Koncern BYD testuje własną sieć tzw. megawatowych – czyli niezwykle szybkich – ładowarek. Samochody będzie można naładować na przejechanie 400 km zaledwie w pięć minut.

  • W chińskim Shenzen BYD testuje bardzo szybkie ładowarki
  • Mogą naładować akumulator samochodu elektrycznego na 400 km w kilka minut
  • Ustawiono je w sposób, który przypomina układ klasycznej stacji benzynowej

Długi czas ładowania samochodu elektrycznego to jeden z głównych argumentów używanych przez tych, którzy bronią się jeszcze przed wymianą auta spalinowego na takie z zielonymi tablicami rejestracyjnymi. Szczególnie w trasie, kilkudziesięciominutowy postój przy ładowarce może doskwierać. Tankowanie paliwa trwa przecież zaledwie kilka minut…

Ładowarki stają się coraz szybsze


Jednocześnie, czas uzupełniania energii wciąż spada. Przy trasach - także w Polsce - można znaleźć coraz więcej szybkich ładowarek. Jeśli dysponujemy odpowiednim samochodem - czyli takim, który przyjmuje odpowiednio dużą moc ładowania - cały proces może zająć jedynie kilkanaście minut.

Czy to już kres możliwości producentów ładowarek i samochodów? Wszystko wskazuje na to, że nie. Chiński potentat, BYD - który opisuje się nie tyle jako producent samochodów, co jako „firma technologiczna produkująca między innymi samochody” i działa także w dziedzinie infrastruktury ładującej - testuje rozwiązanie, które może być rewolucyjne.

Moc do 1500 kW

Tesla jak na razie nie może ładować się tak szybko.


BYD sprawdza w Shenzhen własną sieć tzw. megawatowych ładowarek „flash charging” o mocy do 1500 kW. To poziom, który wielokrotnie przekracza możliwości większości publicznych ładowarek w Europie i Stanach Zjednoczonych. 

Co ciekawe, testowy kompleks BYD przypomina bardziej klasyczną stację benzynową niż typowy hub z rozstawionymi stanowiskami parkingowymi. Zamiast rzędu miejsc postojowych z pojedynczymi słupkami DC, stanowiska demonstracyjne ustawiono w układzie przypominającym dystrybutory paliwa. Cały proces jest błyskawiczny i prosty. Samochód podjeżdża, kierowca podłącza przewód, ładowanie rozpoczyna się niemal natychmiast – według doniesień w ciągu około 10 sekund – a po kilku minutach auto może odjechać. Całość wykorzystuje „pistolety” chłodzone cieczą i architekturę 1000 V, co pozwala osiągać chwilową moc szczytową właśnie do 1,5 MW.

Ładowarki konkurencji daleko z tyłu

Dla porównania, najszybsze publiczne ładowarki dostępne na Starym Kontynencie oferują zwykle maksymalnie 350 kW, a w praktyce wiele aut i tak nie jest w stanie utrzymać takiej mocy przez dłuższy czas. Otwierane obecnie w Polsce Superchargery Tesli oferują moc do 250 kW - i na tle rynku i tak są szybkie.

W przypadku systemu BYD mówi się o możliwości uzupełnienia około 400 km zasięgu w zaledwie 5 minut. Jeśli takie parametry okażą się realne w codziennym użytkowaniu, oznaczałoby to skrócenie postoju do poziomu zbliżonego do tankowania auta spalinowego.

Jakie samochody mogą się tam ładować?

Na obecnym etapie dostęp do testowej infrastruktury mają wybrane modele BYD oznaczone emblematem „Flash Charge”, w tym nowe wersje aut Tang, Song, Seal oraz modele marki Denza. To rozwiązanie wewnętrzne, zaprojektowane przede wszystkim z myślą o kompatybilnych pojazdach koncernu. BYD buduje więc zamknięty ekosystem: samochody, architektura wysokiego napięcia oraz ultraszybkie ładowarki. Nie ma obecnie planów, by z szybkich stacji ładowania mogli korzystać klienci innych firm.

Ile kosztuje tak szybkie ładowanie? Mogłoby się wydawać, że powinno być niezwykle drogie, tymczasem cena energii wynosiła 1,3 juana za kWh, czyli w przeliczeniu 67 gr. To poziom kilkukrotnie niższy niż w Europie gdzie szybkie ładowanie potrafi kosztować nawet ponad 3 zł za kWh. Według nieoficjalnych informacji nabywcy kompatybilnych modeli mogą dodatkowo otrzymywać rocznie pakiet 1000 kWh energii bez opłat, choć szczegóły programu nie zostały jeszcze oficjalnie potwierdzone.

Samochody marki Denza mogą korzystać z nowych, mocnych ładowarek.

Rewolucja w konstrukcji samochodów

Jeżeli w praktyce możliwe będzie ładowanie na kilkaset kilometrów w kilka minut, logika projektowania samochodów elektrycznych zapewne się zmieni. Nie będzie już potrzeby montowania bardzo dużych, ciężkich i kosztownych akumulatorów o pojemności pozwalającej przejechać 600–700 km bez postoju. Mniejsze baterie oznaczają niższą masę, potencjalnie niższą cenę auta i wyższą efektywność energetyczną. Szybkie ładowanie może też ograniczyć zjawisko tzw. range anxiety, czyli obaw przed tym, że auto rozładuje się gdzieś w trasie.

BYD ma według doniesień planować budowę ponad 4000 własnych stacji flash charging w Chinach, a przy współpracy z partnerami liczba punktów może być jeszcze wyższa. Na razie projekt znajduje się w fazie testów, ale pokazuje kierunek rozwoju. Czy za kilka lat ładowanie naprawdę będzie trwać tyle, co tankowanie? Pozostaje nam trzymać za to kciuki i ubolewać, że to nie Europa znajduje się w awangardzie rozwoju.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również