Uciekł z Japonii w futerale. Teraz chcą, by znów ratował Nissana
Mikołaj Adamczuk

Carlos Ghosn, były szef Nissana, wciąż budzi ogromne emocje. Podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy padła propozycja, by ponownie zasiadł w zarządzie firmy. Co na to sam zainteresowany?
- Część akcjonariuszy Nissana chciała powrotu Carlosa Ghosna do zarządu.
- Były prezes uważa, że nadal potrafiłby uratować firmę, ale przeszkodą są kwestie prawne.
- Ghosn pozostaje ścigany przez Japonię i objęty zakazem pełnienia funkcji w spółkach giełdowych w USA.
Jego historia przypominała scenariusz hollywoodzkiego filmu. Carlos Ghosn, były prezes koncernu Nissan-Renault, został zatrzymany w Japonii pod zarzutem przestępstw finansowych. Po ponad roku oczekiwania na proces uciekł z kraju, ukrywając się – według ustaleń śledczych – w futerale na instrument muzyczny. Opuścił Japonię prywatnym odrzutowcem i od tamtej pory mieszka w Libanie, skąd konsekwentnie przekonuje o swojej niewinności.
Choć od tych wydarzeń minęło już ponad sześć lat, nazwisko Ghosna wciąż wywołuje w Japonii ogromne emocje. Dla wielu pozostaje symbolem jednej z największych afer w historii tamtejszej motoryzacji. Inni pamiętają, że przed aferą był uznawany za jednego z najwybitniejszych menadżerów w branży motoryzacyjnej. Nie brakuje głosów o tym, że to Ghosn jest człowiekiem, który uratował Nissana przed bankructwem i stworzył fundamenty jednego z największych motoryzacyjnych sojuszy na świecie.
Nic więc dziwnego, że podczas tegorocznego walnego zgromadzenia akcjonariuszy ponownie pojawił się pomysł jego powrotu do zarządu. Choć propozycja została odrzucona, sama dyskusja pokazała skalę frustracji części inwestorów wobec obecnej sytuacji firmy.
Akcjonariusze wspominają „złote lata” Nissana
Podczas burzliwego walnego zgromadzenia, które odbyło się 23 czerwca, inwestorzy krytykowali między innymi wyniki finansowe spółki, spadającą wartość akcji oraz skuteczność obecnego zarządu.
– Potrzebujemy kogoś takiego jak Carlos Ghosn. Miał swoje wady, ale miał też wiele zalet. Chciałbym znowu zobaczyć takiego lidera – powiedział akcjonariusz podczas zgromadzenia i zasugerował, by sam Ghosn powrócił.

Obecny prezes Nissana Ivan Espinosa sprzeciwił się tej propozycji, a większość akcjonariuszy nie poparła wniosku. Mimo to sam fakt jego zgłoszenia pokazuje, że wielu inwestorów wciąż utożsamia okres kierowania firmą przez Ghosna z najlepszymi latami w historii współczesnego Nissana.
Ghosn: "Gdybym był akcjonariuszem, myślałbym tak samo"
Były prezes, który obecnie mieszka w Libanie, przyznał w rozmowie telefonicznej z „Automotive News”, że doskonale rozumie takie głosy.
– Nie odbieram tego jako komplementu. Gdybym był na ich miejscu, powiedziałbym dokładnie to samo. Zamiast kolejnych rozmów o reformach sprowadziłbym człowieka, który już wcześniej udowodnił, że potrafi naprawić tę firmę – stwierdził.
Dodał również, że wielu akcjonariuszy chce po prostu powrotu do okresu, który sam określa mianem złotej ery Nissana.
– Chcą wrócić do czasów świetności Nissana. Trwały przez 18 lat i były bardzo udane. Zdrowy rozsądek podpowiada, że jeśli ktoś potrafi naprawić tę firmę, powinien być to ktoś o takim doświadczeniu jak moje. Już raz to zrobiłem – powiedział Ghosn.

Człowiek, który uratował Nissana
Nie sposób odmówić mu zasług. Kiedy w 1999 roku Renault wysłało Carlosa Ghosna do Japonii, Nissan znajdował się na skraju bankructwa. Firma notowała miliardowe straty, była zadłużona, a analitycy otwarcie zastanawiali się, czy przetrwa kolejne lata.
Przygotowany przez Ghosna plan odbudowy Nissana, nazwany „Nissan Revival Plan”, przeszedł do historii jako jeden z najbardziej spektakularnych programów restrukturyzacyjnych w światowej motoryzacji. Zakładał radykalne ograniczenie kosztów, zamknięcie pięciu fabryk w Japonii, likwidację 21 tys. miejsc pracy oraz zmniejszenie zadłużenia.
Choć decyzje były bardzo kontrowersyjne, przyniosły oczekiwane efekty. Nissan wrócił do rentowności znacznie szybciej, niż przewidywali analitycy, a sam Ghosn zyskał w Japonii status menedżerskiej gwiazdy. W kolejnych latach sojusz Renault-Nissan, do którego później dołączyło Mitsubishi, stał się największą grupą motoryzacyjną świata pod względem sprzedaży samochodów.
Upadek, który wstrząsnął branżą
W listopadzie 2018 roku Carlos Ghosn został zatrzymany w Tokio pod zarzutem nieprawidłowości finansowych. Japońska prokuratura oskarżyła go między innymi o zaniżanie wysokości wynagrodzenia zgłaszanego inwestorom oraz nadużycie zaufania. Ghosn od początku zaprzecza wszystkim zarzutom i twierdzi, że sprawa miała podłoże polityczne oraz była próbą zablokowania głębszej integracji Nissana z Renault.

Rok później uciekł do Libanu, gdzie przebywa do dziś. Japonia wydała za nim czerwoną notę Interpolu, jednak Liban nie posiada z tym krajem umowy ekstradycyjnej, dlatego były prezes pozostaje poza zasięgiem japońskiego wymiaru sprawiedliwości.
Powrót? Sam Ghosn nie wierzy, że to możliwe
Choć część akcjonariuszy chętnie widziałaby go ponownie w zarządzie, sam Ghosn nie ma złudzeń. Przyznał, że wobec ciążących na nim czterech aktów oskarżenia, czerwonej noty Interpolu oraz dziesięcioletniego zakazu pełnienia funkcji kierowniczych w spółkach giełdowych w Stanach Zjednoczonych taki scenariusz jest praktycznie nierealny.
– Jestem realistą. Biorąc pod uwagę przeszkody prawne i sposób działania japońskiego systemu prawnego, nie sądzę, aby coś takiego mogło się wydarzyć – ocenił.
Jednocześnie były szef Nissana przekonuje, że nadal potrafiłby wyprowadzić firmę z kryzysu. Zapytany, jaki miałby plan naprawczy, odpowiedział krótko:
– Nigdy nie przedstawiam planu, zanim nie postawię diagnozy.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy