Współczesny samochód potrafi zapisać problem na długo przed tym, zanim kierowca zauważy objawy albo zobaczy kontrolkę. Dane z aut diagnozowanych w Polsce pokazują, że takich informacji w sterownikach jest sporo – i mogą przydać się zarówno przed zimą, jak i przy zakupie samochodu używanego.

  • 45,7 proc. samochodów sprawdzonych przez firmę Carly w Polsce miało co najmniej jeden krytyczny kod błędu.
  • W styczniu średnia liczba zapisanych błędów była o 15,5 proc. wyższa niż we wrześniu.
  • Sterowniki mogą zdradzić nie tylko usterki, ale również niespójności przebiegu, dane o baterii czy ślady wcześniejszych zdarzeń.

Samochód coraz częściej wie o problemie wcześniej niż jego kierowca. Informacje o nieprawidłowościach zapisują się w sterownikach, nawet jeśli auto nadal jeździ normalnie i na desce rozdzielczej nie pojawia się żadne ostrzeżenie.

Mieliśmy okazję zobaczyć więcej takich danych podczas konferencji firmy Carly w Warszawie. To niemiecki producent rozwiązania do samodzielnej diagnostyki samochodu przez złącze OBD i aplikację. Najciekawsza jest jej baza informacji z rzeczywistych samochodów. Carly deklaruje 150 tys. użytkowników w Polsce, a od 2014 roku jej systemy miały zostać wykorzystane do diagnostyki ponad 80 mln pojazdów na świecie.

Trzeba przy tym pamiętać o jednym: nie jest to reprezentatywne badanie wszystkich samochodów jeżdżących po Polsce. Analiza obejmuje auta, które ktoś zdecydował się sprawdzić, więc wyniki mogą być wyższe niż w całym parku maszyn.

Prawie co drugie sprawdzone auto miało krytyczny kod

Najmocniej zwraca uwagę liczba 45,7 proc. Taki odsetek samochodów diagnozowanych przez Carly w Polsce od września 2025 do sierpnia 2026 roku miał przynajmniej jeden kod zakwalifikowany przez firmę jako krytyczny.

mechanik serwis naprawa kampania serwisowa
Diagnostyka to nie tylko zaglądanie pod maskę... Zdjęcie: GettyImages

Nie oznacza to, że prawie połowa tych aut była o krok od awarii. Do tej kategorii trafiają problemy wymagające szybkiej uwagi, bo mogą doprowadzić do unieruchomienia samochodu albo wpływać na bezpieczeństwo czy możliwość dalszej jazdy.

Najczęściej chodziło o błędy układu oświetlenia. Kolejne miejsca zajęły spadek sprawności katalizatora oraz nieprawidłowości dotyczące chłodzenia układu recyrkulacji spalin EGR.

Ważne jest coś innego: część takich problemów może jeszcze nie dawać wyraźnych objawów. Samochód jeździ, kontrolka się nie świeci, ale sterownik już coś zapamiętał.

Zimą w pamięci auta robi się tłoczniej

Dane pokazują też wyraźną sezonowość. We wrześniu podczas jednej sesji diagnostycznej wykrywano średnio 7,69 kodu błędu na samochód. W styczniu było ich 8,88, czyli o 15,5 proc. więcej.

Nie należy tego czytać jako ośmiu czy dziewięciu poważnych awarii przypadających na jeden samochód. Kod może być śladem wcześniejszego zdarzenia, chwilowej nieprawidłowości albo problemu, który już zniknął. Dopiero dalsza diagnostyka pozwala ocenić, czy faktycznie jest się czym martwić.

Najczęściej błędy pojawiały się w systemie zarządzania silnikiem, klimatyzacji i systemach komfortu oraz centralnej elektronice.

Akumulator 12 V zachowuje się natomiast dokładnie tak, jak można się spodziewać. W lipcu 17,8 proc. sprawdzonych aut miało go w złym lub bardzo złym stanie. W styczniu było to już 33,3 proc. Co piąty sprawdzony wtedy samochód miał akumulator zakwalifikowany do najgorszej kategorii.

skrobanie odśnieżanie samochód
Zima nie rozpieszcza kierowców – co widać w danych. Zdjęcie: GettyImages

Przy używanym aucie warto zajrzeć również do sterowników

Podobne dane mogą być przydatne nie tylko przed zimą. Przy zakupie samochodu używanego jazda próbna, oględziny nadwozia, dokumenty i sprawdzenie historii nadal pozostają podstawą, ale elektronika może dołożyć kolejną warstwę informacji.

Sterowniki przechowują kody błędów, a w wielu modelach także dane o przebiegu i numerze VIN. Porównanie informacji zapisanych w kilku modułach może więc pomóc wychwycić niespójności, których nie widać podczas krótkiej jazdy próbnej.

Sama rozbieżność nie musi oczywiście oznaczać manipulacji. Sterownik mógł być wymieniany, dane mogą mieć różną historię, a pojedynczy kod błędu również nie przesądza o poważnej usterce. To raczej sygnał, że dany element warto sprawdzić dokładniej przed podpisaniem umowy.

Ciekawy kierunek dotyczy też samochodów elektrycznych. Coraz większego znaczenia nabiera State of Health (SOH), czyli stan zdrowia baterii trakcyjnej i jej pozostała pojemność. Przy kilkuletnim elektryku taki parametr może mieć duży wpływ zarówno na realny zasięg, jak i wartość samochodu.

Sterownik może pamiętać też kolizję

Carly pokazało również rozwiązania pozwalające odczytywać ślady wcześniejszego zadziałania poduszek powietrznych. Część z tych funkcji jest dopiero rozwijana dla klientów indywidualnych, ale sam kierunek jest interesujący.

Samochody zapisują coraz więcej informacji o tym, co się z nimi działo. W przyszłości sprawdzenie używanego auta może więc oznaczać nie tylko miernik lakieru i historię w bazie, ale również dokładniejszą analizę danych zapisanych w jego własnych modułach.

Nie zastąpi to oczywiście mechanika ani oględzin. Może natomiast podpowiedzieć, gdzie warto zajrzeć głębiej.

BMW wysoko, Renault nisko. Ale to nie ranking awaryjności

Na konferencji pokazano również globalne dane z podziałem na marki. Co najmniej jeden krytyczny kod błędu pojawiał się w 77,5 proc. sprawdzonych BMW, 67,8 proc. Toyot, 65,8 proc. Citroenów i 64,8 proc. Peugeotów. W przypadku Renault było to 36,4 proc., a Nissana 35,9 proc.

BMW X6
To wcale nie świadczy o tej marce źle. Zdjęcie: BMW

Takiego zestawienia nie wolno jednak czytać jak rankingu niezawodności. Nie znamy wieku, przebiegów i struktury modelowej sprawdzanych aut, a użytkownik często rozpoczyna diagnostykę właśnie dlatego, że coś go zaniepokoiło.

Podobnie trzeba podchodzić do danych według rodzaju napędu. Krytyczne kody występowały w 51 proc. sprawdzonych aut benzynowych, 47,5 proc. diesli, 38,8 proc. elektryków i 26,4 proc. hybryd. Nie oznacza to, że hybryda jest automatycznie dwa razy bardziej niezawodna od benzyniaka – choćby dlatego, że samochody hybrydowe i elektryczne są przeciętnie młodsze.

Brak kontrolki nie zawsze oznacza spokój

Najciekawszy wniosek nie dotyczy więc jednej marki ani jednej usterki. Współczesne auto ma dziesiątki sterowników i czujników, a kierowca widzi tylko niewielką część informacji, które zapisują się podczas jazdy.

Nie ma sensu panikować po znalezieniu kilku kodów błędów. Warto natomiast wiedzieć, że ich brak na desce rozdzielczej nie zawsze oznacza idealny stan samochodu. Przy zakupie używanego auta albo przed zimą dodatkowa diagnostyka może po prostu powiedzieć o nim więcej, niż widać podczas krótkiej przejażdżki.

Mikołaj Adamczuk

Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.

Dodaj do źródeł Google

Czytaj również