Kierowcy nienawidzą tego systemu. Mógł zapobiec wypadkowi autokaru na Węgrzech

Sebastian Sulowski

Obowiązkowe rozwiązania wykrywające zmęczenie mają ostrzegać przed sennością, zanim dojdzie do niebezpiecznej sytuacji. Choć wielu użytkowników uważa takie alerty za irytujące, ich rola może okazać się kluczowa, zanim dojdzie do tragedii.
- Śledczy sprawdzają, czy przyczyną katastrofy na Węgrzech był mikrosen kierowcy.
- System wykrywania zmęczenia kierowcy ostrzega przed pierwszymi oznakami senności.
- W nowych autobusach i autokarach takie rozwiązania stają się standardem.
Śledztwo dotyczące tragicznego wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, w którym zginęło 12 osób, dopiero się rozpoczęło. Jedna z analizowanych hipotez zakłada, że kierowca mógł zasnąć za kierownicą. Autokar wyprodukowano w 2011 r., gdy rozwiązania wykrywające zmęczenie nie były jeszcze powszechnym wyposażeniem takich pojazdów.
Wypadek autokaru na Węgrzech – mogły zdecydować sekundy
Do tragedii doszło na autostradzie M3. Polski autokar zjechał z jezdni i wpadł do rowu. Węgierska policja analizuje przyczyny zdarzenia. Jednym z rozważanych scenariuszy pozostaje zaśnięcie kierowcy.
Mikrosen trwa zwykle zaledwie kilka sekund. To jednak wystarczy, aby pojazd jadący z prędkością autostradową przejechał kilkadziesiąt, a nawet ponad sto metrów bez pełnej kontroli.
Dziś producenci autobusów i autokarów montują systemy, które mają ostrzec kierowcę jeszcze przed utratą koncentracji. W pojeździe z 2011 r. takich rozwiązań nie było.

System wykrywania zmęczenia kierowcy ostrzega przed mikrosnem
Monotonna jazda, nocna pora i wiele godzin spędzonych za kierownicą zwiększają ryzyko zmęczenia. Najpierw pojawiają się drobne sygnały. Pogarsza się koncentracja, wydłuża się czas reakcji, kierowca częściej popełnia niewielkie błędy.
Właśnie takie sytuacje ma wykrywać DDAW (Driver Drowsiness and Attention Warning), czyli system ostrzegania o senności i spadku uwagi kierowcy. W zależności od konstrukcji analizuje zachowanie kierowcy oraz dane dotyczące sposobu prowadzenia pojazdu. Gdy rozpozna oznaki narastającego zmęczenia, wyświetla komunikat o konieczności przerwy i uruchamia ostrzeżenie dźwiękowe lub wizualne.
System nie przejmuje kontroli nad pojazdem i nie zastępuje kierowcy. Ma przypomnieć, że dalsza jazda może być niebezpieczna.
DDAW i ADDW to nie to samo
Od lipca 2026 r. wszystkie nowo rejestrowane samochody osobowe, dostawcze, ciężarówki, autobusy i autokary sprzedawane w Unii Europejskiej muszą być wyposażone w kolejne systemy zwiększające bezpieczeństwo. Jednym z nich jest DDAW, którego zadaniem jest wykrywanie oznak senności i spadku uwagi kierowcy.
Obok niego producenci stosują także ADDW (Advanced Driver Distraction Warning). Ten system odpowiada za wykrywanie rozproszenia uwagi. Sprawdza, czy kierowca zbyt długo nie patrzy na drogę, na przykład podczas korzystania z telefonu lub obsługi ekranu multimedialnego. W wielu pojazdach wykorzystuje do tego kamerę skierowaną na twarz kierowcy.
Coraz częściej oba rozwiązania współpracują ze sobą. DDAW ostrzega przed zmęczeniem, a ADDW przed długotrwałym odwróceniem wzroku od drogi.

Dlaczego kierowcy nie lubią tych ostrzeżeń?
Część kierowców uważa, że komunikaty pojawiają się zbyt wcześnie. Samochód potrafi zasugerować przerwę mimo dobrego samopoczucia kierowcy. Zdarza się również, że ostrzeżenie o rozproszeniu uruchamia się podczas obsługi nawigacji lub systemu multimedialnego.
Eksperci przypominają jednak, że oba systemy mają działać z wyprzedzeniem. Ich celem jest ostrzeżenie jeszcze przed wystąpieniem niebezpiecznej sytuacji. Nawet krótki mikrosen lub kilka sekund patrzenia poza drogę może zakończyć się utratą panowania nad pojazdem.
Nowe autokary mają coraz więcej elektronicznych „aniołów stróżów”
System wykrywania zmęczenia kierowcy jest tylko jednym z elementów nowoczesnych pakietów bezpieczeństwa. Nowe autobusy i autokary otrzymują również automatyczne hamowanie awaryjne, asystenta pasa ruchu, inteligentny ogranicznik prędkości oraz systemy monitorujące otoczenie pojazdu.
Elektronika nie zastąpi wypoczętego kierowcy. Potrafi jednak wykryć zagrożenie wcześniej niż człowiek i dać mu cenne sekundy na reakcję. W wielu przypadkach właśnie tyle może zdecydować o uniknięciu tragedii.

Od ponad 20 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem prawa drogowego. Doświadczenie zdobywałem w ogólnopolskich dziennikach, a następnie przez kilkanaście lat pracowałem w redakcjach „Motor”, „Auto Moto” i magazynauto.pl. Na co dzień analizuję zmiany w przepisach, wyjaśniam ich praktyczne skutki dla kierowców oraz przygotowuję poradniki dotyczące bezpieczeństwa, kosztów eksploatacji i ubezpieczeń komunikacyjnych.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.
Dodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Trzy kolejne zamienniki LED już legalne. Co z popularnymi H7 i H4?

Policja nałożyła mandaty za ponad 1,4 mln zł. Na celowniku głośne wydechy

Miały być surowe przepisy dla hulajnóg. Na razie więcej obietnic niż zmian

Mandat we Włoszech zapłaci niewinny kierowca z Polski? Nawet po 5 latach

Jak działa amortyzacja samochodu w leasingu? Wyjaśniamy, jak zaoszczędzić pieniądze

Nowe zasady złomowania aut miały ułatwić życie. Zamiast tego sypią się wezwania z UFG
Ostatnie artykuły
- Trzy kolejne zamienniki LED już legalne. Co z popularnymi H7 i H4?
- Policja nałożyła mandaty za ponad 1,4 mln zł. Na celowniku głośne wydechy
- Miały być surowe przepisy dla hulajnóg. Na razie więcej obietnic niż zmian
- Podatek PCC od listopada na nowych zasadach. Limit zwolnienia wzrośnie trzykrotnie
- Mandat we Włoszech zapłaci niewinny kierowca z Polski? Nawet po 5 latach
- BMW przejechało 1213 km bez ładowania. Rekordowy wynik zaskoczył nawet producenta
- Jak działa amortyzacja samochodu w leasingu? Wyjaśniamy, jak zaoszczędzić pieniądze
- Nowe Porsche zapowiedziane. 911 będzie przy nim niedrogie
- Nowa Tesla nadlatuje. Mniej niż sekunda do setki, ale jest jeden problem
- Europejska motoryzacja się jednoczy. Nieoczekiwany sojusz już działa