Wbrew medialnym doniesieniom wojsko nie przejmuje samochodów należących do cywilów. W określonych sytuacjach prawo dopuszcza jednak możliwość czasowego wykorzystania pojazdów, np. podczas klęski żywiołowej lub w ramach zarządzania kryzysowego. Warto to jasno podkreślić – dotychczas żaden samochód nie został nikomu odebrany.

  • Hasło „wojsko przejmuje samochody” wywołało niepokój wśród kierowców.
  • Pisma z urzędów nie oznaczają konfiskaty pojazdów.
  • MON tłumaczy, kiedy auto faktycznie mogłoby zostać użyte.

Część kierowców zaczęła otrzymywać pisma z urzędów dotyczące planowanych tzw. świadczeń rzeczowych na rzecz obrony państwa. W mediach i internecie szybko pojawiły się nagłówki sugerujące, że „wojsko przejmuje samochody cywilów”.

Sprawą zajął się poseł, a Ministerstwo Obrony Narodowej przedstawiło oficjalne wyjaśnienia. Z ich treści wynika jednoznacznie, że nie dochodzi do konfiskaty aut, a całe postępowanie ma charakter informacyjno-planistyczny.

Wojsko przejmuje samochody – interpelacja poselska

Wątpliwości w tej sprawie zgłosił poseł Bartłomiej Wróblewski. W interpelacji zwrócił uwagę, że wśród pojazdów objętych postępowaniami pojawiają się małe auta miejskie, wiekowe samochody, a nawet limuzyny, które – jego zdaniem – nie zawsze odpowiadają realnym potrzebom wojska czy służb odpowiedzialnych za reagowanie kryzysowe.

Poseł pytał m.in. o liczbę takich pojazdów, ich wiek i typy, kryteria doboru oraz o to, kto i na jakiej podstawie wskazuje konkretnych właścicieli.

żołnierz flaga polska
Pisma z urzędów nie oznaczają, że wojsko przejmuje samochody – to element planowania na wypadek sytuacji kryzysowych. | Zdjęcie: GettyImages

Skąd te pisma i dlaczego dotyczą samochodów?

Ministerstwo Obrony Narodowej w odpowiedzi podkreśliło, że obowiązki obronne obywateli wynikają wprost z Konstytucji RP oraz ustawy o obronie Ojczyzny. Jednocześnie resort zaznaczył, że świadczenia rzeczowe mogą być nakładane wyłącznie w drodze decyzji administracyjnej. Właściciel pojazdu w razie jego czasowego użycia otrzymuje finansową rekompensatę w formie ryczałtu, a obecne działania nie mają charakteru wykonawczego, lecz wyłącznie planistyczny.

Co istotne, MON nie ujawnia liczby ani listy pojazdów objętych postępowaniami. Informacje są niejawne. Przepisy dopuszczają możliwość czasowego oddania rzeczy ruchomych lub nieruchomości na potrzeby obrony państwa, zarządzania kryzysowego albo zwalczania skutków klęsk żywiołowych.

Kluczowe jest jednak to, że obecnie nie dochodzi do żadnych faktycznych zajęć samochodów. Wojskowe Centra Rekrutacji składają jedynie wnioski o wszczęcie postępowań administracyjnych, których celem jest przygotowanie ewidencji na wypadek sytuacji nadzwyczajnych.

Wojsko przejmuje samochody – decyzję wydaje urząd, nie armia

Wbrew obiegowym opiniom to nie wojsko „zabiera samochód”. Decyzję administracyjną wydaje wójt, burmistrz lub prezydent miasta, po przeprowadzeniu postępowania. W jego trakcie możliwe są oględziny pojazdu, rozmowy z właścicielem oraz ocena przydatności auta do zgłoszonych potrzeb. Dopiero w skrajnych sytuacjach, takich jak klęska żywiołowa czy mobilizacja, decyzje mogą zostać faktycznie wykonane.

Dla większości kierowców otrzymanie pisma nie oznacza żadnych realnych konsekwencji. Nie jest to równoznaczne z zajęciem pojazdu, nie nakłada obowiązku jego oddania i nie wpływa na możliwość normalnego użytkowania auta. To element systemu przygotowań państwa, który – jak podkreśla MON – ma charakter zabezpieczający, a nie represyjny.

Wojsko prowadzi również statystyki dotyczące pojazdów, głównie tych dostawczych.

Formularze PM-1 – co to za badanie i kogo dotyczy?

Równolegle do postępowań administracyjnych wojsko prowadzi także cykliczne badania statystyczne dotyczące pojazdów i maszyn, oznaczone symbolem PM-1. Nie jest to nowa inicjatywa, lecz element stałego systemu ewidencji funkcjonującego od lat na podstawie przepisów o statystyce publicznej.

Formularze trafiają do przedsiębiorców, firm transportowych, a sporadycznie także do osób prywatnych. Adresaci muszą wskazać, jakimi środkami transportu lub maszynami dysponują. Pytania dotyczą m.in. rodzaju pojazdu, jego marki, roku produkcji czy przeznaczenia, a w przypadku firm także zaplecza technicznego.

Otrzymanie formularza PM-1 nie oznacza decyzji o konfiskacie pojazdu ani zapowiedzi takiego działania. Wojsko podkreśla przy tym, że formularze PM-1 nie są sygnałem mobilizacji ani przygotowań do wojny, lecz rutynowym narzędziem planistycznym, porównywalnym do corocznych spisów czy kwalifikacji wojskowej.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również