Kary za parkowanie pod sklepami nie zawsze są legalne. Kierowcy znaleźli prosty sposób, by ich uniknąć

Sebastian Sulowski

Bezpłatny parking przy sklepie, szybkie zakupy i… wezwanie do zapłaty na 100 lub 200 zł. Coraz więcej kierowców przekonuje się, że prywatne „mandaty” za brak biletu parkingowego nie zawsze mają solidne podstawy prawne. W wielu przypadkach ich egzekucja okazuje się znacznie trudniejsza, niż sugerują groźby windykacji. Oto jak właściciele aut w prosty sposób ich unikają.
- To nie mandat, a roszczenie cywilne – prywatna firma musi udowodnić, kto faktycznie prowadził auto.
- Właściciel to nie zawsze kierowca – bez wskazania osoby parkującej egzekucja bywa nielegalna.
- Groźby często na wyrost – windykacja i wpis do rejestru dłużników mają swoje ścisłe ograniczenia.
Przed samoobsługowymi prywatnymi parkingami, np. przy galeriach handlowych, znajduje się zwykle szlaban. Ma to chronić parking przed „obcymi” i zapewnić wolne miejsca dla klientów. Otwiera się on automatycznie po pobraniu biletu, który jest rozliczany podczas wyjazdu.
Zwykle przez określony czas postój jest zupełnie darmowy, a dopiero dłuższe pozostawienie pojazdu wiąże się z opłatami. Być może takie rozwiązanie nie jest zbyt wygodne, ale za to kierowcy nie grozi opłata karna za parkowanie, jeśli zapomnimy o bilecie.
Opłata karna za parkowanie – prywatne parkometry
Tymczasem popularne sieci dyskontów czy restauracji typu fast food coraz częściej ustawiają na swoich parkingach prywatne parkometry, obsługiwane przez inne firmy. Kupujący mogą zwykle parkować przez godzinę za darmo. Jest jednak warunek – trzeba pobrać bilet i umieścić go w widocznym miejscu w aucie.

Niestety, jeśli kierowca o tym zapomni, np. z powodu roztargnienia, czeka go opłata karna za parkowanie. Ta zwykle wynosi około 100 zł, ale może sięgać nawet 200 zł. Próby odwołania się do operatora parkingu nie zawsze przynoszą skutek. Często reklamacje są odrzucane lub wręcz utrudnia się ich złożenie. Nic dziwnego, że kierowcy stosują triki, które pozwalają uniknąć opłat.
Opłata karna za parkowanie – sprawdź, zanim zapłacisz
Wezwanie do zapłaty za brak biletu parkingowego zwykle znajduje się za wycieraczką pojazdu. W przypadku braku wpłaty znajduje się w nim „groźba” windykacji lub wpisu do rejestru dłużników. Z tego powodu niektórzy kierowcy po prostu płacą karę i zapominają o sprawie.
Uwaga! Zdarzają się przypadki, kiedy oszuści podszywają się pod obsługę parkingu i zostawiają fałszywe wezwania z własnym numerem konta. A co się stanie, jeśli ktoś zignoruje karę i wyrzuci taki „mandat” do kosza?
Opłata karna za parkowanie – skomplikowana egzekucja
Firma, która wystawiła wezwanie do zapłaty, ma prawo wystąpić o dane właściciela auta z Centralnej Ewidencji Pojazdów. To jednak nie wystarcza, aby legalnie ścigać „dłużnika”. Dlaczego?
W odróżnieniu od opłaty karnej z miejskiej strefy płatnego parkowania, ta musi być nałożona na kierowcę, a nie właściciela pojazdu. Póki ten nie zostanie ustalony, firma nie może nic zrobić. Aby obejść ten problem, firma obsługująca parking wysyła na adres właściciela pojazdu wezwanie do zapłaty oraz formularz reklamacyjny.
Podczas składania odwołania należy podać dane osoby, która nie pobrała biletu. Bez tych informacji dalsza egzekucja, a nawet wpisanie do rejestru dłużników, są nielegalne. W efekcie brak odpowiedzi zazwyczaj zamyka sprawę.
Opłata karna za parkowanie – możliwy sąd
Zdarza się jednak, że sprawa trafia do sądu. W takim przypadku, zanim roszczenie zostanie uznane, trzeba ustalić, kto faktycznie parkował w danym miejscu. Jednak i na to kierowcy znaleźli sposób.
Podobnie jak w przypadku mandatów wystawianych na podstawie fotoradarów, właściciel auta może nie pamiętać, komu powierzył swój pojazd. Jest to logiczne, ponieważ często mija wiele miesięcy, zanim sąd zajmie się sprawą. Jeśli więc kierowca zasłoni się lukami w pamięci, może pozostać bezkarny.

Od ponad 20 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem prawa drogowego. Doświadczenie zdobywałem w ogólnopolskich dziennikach, a następnie przez kilkanaście lat pracowałem w redakcjach „Motor”, „Auto Moto” i magazynauto.pl. Na co dzień analizuję zmiany w przepisach, wyjaśniam ich praktyczne skutki dla kierowców oraz przygotowuję poradniki dotyczące bezpieczeństwa, kosztów eksploatacji i ubezpieczeń komunikacyjnych.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Chcesz lepiej widzieć w nocy? Zapomnij o nielegalnych LED-ach – oto co naprawdę działa

Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze

Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową

Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?

Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem

Przejazd A2 kosztuje już 82 zł. Sprawdziliśmy, czy warto ominąć najdroższą autostradę
Ostatnie artykuły
- Chcesz lepiej widzieć w nocy? Zapomnij o nielegalnych LED-ach – oto co naprawdę działa
- Znaki poziome z opisem – rodzaje, znaczenie i zasady na drodze
- „Elektryki” na czarnej liście. Wielka sieć sklepów zamyka dla nich parkingi
- Bunt samorządów przeciw piratom drogowym. Warszawa rusza z ofensywą fotoradarową
- BMW wyszło z Rosji. Teraz dostało pozew na ponad miliard złotych
- Widziałem Dacię Striker na żywo. To nowy pomysł na samochód
- Depozyt gwarancyjny w leasingu – czym jest i czy się go zwraca?
- Stawką jest życie, a potem cały majątek. OC może nie wystarczyć po zderzeniu z pociągiem
- Nowy Mercedes-AMG CLE przyspieszy do 100 km/h zanim wymówisz jego nazwę
- Skoda ma problem z tym SUV-em. Wiemy, jaki będzie następca