Włosi opatentowali specjalny system, który będzie uczył kierowców Ferrari, jak jeździć po torze wyścigowym. Elektroniczny instruktor jazdy ma zastąpić człowieka.

Do patentu elektronicznego instruktora kierowcy, opublikowanego przez Urząd Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych, dotarł portal Carbuzz. Skąd pomysł na takie urządzenie? Wyjaśniają to sami Włosi, według których osiągi superaut, a takie właśnie wytwarza Ferrari, rzadko kiedy są w pełni wykorzystywane.

Na torze kierowcy często powielają bowiem codzienne przyzwyczajenia. A przecież obowiązują tutaj zupełnie inne zasady dotyczące optymalnej linii jazdy, hamowania czy przyspieszenia.

Obecnie dostępne systemy obejmują podpowiedzi zmiany biegów, wyświetlacze przezierne i inne pomoce. Przedstawiciele Ferrari uważają, że mogą one niepotrzebnie absorbować uwagę prowadzącego, dlatego zdecydowali się na własne rozwiązanie. Czyli takie, które pozwala mu w pełni skoncentrować się na drodze.

elektroniczny instruktor kierowcy - Ferrari
Elektroniczny instruktor kierowcy ma sprawić, że prowadzący skupia się przede wszystkim na obserwowaniu tego, co przed autem.

Na torze powinno się bowiem patrzeć jak najdalej w przód, a nie na prędkościomierz czy na lampki podpowiadające zmiany biegów. Tylko dzięki temu kierowca jest w stanie obrać optymalną linię jazdy czy punkty hamowania. A na takie zachowania pozwala obecnie wyłącznie instruktor na prawym fotelu (TUTAJ przeczytasz o najmocniejszym Ferrari w historii).

Jego wskazówki, choć z pewnością pomocne, również mogą rozpraszać uwagę prowadzącego. Czasem też może nie być linii porozumienia pomiędzy nim a instruktorem. Poza tym może on wywierać na podopiecznym niepotrzebną presję. Dlatego najlepszym rozwiązaniem według Ferrari jest uczenie się jazdy we własnym tempie – i w tym ma właśnie pomóc elektroniczny instruktor jazdy.

Jak działa elektroniczny instruktor jazdy?

Rozwiązaniem, które opatentowali Włosi, są wizualne i dotykowe pomoce podpowiadające, co kierowca powinien w danym momencie zrobić. Elektroniczny instruktor jazdy pozwala na skierowanie wzroku jak najdalej przed maskę samochodu.

Ferrari chce do tego wykorzystywać LED-y zamontowane przy szybie przedniej, a także urządzenie śledzące położenie auta na torze (system GPS, kamera). Poza tym niezbędne jest również wykrywanie tego, jakie siły działają na samochód (np. żyroskop) oraz baza danych (np. popularnych torów wyścigowych), które pozwoliłyby na określenie optymalnej trajektorii auta. Czyli linii jazdy, jak również miejsc, gdzie należy hamować oraz zacząć dodawać gaz.

Dzięki uzbrojeniu Ferrari w powyższy zestaw systemów kierowca uzyskałby wszystkie niezbędne informacje o tym, jak jeździć samochodem po torze. Podobne rozwiązania znane są choćby z gier wyścigowych. Uzyskujemy w nich podpowiedzi na temat idealnej linię jazdy, punktów hamowań czy rozpoczęcia przyspieszania. Ba w niektórych grach podpowiedzi określają również stopień otwarcia przepustnicy (TUTAJ dowiesz się, jak jeździć autem na prąd).

elektroniczny instruktor kierowcy - Ferrari
Podczas jazdy na torze trzeba zgrać ze sobą bardzo wiele elementów, w tym np. optymalną linię jazdy.

W przypadku elektronicznego instruktora jazdy określałyby to właśnie diody, znajdujące się przy przedniej szybie. Można sprawić, aby świeciły one segmentami oraz wykorzystywały różne kolory, w zależności od tego, co kierowca ma zrobić.

Przykładowo, w punkcie, w którym wymagana jest maksymalna siła hamowania dla uzyskania najlepszego czasu okrążenia, światła będą migać na czerwono. W przypadku, gdy trzeba zdjąć nogę z pedału hamulca, mogą świecić na żółto, a w momencie dodania gazu – na zielono. Niebieski kolor mógłby się pojawić np. w momencie dotarcia do wierzchołka zakrętu.

Podstawowe informacje pochodziłaby z LED-ów

Według Ferrari podział świateł na segmenty pomaga wskazać długość hamowania czy moment, kiedy dodać gaz. W efekcie przygotowuje to prowadzącego do kolejnego działania.

Elektroniczny instruktor kierowcy mógłby też świecić równomiernie na zielono w miejscach, gdzie jest wymagane maksymalne otwarcie przepustnicy. Później, tam, gdzie należy częściowo zmniejszyć moc – kolor przełączałby się na żółty. W momencie hamowania migałoby czerwone światło. I to tak długo, jak długo wymagane byłoby pełne hamowanie.

Z kolei wyświetlacz przezierny, najlepiej o rozszerzonej rzeczywistości, mógłby wskazywać obraz samochodu w stosunku do drogi. Czyli przekazywać informację o optymalnej linii jazdy, a więc taką, która pozwoliłaby na jak najszybsze pokonanie okrążenia toru.

Elektroniczny instruktor jazdy: sprzężenie zwrotne

Ale to nie wszystko – w patencie wspomina się również o sprzężeniu zwrotnym. Ma być za to odpowiedzialne urządzenie wibracyjne w siedzeniu. Można by je ustawić tak, aby wskazywało, w którym momencie kierowca wyjeżdża poza optymalną linię jazdy.

Jeśli wibracje dochodziłyby z lewej strony, oznacza to, że za bardzo zbacza na lewo. Jeśli z prawej – że w drugą stronę. Ba, system mógłby działać praktycznie na całym torze – w końcu linia jazdy jest bardzo istotna nie tylko w samym zakręcie, ale na każdym innym odcinku. Idealna pozwala jak najlepiej wpasować się w kolejne skręty.

elektroniczny instruktor kierowcy - Ferrari
Elektroniczny instruktor jazdy ma pomóc wycisnąć z samochodu i z jego silnika... ostatnie poty!

Wibracje i pomoce świetlne można by ustawić w zależności od doświadczenia kierowcy. W ten sposób, wraz z coraz większym stopniem zaawansowania prowadzącego, wysyłane przez nie informacje pozostawiałyby coraz mniejszy margines.

W dokumencie patentowym dla elektronicznego instruktora jazdy wspomniano również o dodatkowych monitach dźwiękowych. Ale wibrować może również pedał przyspieszenia – podobnie jak to się dzieje w modelach Audi, w których ponagla prowadzącego do jak najbardziej ekonomicznego prowadzenia samochodu.

W przypadku Ferrari mógłby wskazywać np. na zbyt mocne wychylenie przepustnicy (TUTAJ poznasz matrycowe światła LED).

Czy nie jest to zbyt skomplikowane?

Według Ferrari nowy system mógłby zachęcić kupujących do odkrywania granicy przyczepności supersamochodów w bezpieczny sposób. I to bez konieczności ciągłego korzystania z usług instruktorów.

Tyle tylko, że elektroniczny instruktor kierowcy wydaje się w tej chwili zbyt skomplikowany. Ale krótki film instruktażowy na wyświetlaczu pomógłby zapewne rozwiać wszystkie wątpliwości.

Maciej Struk

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również