Przez lata sprzedaż kredytów węglowych była dla Tesli niemal drugim biznesem, przynosząc grubo ponad 1 mld dolarów rocznie. Zmiana unijnych zasad rozliczania emisji sprawia, że ten strumień pieniędzy gwałtownie słabnie, a producenci nie muszą już w panice rozglądać się za nowymi sojuszami.

  • Unia Europejska wydłuża rozliczenie CO₂ do 3 lat, a presja na producentów słabnie.
  • Tesla i Volvo zarobiły setki milionów euro na sprzedaży kredytów węglowych w 2025 roku.
  • W 2026 roku nie powstały żadne nowe pule emisyjne.

Unia Europejska w zeszłym roku, po protestach branży, poluzowała zasady dotyczące ograniczenia emisji dwutlenku węgla do 94 g/1 km na danego producenta. W efekcie rozłożono je na 3 lata, dając firmom samochodowym więcej czasu na dostosowanie się.

Za każdy gram powyżej limitu grozi kara 95 euro razy… liczba sprzedanych samochodów. W rezultacie może iść ona w setki miliony euro.

W zeszłym roku emisje dwutlenku węgla obcięto do poziomu 94 g/1 km.

Aby tego uniknąć firmy mają dwa wyjścia – albo sprzedawać więcej aut elektrycznych, albo kupować od innych tzw. kredyty węglowe. W efekcie dwutlenek węgla stał się towarem, na którym zarabiają wytwórcy np. niemający w swojej ofercie samochodów spalinowych.

Kredyty węglowe: Tesla przed Volvo

Kto w 2025 roku zarobił najwięcej? Portal Automotive News wskazuje, że prym wiodła Tesla, w przypadku której mówi się o kwocie około 875 mln euro. Z kolei do kasy Volvo z tego tytułu wpłynęło około 219 mln euro, ale jest to wynik za pierwsze 9 miesięcy poprzedniego roku.

Przez lata Tesla zarabiała ogromne pieniądze dzięki kredytom węglowym. W samym 2023 roku było to aż 1,78 mld dolarów. Ale… po rozłożeniu w czasie na 3 lata wprowadzonego w zeszłym roku limitu CO₂, część producentów otrzymała więcej czasu, aby „dowieźć” wymagany wynik.

Elon Musk
Elon Musk przez lata zarabiał krocie dzięki kredytom węglowym.

„Bardzo prawdopodobne, że wartość kredytów CO₂ stanie się dużo bardziej wątpliwa. Nie elektryfikowaliśmy się po to, żeby sprzedawać kredyty, ale to oczywiście trochę irytujące: zrobiliśmy to, co mówili politycy, a potem zmieniono zasady” – mówi Hakan Samuelsson, szef Volvo.

Brak nowych sojuszów

Na początku 2025 roku producenci nerwowo zaczęli rozglądać się za kredytami węglowymi. Szacowano bowiem, że aby zrealizować cele trzeba będzie sprzedawać przynajmniej 20% samochodów na prąd.

W związku z tym z Teslą „dogadali się” przedstawiciele Stellantisa, Toyoty, Forda, Mazdy oraz Subaru. Z kolei do Volvo zgłosił się m.in. Mercedes.

Mazda CX-6e
Coraz więcej firm ma w swojej ofercie samochody elektryczne. Mazda wspomaga się w tej kwestii swoim chińskim partnerem.

Co ciekawe, na początku 2026 roku nie powstały żadne otwarte sojusze w celu redukcji emisji dwutlenku węgla. To mocny sygnał, że część firm uznała, iż po zmianach w liczeniu celów nie ma już takiej potrzeby. Przynajmniej na razie.

„Na rok 2026 podejmiemy decyzję po pierwszym kwartale. Musimy zobaczyć, jaki będzie popyt na samochody elektryczne w tym roku” – potwierdza szef Mazdy w Europie.

Mocny wzrost sprzedaży aut na prąd

Rynek aut elektrycznych w Europie ostatnio mocno urósł. W Polsce, m.in., dzięki dopłatom z programu NaszEauto, w zeszłym roku nabywców znalazło ponad 43,3 tys. nowych elektryków, czyli o 161,5% więcej niż rok wcześniej.

Leapmotor T03
Program NaszEauto mocno przyspieszył sprzedaż elektryków nad Wisłą.

Niemcy niedawno ogłosiły ogromny program dopłat do samochodów na prąd, mający obowiązywać z datą wsteczną od 1 stycznia 2026 roku. Jest on przewidziany do 2029 roku, a jego budżet to 3 mld euro. Również Włochy mają bardzo ambitny program dopłat.

W związku z powyższymi należy oczekiwać, że rynek elektryków na Starym Kontynencie w tym roku może jeszcze wzrosnąć. W zeszłym na terenie Unii Europejskiej nabywców znalazło 1,88 mln aut bateryjnych, dzięki czemu zagarnęły one dla siebie 17,4% rynku.

Maciej Struk

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również