Hyundai miesza w nazewnictwie. Walka cyfr arabskich z rzymskimi i nowy model
Materiał zawiera autopromocję OTOMOTO
Krzysztof Kaźmierczak

Hyundai stworzył model, który wywołuje zamieszanie swoją nazwą. IONIQ V to nie IONIQ 5, choć wiele osób może początkowo tak pomyśleć.
- Czy nazwa IONIQ V okaże się dla Hyundaia marketingowym strzałem w dziesiątkę czy źródłem nieporozumień?
- Koreański producent coraz mocniej dostosowuje swoje samochody do chińskich oczekiwań technologicznych.
- IONIQ V pokazuje, że rynek chiński staje się dla marek motoryzacyjnych osobnym światem projektowania aut.
Takiej strategii nomenklaturowej jeszcze nie widzieliśmy. Z pewnością kojarzycie samochód Hyundai IONIQ 5. To elektryczny, spory hatchback ze stylistyką jak z gry Minecraft – model doskonale znany, jeden z głównych koreańskich popularyzatorów samochodów elektrycznych oraz jeden z pierwszych całkowicie elektrycznych modeli z serii IONIQ. I właśnie tutaj pojawia się problem.
Mianowicie Hyundai właśnie zaprezentował model IONIQ V. Na pierwszy rzut oka można naturalnie odczytać „V” jako zapisaną cyframi rzymskimi liczbę pięć. Nie mając przed sobą zapisanej nazwy IONIQ 5, można intuicyjnie pomyśleć, że IONIQ V to dokładnie ten sam samochód i w zasadzie nawet nie zauważyć różnicy.
To zupełnie nowy model
Tymczasem IONIQ V to zupełnie inny, a także całkowicie nowy samochód. To średniej wielkości elektryczny sedan. Został stworzony przez spółkę Beijing Hyundai z myślą wyłącznie o chińskim rynku. Jego premiera inauguruje działalność nowej, lokalnej submarki. Chodzi tu o połączenie globalnej jakości i chińskich rozwiązań technologicznych.

Auto zbudowano na platformie E-GMP, czyli tej samej dedykowanej architekturze elektrycznej, na której bazuje dobrze znany IONIQ 5. Jednak tutaj pozwoliła ona wygospodarować wyjątkowo dużo miejsca w kabinie przy długości nadwozia wynoszącej 490 cm i rozstawie osi sięgającym 290 cm.
Zależnie od wersji, IONIQ V oferuje jeden z dwóch wariantów silnikowych: standardowy o mocy 190 KM lub mocniejszy, generujący 228 KM. Jednak tym, co naprawdę zwraca uwagę, jest zasięg oraz tempo ładowania. Wersja o wydłużonym zasięgu może przejechać na jednym ładowaniu ponad 600 km według chińskiego cyklu pomiarowego CLTC. A dzięki architekturze 800-woltowej szybkie uzupełnianie energii ma być codziennością. Hyundai postawił na baterie litowo-żelazowo-fosforanowe chińskiego giganta CATL.
Inspiracja światem gier?
Pod względem wizualnym samochód nie ma nic wspólnego z pudełkowatym, pikselowym IONIQ 5. Nadwozie zaprojektowano w języku stylistycznym „The Origin”. Auto ma smukłą, jednobryłową i klinowatą sylwetkę z wielopłaszczyznowymi przetłoczeniami oraz ostrymi liniami podporządkowanymi aerodynamice.

Auto ma bezramkowe drzwi, charakterystyczne felgi w kształcie litery V, a przede wszystkim wyraziste, ostro narysowane reflektory w technice „przestrzennych ostrzy świetlnych” (Dimensional Light Blade) oraz jednolity pas świetlny z tyłu nazwany „gwiezdną linią” (Star Rail). Gdybyśmy mieli skorzystać z analogii do świata gier, IONIQ V wygląda jak auto wygenerowane przez silnik graficzny gry Need for Speed, ale tej pierwszej, z 1994 roku.

Wewnątrz znajduje się 27-calowy, ultracienki panoramiczny ekran o rozdzielczości 4K. Biegnie przez powierzchnię deski rozdzielczej i współpracuje z zaawansowanym chipem kokpitowym Qualcomma. Hyundai nie tylko dopasował styl do gustu chińskich klientów, ale wprowadził też tamtejsze rozwiązania cyfrowe.
Hyundai stawia na Chiny
Za interakcję głosową odpowiada model językowy Wenxin. Całość uzupełnia wyświetlacz head-up „Cyber Eye” oraz ambientowe oświetlenie 3D reagujące na warunki jazdy. Co więcej, IONIQ V jest pierwszym z 20 nowych modeli, które Beijing Hyundai planuje wprowadzić na tamtejszy rynek w ciągu pięciu lat.
Producent stawia na połączenie własnych standardów produkcyjnych z ekosystemem lokalnych gigantów technologicznych, takich jak Baidu, Momenta czy ByteDance. Ma to być początek ofensywy, która pomoże marce odzyskać pozycję na najbardziej konkurencyjnym rynku samochodów elektrycznych świata.

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze

„Elektryki” na czarnej liście. Wielka sieć sklepów zamyka dla nich parkingi

Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową

BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych

Widziałem Dacię Striker na żywo. To nowy pomysł na samochód

Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?
Ostatnie artykuły
- Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze
- „Elektryki” na czarnej liście. Wielka sieć sklepów zamyka dla nich parkingi
- Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową
- BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych
- Widziałem Dacię Striker na żywo. To nowy pomysł na samochód
- Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?
- Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem
- Nowy Mercedes-AMG CLE przyspieszy do 100 km/h zanim wymówisz jego nazwę
- Skoda ma problem z tym SUV-em. Wiemy, jaki będzie następca
- Używane Renault Mégane III – dużo lepsze, niż myślisz! Usterki, opinie, jaki silnik wybrać?