotowa sięga 30 000 obr./min. Nad okiełznaniem tego potencjału czuwa inteligentny system zarządzania ruchem pojazdu VMC oraz zawieszenie DiSus-M. Aby zrównoważyć masę własną samochodu, inżynierowie zastosowali wyczynowy, karbonowo-ceramiczny układ hamulcowy. Przy takich osiągach hamowanie jest przecież równie ważne jak przyspieszanie.

W odmianie Coupe Denza Z przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,25 sekundy, Spider potrzebuje na to 2,3 sekundy, a topowa wersja Racing schodzi poniżej bariery dwóch sekund. Konkretnie to Racing Denza Z rozpędza się od 0 do 100 km/h w zaledwie 1,96 sekundy, a jej prędkość maksymalna wynosi 350 km/h.
1500 kW mocy ładowania i 9 minut do 97%
To jednak nie koniec technologicznego popisu. Denza Z korzysta z architektury wysokonapięciowej 1000 V oraz akumulatora Blade Battery drugiej generacji o pojemności 76 kWh obsługującym technologię szybkiego ładowania. Flash Charging pozwala uzupełnić energię od 10 do 70% w około 5 minut, a od 10 do 97% w około 9 minut. Oczywiście przy Zasięg według WLTP wynosi do 410 km.

To właśnie takie rozwiązania mają zdejmować z bardzo mocnych samochodów elektrycznych jeden z największych problemów – konieczność długiego postoju przy ładowarce. W przypadku samochodu, który potrafi w kilka sekund rozpędzić się do prędkości niedostępnych dla większości aut, możliwość szybkiego uzupełnienia energii ma szczególne znaczenie.
Pierwsza Denza Z pojawiła się w Warszawie
To wszystko brzmi jak science fiction, ale jest rzeczywistością. Pierwszy egzemplarz Denzy Z właśnie pojawił się w Warszawie i miałem okazję poznać go z bliska. Trzeba przyznać, że auto emanuje cechami, których do tej pory w chińskich samochodach serwowanych w polskich salonach próżno było szukać.
Przykładowo, Denza Z wręcz ocieka włóknem węglowym. Z tego materiału wykonano dach, gigantyczne skrzydło tylne, ale nie tylko. W zasadzie cały pakiet aerodynamiczny wykorzystuje elementy wykonane z karbonu. I nie są to elementy wyłącznie na pokaz. Siła docisku przy prędkości maksymalnej przekracza 1000 kg. Przy samochodzie osiągającym 350 km/h nie jest to więc jedynie stylistyczny dodatek.

W ogóle stylistyka Denzy Z wygląda naprawdę dobrze. Przednie reflektory przywodzą na myśl produkty Aston Martina, a umieszczone za nimi potrójne „skrzela” w przednich nadkolach mnie osobiście przenoszą w czasie do testowanego przez Jeremy'ego Clarksona TVR-a Sagaris. Brytyjska bestia miała podobne rozwiązanie i legendarny dziennikarz raportował, że przez te otwory lecą kamienie spod kół. Bez obaw – w Denzie owe skrzela służą jedynie do odprowadzania powietrza.
Generalnie Denza Z na żywo wygląda o wiele lepiej, niż moglibyśmy się tego spodziewać ze wcześniejszych materiałów graficznych dostarczonych choćby z międzynarodowej premiery podczas festiwalu w Goodwood. Dopiero stojąc obok samochodu, można docenić jego proporcje, szerokość oraz liczbę zastosowanych elementów aerodynamicznych.
Luksusowe wnętrze i miejsce dla czterech osób
Denza to luksusowa maszyna i świadczy o tym również wnętrze. Kabina została obita skórą i Alcantarą w jaskrawym odcieniu, a na pokładzie znalazł się 12-głośnikowy zestaw audio hi-end marki Devialet.
W środku Denza ma pełne wyposażenie. Wygodne fotele są elektrycznie sterowane, ogrzewane i chłodzone. Do tego w kabinie jest cały anturaż cyfrowych gadżetów spotykanych w najnowocześniejszych modelach z Chin. Co ciekawe, na tylnej kanapie jest miejsce dla dwóch osób. Poza tym można ją złożyć, aby powiększyć bagażnik i załadować do Zetki nawet narty.

To jeden z ciekawszych elementów tego samochodu. Denza Z może mieć osiągi supersamochodu, ale nie oznacza to, że jej twórcy całkowicie zapomnieli o codziennym użytkowaniu. W Denzie Z imponuje także wygoda foteli oraz łatwość zajmowania miejsca. To sportowe auto, więc jest nisko i tego nie da się przeskoczyć. Osoby starsze lub mniej sprawne będą jednak zachwycone wiadomością, że otwór drzwiowy i próg nie są trudniejsze do pokonania niż w Hondzie Civic. Na tle samochodów o podobnym charakterze Denza Z pozytywnie zaskakuje.
Denza Z: cena do walki z Porsche
Denza twierdzi, że model ten powstał po to, aby walczyć o klientów z Porsche. Jeśli spojrzeć na elektryczną gamę z Zuffenhausen, naturalnym punktem odniesienia jest Taycan Turbo S. W najmocniejszej konfiguracji oferuje on do 1108 KM. Z kolei w gamie 911, która ma podobny sportowy charakter, najmocniejsze odmiany oferują obecnie wyraźnie mniej mocy niż Denza Z. Chiński samochód pod tym względem gra więc w zupełnie innej lidze.

Denza Z niemal łączy ze sobą moc obu tych Porsche i serwuje ją w samochodzie, którego cena ma być zdecydowanie niższa od każdego z nich. Maszyna kosztuje w Polsce od 705 320 zł za Coupe, 782 320 zł za wersję Spider do 855 360 zł za wersję Racing. Czy to dużo? W kontekście dostępnej mocy zdecydowanie nie. W kontekście luksusu również trudno narzekać na brak wyposażenia. Ale samochód za około 700-800 tys. zł nadal jest bardzo drogim zakupem.
Tutaj pojawia się największy problem Denzy. Marka nie może jeszcze równać się z Porsche historią, rozpoznawalnością czy doświadczeniem w budowaniu samochodów sportowych. Nieznane są także jej przyszłe wartości rezydualne. W przypadku samochodu kosztującego setki tysięcy złotych jest to bardzo istotna kwestia.
Denza Z kontra Xiaomi SU7 Ultra
Denza Z ma jednak jeszcze jednego bardzo ciekawego konkurenta. Jest nim Xiaomi SU7 Ultra. I tutaj robi się naprawdę interesująco. Xiaomi stworzyło elektrycznego sedana, który również korzysta z trzech silników. Łączna moc wynosi 1548 KM i potrafi przyspieszać od 0 do 100 km/h w 1,89 sekundy. Różnica polega jednak na charakterze obu samochodów. Xiaomi SU7 Ultra jest bardzo mocną wersją sedana, podczas gdy Denza Z od początku została zaprojektowana jako samochód sportowy 2+2.

Swoją drogą Xiaomi podjęło już decyzję o wejściu na rynek europejski. Sprzedaż samochodów poza Chinami ma rozpocząć się w 2027 roku, a Polska znajduje się wśród rynków, na których marka ma być obecna.
Podsumowanie
Można dyskutować o tym, czy określenie „supersamochód” jest w tym przypadku najlepsze, ale trudno znaleźć argument przeciwko niemu, gdy patrzymy na 1604 KM, 1,96 sekundy do 100 km/h i 350 km/h prędkości maksymalnej.
Oferty
Widać, że chińscy producenci przestają ograniczać się do samochodów, które mają konkurować przede wszystkim ceną. Coraz częściej próbują wejść w segmenty, w których przez dekady dominowały marki z Europy.
Czy to wystarczy, żeby przekonać klientów do wydania około 700-800 tys. zł na samochód firmy, która dopiero buduje swoją pozycję w Europie? Tego jeszcze nie wiemy. Ale jedno jest pewne – Denza Z jest samochodem, obok którego trudno przejść obojętnie.

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Diesel po 10 zł za litr? Stacje paliw mogą mieć problemy techniczne

Volvo zasypie nas nowościami. W planach: wielki powrót kombi

Moto Jesień 2026. Wystaw ogłoszenie i dotrzyj do większej liczby kupujących

Cesja leasingu przed upływem 2 lat – co warto wiedzieć? Jak nie stracić pieniędzy?

Nowa Skoda dostała tanią wersję. Miejski SUV już za 122 900 zł

Audi A2 e-tron wycenione. Tyle kosztuje klasa premium do miasta
Ostatnie artykuły
- Diesel po 10 zł za litr? Stacje paliw mogą mieć problemy techniczne
- Volvo zasypie nas nowościami. W planach: wielki powrót kombi
- Moto Jesień 2026. Wystaw ogłoszenie i dotrzyj do większej liczby kupujących
- Cesja leasingu przed upływem 2 lat – co warto wiedzieć? Jak nie stracić pieniędzy?
- Nowa Skoda dostała tanią wersję. Miejski SUV już za 122 900 zł
- Audi A2 e-tron wycenione. Tyle kosztuje klasa premium do miasta
- Widziałem pierwszy chiński supersamochód w Polsce. Najtańsze 1600 KM na rynku
- Fotelik po kolizji może być do wymiany nawet jeśli wygląda jak nowy. Ubezpieczyciele nie chcą jednak płacić
- Używana Toyota GR Corolla – tylko nie mów do niej… hot
- To był szok. Byłem w salonie Lotusa i jeździłem jego 5-metrowym SUV-em Eletre




