Rządy w Londynie i Brukseli coraz mocniej odczuwają presję przemysłu motoryzacyjnego, który domaga się złagodzenia celów sprzedaży aut na prąd. Tymczasem najnowsze analizy dobitnie pokazują, że każde cofnięcie elektrycznych ambicji będzie kosztować miliardy, zahamuje rozwój OZE i zwiększy emisje. Spór o tempo transformacji nabiera politycznego kształtu – oceniają eksperci.

  • Rządy w Londynie i Brukseli coraz mocniej odczuwają presję przemysłu motoryzacyjnego
  • Sektor domaga się złagodzenia celów sprzedaży aut elektrycznych w perspektywie 2030 roku
  • Cofnięcie się z obranej ścieżki będzie kosztowne, zahamuje rozwój OZE i zwiększy emisje – wynika z analiz
  • Brytyjski rząd rozważa dopuszczenie większego udziału hybryd w ogólnej sprzedaży
  • Transformacja napędowa w Europie wchodzi w polityczną fazę

Europa na wstecznym? Londyn rozważa obniżenie celu

W europejskiej debacie o przyszłości transportu elektrycznego pojawił się nowy o do tego niepokojący trend. To polityczne cofanie się z wcześniej ogłoszonych celów i planów. Po tym, jak brytyjski rząd ogłosił przegląd obowiązującego ZEV mandate, BBC poinformowało, że Londyn rozważa obniżenie celu sprzedaży aut elektrycznych na 2030 r. z obecnych 80 do zaledwie 50 proc. To radykalna zmiana kursu, która – jak ostrzegają organizacje ekologiczne – może podważyć długoterminowe zobowiązania klimatyczne Wielkiej Brytanii.

Europa cofnie bieg? Cięcia w celach sprzedaży BEV mogą wywrócić transformację - Europa cofnie bieg fot 33
Fot. Elektromobilni

Zgodnie z obowiązującą polityką producenci muszą zwiększać udział aut zeroemisyjnych w sprzedaży rok do roku: 22 proc w 2024 r., 33 proc. w 2026 r., aż do 80 proc. w 2030 r. BBC cytuje przedstawicieli rządu, którzy tłumaczą, że „należy upewnić się, że cele są praktyczne i wspierają brytyjski przemysł”. Minister transportu Heidi Alexander podkreśliła: „Końcowy cel się nie zmienił – ale musimy zabrać biznes ze sobą w tę podróż”.

Jednocześnie rząd rozważa dopuszczenie większego udziału hybryd w ogólnej sprzedaży, co oznaczałoby wolniejsze tempo pełnej elektryfikacji. Alternatywny scenariusz zakłada utrzymanie 80 proc. celu, ale z możliwością przesunięcia pełnej zgodności nawet do 2034 r. Zakaz sprzedaży nowych hybryd ma pozostać w mocy od 2035 r. – donoszą tamtejsze media.

Rynek nie tkwi w miejscu

Zmiany te pojawiają się po intensywnym lobbingu producentów, którzy przekonują, że popyt na auta elektryczne „nie rośnie wystarczająco szybko”, a realizacja obecnych celów „kosztuje zbyt dużo”. To argumenty powtarzane również w Brukseli – gdzie europejskie stowarzyszenie ACEAnaciska na złagodzenie unijnych norm CO₂ dla samochodów – pisaliśmy o tym kilkukrotnie na Elektromobilni.pl.

Tymczasem najnowsze dane pokazują, że rynek wcale nie tkwi w miejscu. Według brytyjskiego SMMT, auta elektryczne stanowiły jedną czwartą sprzedaży w pierwszych siedmiu miesiącach roku. Wzrost zainteresowania napędzają także czynniki geopolityczne – chodzi przede wszystkim o gwałtowny skok cen paliw po wybuchu wojny w Iranie, który sprawił, że kierowcy na całym świecie zaczęli szukać tańszych w eksploatacji alternatyw.

Ostrożnie ze zmianami!

Organizacje ekologiczne ostrzegają jednak, że polityczne „rozmiękczanie” celów może mieć poważne konsekwencje. Tanya Sinclair z Electric Vehicles UK skrytykowała rząd za „zadawanie pytania, czy powinniśmy wydłużyć dostępność pojazdów zanieczyszczających środowisko, podczas gdy przeżywamy najgorętsze lato w historii”. 

Think tank Energy & Climate Intelligence Unit wyliczył, że obniżenie celu do 50% proc. oznaczałoby 2,6 mln mniej aut elektrycznych na brytyjskich drogach do 2035 r. Gurjeet Grewal z Octopus Electric Vehicles dodał, że osłabienie mandatu „wysłałoby dokładnie odwrotny sygnał, w momencie gdy EV stają się jednymi z najbardziej opłacalnych aut na rynku”.

Debata w Wielkiej Brytanii idealnie wpisuje się w europejski spór o tempo transformacji. Najnowsze badanie Fraunhofer ISI przygotowane dla Transport & Environment pokazuje, że osłabienie unijnych celów CO₂ dla samochodów oznaczałoby gigantyczne koszty dla całego systemu energetycznego. 

Według raportu, jeśli postulaty ACEA zostałyby wdrożone, na europejskich drogach w 2040 r. byłoby o 49 mln mniej aut elektrycznych. To z kolei drastycznie ograniczyłoby potencjał technologii vehicle‑to‑grid (V2G), która pozwala samochodom oddawać energię do sieci w momentach szczytowego zapotrzebowania – opisywaliśmy te wyliczenia na naszym portalu.

Europa cofnie bieg? Cięcia w celach sprzedaży BEV mogą wywrócić transformację - Test Motor Italy 1 3
Źródło: Motor Italy 1

Fraunhofer ISI wylicza, że słabsze cele doprowadziłyby do 37 proc. mniejszej liczby nowych instalacji fotowoltaicznych w latach 2025-2040, czyli o 51 GW mniej. Bez milionów baterii w samochodach, które mogłyby „wchłaniać” nadwyżki energii z OZE, Europa traciłaby dodatkowe 6 TWh czystej energii rocznie. To efekt koniecznego odłączania farm wiatrowych i słonecznych w momentach nadprodukcji.

Jeszcze poważniejsze są koszty dla systemu elektroenergetycznego. Według raportu, słabsze cele oznaczałyby konieczność budowy dodatkowych 13 GW mocy szczytowej – równowartość 150 nowych elektrowni typu peaker. Do tego dochodzi 4 mld euro rocznie na wzmocnienie sieci, które musiałoby zostać poniesione, gdy zabraknie lokalnych magazynów energii w postaci samochodów elektrycznych – wyliczają eksperci Fraunhofera.

Ekolodzy alarmują

Geert Decock z T&E podsumował to dosadnie: „Elektryki mogą działać jak gąbka o rozmiarze kontynentu, pochłaniając nadwyżki energii z OZE i oddając ją, gdy jest potrzebna. Osłabienie celów oznaczałoby mniej magazynów energii, mniej OZE i wyższe koszty dla całego systemu”.

W tym kontekście brytyjskie rozważania o obniżeniu celów do 50 proc. brzmią jak powtórka z europejskiej debaty. Z jednej strony przemysł apeluje o „realizm regulacyjny”, z drugiej – eksperci ostrzegają, że każde cofnięcie się z EV‑ambicji będzie kosztować miliardy i utrudni osiągnięcie celów klimatycznych. Jak zauważa Green Alliance, rozmiękczenie celów „zabetonuje możliwe do uniknięcia emisje i podważy pewność inwestycyjną producentów”.

Europa cofnie bieg? Cięcia w celach sprzedaży BEV mogą wywrócić transformację - ORLEN przyroda 2
Źródło: ORLEN

Transformacja transportu elektrycznego w Europie wchodzi w polityczną fazę. Pytanie nie brzmi już, czy przejdziemy na elektromobilność, lecz jak szybko i jak konsekwentnie. A każde przesunięcie celu – jak pokazują zarówno brytyjskie, jak i unijne analizy – ma swoją cenę.

A jak jest w Unii?

Przypomnijmy, w Unii Europejskiej obowiązuje regulacja dotycząca emisji CO₂ nowych samochodów, która w praktyce wymusza szybki wzrost sprzedaży aut elektrycznych. Obecny cel to redukcja emisji o 100 proc. do 2035 r., co oznacza pełne odejście od sprzedaży nowych aut spalinowych. Do 2030 r. producenci muszą osiągnąć redukcję o 55 proc. dla samochodów osobowych i 50 proc. dla dostawczych względem poziomu z 2021 r.

Wspomniana ACEA naciska na złagodzenie tych celów, argumentując, że rynek nie nadąża, a koszty transformacji są zbyt wysokie. Z kolei organizacje ekologiczne i think tanki – jak Transport & Environment czy Fraunhofer ISI – podkreślają, że każde osłabienie celów oznacza wyższe koszty dla systemu energetycznego, wolniejszy rozwój OZE i większe emisje.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również