Do mediów społecznościowych trafił szokujący film ze szczecińskiego Podzamcza. Widać na nim jak mężczyzna przy użyciu kija golfowego rozbił reflektor w aucie innego kierowcy, po czym odjechał, jakby nic się nie stało.

Wandal w Mercedesie

Film ze szczecińskiego Podzamcza opublikowano na kanale Stop Cham na YouTube. Budzi ogromne zainteresowanie, choć raczej nie w pozytywnym znaczeniu. „(…) kierowca Mercedesa najpierw wjechał pod prąd trąbiąc żebym wycofał, później pojechał do przodu żeby zawrócić tyłem, dojechał do mojego pojazdu gdzie zaparkował na środku drogi… stał tam 10 min i gdzieś sobie poszedł… a później wyjął kij do golfa i zniszczył reflektor” - opisuje poszkodowany kierowca. Na filmie widać przechodzące osoby, ale nikt nie zareagował. (ZOBACZ też: Kamerka samochodowa: 5 powodów, dla których warto w nią zainwestować).

Co ciekawe po tym akcie wandalizmu kierowca Mercedesa po prostu wsiadł do auta i odjechał.

Poszkodowany wezwał mundurowych. „Policja przyjechała i powiedzieli, że mam przyjść na godzinę 14 na komendę". Okazało się, że czekał tam na niego adwokat agresora, który „wybłagał", żeby poszkodowany nie zgłaszał sprawy, przekazując mu przy tym 8 tys. zł. Mężczyzna postanowił przyjąć ofertę, w obawie, że w sądzie ta sprawa ciągnęłaby się latami. (ZOBACZ też: Kierowca BMW w akcji. Zaatakował instruktora, bo… kursant jechał za wolno w strefie Tempo 30).

I po sprawie?

Jak informuje TVN24 interwencję policjantów potwierdził im młodszy aspirant Paweł Pankau z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Jak im przekazał, brak zgłoszenia popełnienia przestępstwa uszkodzenia mienia oznacza, że nic w sprawie nie mogą już zrobić.

„To przestępstwo ścigane jest na wniosek pokrzywdzonego. Gdyby sprawca uderzył kierowcę, co spowodowałoby obrażenia powyżej 7 dni, to inna sprawa, bo wtedy ścigamy z urzędu, ale w tej sytuacji bez pokrzywdzonego nie mamy podstaw do ścigania kierowcy mercedesa” – przyznaje.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również