Mazda CX-30 na rok 2027 dostała silnik, jakiego próżno szukać u większości rywali. Sprawdziłem go na drogach Albanii i przekonałem się, że duża pojemność nie zawsze oznacza wielkie emocje.

  • Mazda CX-30 ma 2,5-litrowy silnik benzynowy o mocy zaledwie 140 KM. Większa pojemność nie oznacza tu lepszych osiągów.
  • Na krętych drogach Albanii japoński SUV pokazał swoje największe zalety. Niestety silnik nie zawsze za nimi nadąża.
  • Ceny nowej Mazdy CX-30 zaczynają się od 120 400 zł. Sprawdziłem, czy warto wybrać ją zamiast mocniejszej wersji.

2,5 litra pojemności, 4 cylindry i ani jednej turbosprężarki. W czasach, gdy producenci wyciskają coraz większą moc z coraz mniejszych silników, Mazda postanowiła pójść pod prąd. I to dosłownie – nowa jednostka benzynowa w CX-30 ma aż 2,5 litra pojemności, ale rozwija zaledwie 140 KM.

Dla porównania, konkurencyjna Skoda Karoq może mieć pod maską 1-litrowy silnik benzynowy z turbodoładowaniem. Mazda przypomina więc czasy sprzed ery downsizingu, kiedy duża pojemność była czymś naturalnym, a nie powodem do zdziwienia.

Tylko czy taki powrót do przeszłości ma jeszcze sens? Żeby się o tym przekonać, przejechałem nową Mazdą CX-30 kilkaset kilometrów po malowniczych, ale wymagających drogach Albanii. I choć kilka razy zatęskniłem za dawną motoryzacją, wspomnienia czasem okazały się milsze niż powrót do jazdy niczym sprzed lat.

Mazda CX-30 ma silnik 2,5 l, ale tylko 140 KM. Dlaczego?

Mazda CX-30 zadebiutowała 7 lat temu. To sporo, jednak współczesna motoryzacja przyzwyczaja nas do wydłużonych cyklów życia modeli. W 2024 roku samochód przeszedł dyskretny lifting, a teraz doczekał się kolejnych zmian.

Czerwony SUV marki Mazda jadący słoneczną górską drogą.
Mimo upływu lat, CX-30 wciąż wygląda dobrze. | Zdjęcie: Mateusz Zardzewiały

Najważniejsza z nich kryje się pod maską. Do polskiej oferty trafia 2,5-litrowy, wolnossący silnik benzynowy E-Skyactiv G, wspomagany układem miękkiej hybrydy. Na innych rynkach jednostka ta była dostępna już wcześniej, ale dla polskich klientów jest nowością.

Mimo imponującej jak na współczesne standardy pojemności, silnik rozwija tylko 140 KM. Maksymalny moment obrotowy wynosi 238 Nm i jest dostępny przy 3300–3750 obr./min. Standardem jest 6-biegowa przekładnia manualna, natomiast za automat o tej samej liczbie przełożeń trzeba dopłacić 8000 zł.

Co ciekawe, Mazda oferuje również mniejszy, 2-litrowy silnik, który rozwija za to większa moc – 186 KM. Jest on droższy, ale w przeciwieństwie do wersji 2,5 l można zamówić go także z napędem na cztery koła.

Wygląda to więc dość przewrotnie – większy silnik jest słabszy, tańszy i nie oferuje napędu AWD. A jak sprawdza się w praktyce?

600 km z Mazdą CX-30. Silnik nie nadąża za podwoziem

Pierwsze kilometry za kierownicą Mazdy CX-30 przynoszą bardzo dobre wrażenia. 2,5-litrowy silnik pracuje niezwykle kulturalnie, a jego reakcje są płynne i przewidywalne. Układ miękkiej hybrydy działa na tyle dyskretnie, że trudno w ogóle zauważyć jego obecność.

Czerwona Mazda CX-30 zaparkowana na górskiej drodze.
Silnik ma 2,5 l pojemności, ale nie nadąża za możliwościami układu jezdnego. | Zdjęcie: Mateusz Zardzewiały

Problem pojawia się wtedy, gdy kierowca oczekuje czegoś więcej. Mimo dużej pojemności silnik nie imponuje temperamentem. Szczególnie powyżej 5000 obr./min. wyraźnie brakuje mu animuszu. Nie ma tu charakterystycznego dla turbodoładowanych jednostek „uderzenia” momentu obrotowego, ale nie ma też ochoty do energicznego wkręcania się na wysokie obroty.

Testowany egzemplarz wyposażono w 6-biegową automatyczną przekładnię, która również preferuje spokojny styl. W rezultacie Mazda CX-30 z silnikiem 2,5 l okazuje się samochodem dla kierowców ceniących płynność i komfort, a nie sportowe emocje.

I byłoby to całkowicie zrozumiałe, gdyby nie jedno – podwozie tego samochodu aż prosi się o mocniejszy napęd.

Mazda ma precyzyjny, komunikatywny układ kierowniczy i świetnie zestrojone zawieszenie. W ciasnych zakrętach nadwozie przechyla się nieznacznie, a samochód chętnie reaguje na polecenia kierowcy. Pod tym względem CX-30 wciąż należy do najprzyjemniejszych w prowadzeniu kompaktowych SUV-ów.

Po blisko 600 km spędzonych w tym aucie zrozumiałem, dlaczego Mazda zaprosiła europejskich dziennikarzy właśnie do Albanii. Tutejsze serpentyny znakomicie uwypukliły zalety japońskiego SUV-a. Szkoda tylko, że silnik nie zawsze potrafił dotrzymać kroku możliwościom podwozia.

A co ze spalaniem? Górzysty charakter trasy i specyfika jazd testowych utrudniają uzyskanie wyników, które można byłoby uczciwie odnieść do codziennej eksploatacji w Polsce. Na rzetelne pomiary zużycia paliwa trzeba więc poczekać do pełnego testu na naszych drogach.

Mazda CX-30 przypomina, za co kiedyś lubiliśmy samochody

Jeśli duży, wolnossący silnik budzi skojarzenia z dawną motoryzacją, to wnętrze CX-30 tylko je wzmacnia. I tym razem jest to zdecydowany komplement.

Wystarczy usiąść za kierownicą, by zauważyć, jak bardzo Mazda różni się od wielu współczesnych konkurentów. Nie ma tu ogromnego ekranu zastępującego niemal wszystkie przyciski. Zamiast tego kierowca otrzymuje klasycznie zaprojektowaną deskę rozdzielczą i zestaw fizycznych przełączników do najważniejszych funkcji.

Klimatyzacja, podgrzewanie foteli i kierownicy czy podstawowe funkcje audio obsługuje się osobnymi przyciskami. Wszystko znajduje się dokładnie tam, gdzie można się tego spodziewać. Obsługa jest intuicyjna i nie wymaga odrywania wzroku od drogi na długie sekundy.

Wnętrze samochodu Mazda: deska rozdzielcza, kierownica i ekran nawigacji.
Ergonomia tego wnętrza powinna być wzorem dla konkurencji. Podobnie jak jakość montażu. | Zdjęcie: Mateusz Zardzewiały

Mazda zachowała nawet trzy klasyczne tarcze zegarów, choć w zestawie wskaźników nie zabrakło 7-calowego wyświetlacza. Na szczycie deski rozdzielczej umieszczono natomiast 10,25-calowy ekran systemu multimedialnego.

To bardzo udany kompromis między nowoczesnością a ergonomią. Po całym dniu spędzonym w tym aucie doceniłem podejście Japończyków. To miła odmiana od samochodów, w których nawet zmiana temperatury we wnętrzu wymaga przeklikiwania się przez ekran.

Na pochwałę zasługują również materiały wykończeniowe. Deska rozdzielcza prezentuje się elegancko i ma swój własny, odrębny styl. Również jakość montażu stoi na bardzo wysokim poziomie. Pod tym względem Mazda CX-30 potrafi zawstydzić nie tylko część bezpośrednich konkurentów, ale również droższe samochody.

Co istotne, mimo 7 lat obecności na rynku japoński SUV wciąż wygląda świeżo. Zmiany stylistyczne w roku modelowym 2027 są subtelne, ale trudno uznać to za wadę. CX-30 po prostu dobrze się starzeje.

Nie wszystko jest idealne. Mazda CX-30 ma też swoje słabości

Niestety japoński SUV nie jest pozbawiony wad, a część z nich wynika z konstrukcji, która ma już kilka lat.

Pierwsza dotyczy foteli. Są wygodne podczas spokojnej jazdy, ale na krętych drogach Albanii szybko okazało się, że mogłyby zapewniać lepsze trzymanie boczne. Szczególnie że możliwości podwozia zachęcają do dynamicznego pokonywania zakrętów.

Drugi problem jest poważniejszy – przestronność wnętrza. Z przodu miejsca jest wystarczająco dużo, jednak kanapa nie należy do najbardziej komfortowych w tej klasie. Przy moich 183 cm wzrostu nie czułem się tam szczególnie swobodnie. Rodziny regularnie podróżujące w komplecie powinny więc dokładnie sprawdzić, czy CX-30 spełni ich oczekiwania.

Szare i czerwone Mazdy CX-30 zaparkowane na żwirowej ścieżce nad jeziorem.
Albańskie drogi – wbrew zdjęciu – zaskoczyły nas jakością. | Zdjęcie: Mateusz Zardzewiały

Bagażnik mieści 430 litrów, a po złożeniu kanapy jego pojemność rośnie do 1406 litrów. To wartości wystarczające do codziennego użytkowania, ale nie dające Maździe szczególnej przewagi nad konkurencją.

Warto też wspomnieć o zmianach wprowadzonych na rok modelowy 2027. Oprócz nowego silnika pojawiły się dwa dodatkowe kolory nadwozia (szary i zielony), ulepszone systemy bezpieczeństwa oraz nowa wersja wyposażenia Homura Plus. Standardem stały się również światła do jazdy dziennej LED.

Nie jest to więc rewolucja. Mazda postawiła raczej na udoskonalenie sprawdzonej konstrukcji.

Mazda CX-30 2027 kosztuje od 120 400 zł. Czy warto?

Jednym z największych atutów nowej jednostki napędowej okazuje się cena. Podstawowa Mazda CX-30 z silnikiem 2,5 l i mocą 140 KM kosztuje 120 400 zł. Tyle trzeba zapłacić za wersję Prime-Line, wyposażoną m.in. w kamerę cofania, manualną klimatyzację oraz wspomniane wcześniej ekrany.

W standardzie zabrakło jednak kilku udogodnień, takich jak podgrzewane fotele czy dostęp bezkluczykowy.

Czerwona Mazda CX-30 zaparkowana przy starej, żółtej stacji benzynowej Jet.
Tak oszczędna, że stacje paliw bankrutują? | Zdjęcie: Mateusz Zardzewiały

Znacznie ciekawiej prezentuje się środkowa odmiana Makoto, którą miałem okazję testować (czerwone auto ze zdjęć). Jej cena zaczynają się od 139 400 zł, a w przypadku wyboru automatycznej przekładni rośnie do 147 400 zł.

Na szczycie gamy znajduje się Takumi, wyceniona na 156 400 zł.

Co ważne, w ofercie pozostaje również mocniejsza, 186-konna jednostka 2,0 l. To właśnie ona wydaje się ciekawszym wyborem dla osób, które zamierzają częściej wykorzystywać możliwości świetnego podwozia CX-30. Tym bardziej że jako jedyna może współpracować z napędem AWD.

Dla kogo jest Mazda CX-30 z silnikiem 2,5 l?

Mazda CX-30 to samochód pełen kontrastów. Z jednej strony oferuje duży, wolnossący silnik, który kojarzy się z dawną motoryzacją. Z drugiej – jego 140 KM nie zapewnia emocji, jakich można byłoby oczekiwać po takiej pojemności.

Podwozie zachęca do dynamicznej jazdy, ale jednostka napędowa zdecydowanie woli spokojne tempo. Wnętrze zachwyca ergonomią i jakością wykonania, lecz rozczarowuje przestronnością tylnej części.

Mimo tych sprzeczności Mazda CX-30 wciąż ma wiele do zaoferowania.

Wnętrze samochodu Mazda: deska rozdzielcza, kierownica i ekran nawigacji.
Świetna jakość to wyróżnik Mazdy CX-30. | Zdjęcie: Mateusz Zardzewiały

To propozycja dla kierowców, którzy nie potrzebują imponujących osiągów, za to cenią naturalną charakterystykę wolnossącego silnika, świetne prowadzenie i tradycyjną obsługę. W świecie samochodów zdominowanych przez ekrany dotykowe i coraz bardziej skomplikowane systemy pokładowe takie podejście staje się prawdziwą rzadkością.

Osoby szukające sportowych wrażeń powinny jednak rozważyć mocniejszą wersję (2,0/186 KM). Z kolei dla dużych rodzin ograniczona przestronność może być wystarczającym powodem, by zainteresować się większą Mazdą CX-5.

Mazda udowodniła, że duża pojemność wciąż może mieć sens. Szkoda tylko, że w CX-30 nie idzie za nią równie duża przyjemność z przyspieszania.

FAQ: Mazda CX-30 2027 – najczęściej zadawane pytania

Ile kosztuje Mazda CX-30 2027 z silnikiem 2,5 l?

Podstawowa wersja Prime-Line kosztuje 120 400 zł, Makoto 139 400 zł, a topowa Takumi 156 400 zł. Ceny dotyczą samochodów z manualną skrzynią biegów. Dopłata do automatu wynosi 8000 zł.

Jakie silniki oferuje Mazda CX-30 2027?

W polskiej gamie znajdują się dwie jednostki benzynowe: 2,5-litrowa o mocy 140 KM oraz 2-litrowa rozwijająca 186 KM. Obie mogą współpracować z 6-biegową przekładnią manualną lub automatyczną.

Jakie wersje wyposażenia są dostępne?

Mazda CX-30 występuje w 7 odmianach wyposażenia: Prime-Line, Centre-Line, Homura, Makoto, Exclusive-Line, Homura Plus i Takumi.

Czy Mazda CX-30 2027 ma napęd AWD?

Tak, ale wyłącznie w mocniejszej wersji z silnikiem 2,0 l o mocy 186 KM. Ceny samochodu z napędem na cztery koła zaczynają się od 147 400 zł.

Mateusz Zardzewiały

Z dziennikarstwem motoryzacyjnym jestem związany od 2011 roku, a z samochodami – od zawsze. W autach cenię prostotę i użyteczność, a modele z przełomu tysiącleci darzę największym sentymentem.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.

Dodaj do źródeł Google

Czytaj również