Ford będzie wymagać dodatkowej opłaty za dostęp do przestrzeni bagażowej

Krzysztof Kaźmierczak

Producenci coraz częściej każą dopłacać za funkcje już obecne w aucie. Amerykański oddział marki Ford wymyślił, że będzie wymagać opłaty za dostęp do przestrzeni bagażowej.
- Ford wprowadza opłatę za dostęp do przedniego bagażnika w Mustang Mach-E 2026.
- Klienci zapłacą dodatkowo około 1960 zł za funkcję już fizycznie obecną w aucie.
- Trend płatnych funkcji w samochodach elektrycznych przybiera na sile.
Nowe podejście części producentów do oferowania funkcji w modelu subskrypcyjnym stało się w ostatnich latach jednym z najbardziej polaryzujących tematów w świecie motoryzacji. To, co określają mianem „elastyczności” i „personalizacji na żądanie”, wielu kierowców oraz ekspertów odebrało jako próbę ponownego sprzedawania klientom elementów, za które zapłacili już w salonie.

Źródło sporu tkwi w konstrukcji nowoczesnych samochodów. Aby system subskrypcji działał, firmy montują w autach wszystkie niezbędne podzespoły – na przykład maty grzewcze w fotelach czy radary aktywnego tempomatu – już na etapie produkcji, niezależnie od tego, czy nabywca wybrał daną opcję.
Produkcja kontra oczekiwania klientów
Dla producenta to optymalizacja procesu wytwarzania – łatwiej i taniej składać identyczne egzemplarze niż tworzyć setki konfiguracji wyposażenia. Dla klienta świadomość, że w samochodzie znajdują się zamontowane elementy, do których dostęp blokuje jedynie „cyfrowa kłódka” w oprogramowaniu.

Najgłośniej komentowaną marką w kontekście abonamentu na wyposażenie było dotąd BMW. Teraz jednak uwaga może przenieść się na Forda. Wszystko za sprawą najnowszej decyzji producenta z logo niebieskiego owalu.
Dopłata za frunk w Mustang Mach-E
Ford zaktualizował cenniki elektrycznego SUV-a Mustang Mach-E w Stanach Zjednoczonych. Od teraz, aby korzystać z przedniej przestrzeni bagażowej, czyli tzw. frunka, trzeba dopłacić 495 dolarów, czyli około 1960 zł, mimo że przestrzeń fizycznie znajduje się w aucie. W tym modelu przedni bagażnik ma pojemność ponad 100 l.
Producent przekonuje, że użytkownicy rzadko korzystają z frunka. Dlatego lepiej wyłączyć go z wyposażenia standardowego i obniżyć cenę bazową samochodu.

Jak podaje Motor1, Mustang Mach-E z rocznika 2026 kosztuje od 39 850 dolarów, czyli około 158 000 zł. To zaledwie o 150 dolarów, czyli około 590 zł, mniej niż model z 2025 roku. W praktyce oznacza to, że chcąc korzystać z przedniego bagażnika, trzeba zapłacić o około 1370 zł więcej względem poprzedniej wersji.
Płatne funkcje stają się normą
Decyzja Forda wpisuje się w szerszy trend wśród producentów samochodów. Obecnie niejedna funkcja – od sterowania głosowego nawigacją po motywy graficzne ekranów – staje się elementem płatnym.

Ford nie jest pierwszą marką, która eksperymentuje z ograniczeniem atrakcyjności przedniego bagażnika. Tesla Model Y Standard również różni się pod tym względem od droższych odmian.
Różnice w wykończeniu Tesli
W droższej wersji pod maską znajduje się starannie wykończona przestrzeń z solidnie zabudowanymi elementami technicznymi oraz dobrze wykonaną „wanną” frunka.

W tańszej odmianie Standard wykończenie zastąpiono jednoelementowym wtryskiem. Ten znacznie słabiej tłumi dźwięki i jakością przypomina materiał łączący cechy filcu oraz kartonu. Czyżby frunk był niewypałem z punktu widzenia ergonomii?

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

W tym segmencie trwa nowa era. To czysty powrót lat 90.

Oto Mercedes klasy C po wielkim liftingu. Nowe silniki, więcej mocy i więcej gwiazd

Dwaj odwieczni rywale będą dzielić technologię. Fani terenówek w szoku

Kierowcy nienawidzą tego systemu. Mógł zapobiec wypadkowi autokaru na Węgrzech

Takiego rozwiązania w Mini jeszcze nie było. Rewolucja w nowej generacji

Używany Mercedes EQS. Prestiż z dużym zasięgiem za połowę ceny – czy warto?
Ostatnie artykuły
- W tym segmencie trwa nowa era. To czysty powrót lat 90.
- Apka InPost na ekranie samochodu. Tak odbierzesz paczkę przez Paczkomat po drodze
- Oto Mercedes klasy C po wielkim liftingu. Nowe silniki, więcej mocy i więcej gwiazd
- Dwaj odwieczni rywale będą dzielić technologię. Fani terenówek w szoku
- Kierowcy nienawidzą tego systemu. Mógł zapobiec wypadkowi autokaru na Węgrzech
- Takiego rozwiązania w Mini jeszcze nie było. Rewolucja w nowej generacji
- Używany Mercedes EQS. Prestiż z dużym zasięgiem za połowę ceny – czy warto?
- Hybrydowy Volkwagen T-Roc kontra Toyota C-HR. Co wybrać?
- Tu najczęściej zaczyna się konflikt z rowerzystą. Kierowcy wciąż popełniają te błędy
- Pożary samochodów elektrycznych. Statystyki z Polski i świata nie pozostawiają wątpliwości