Nagranie z Tajlandii narobiło sporo szumu w sieci. Widać na nim lwa, który siedzi na tylnym siedzeniu białego Bentleya. Jak ten groźny drapieżnik znalazł się w luksusowym samochodzie?

Nieprawdopodobne widoki

Jak się okazuje jeszcze wiele rzeczy może nas na tym świecie zadziwić. Jedną z nich na pewno jest to, co wydarzyło się w Tajlandii. Media społecznościowe obiegło nagranie, na którym widać jak młoda lwica podróżuje na tylnym siedzeniu białego Bentleya

Młode zwierzę było przypięte łańcuchem, aby nie wyskoczyło. Unieruchomiony drapieżnik bacznie rozglądał się po okolicy. Całe zdarzenie miało miejsce w tajskim Pattaya jeszcze w grudniu 2023 r. i zostało nagrane przez jednego ze świadków, który umieścił wideo na Facebooku. Udostępniane dalej, trafiało na pozostałe portale społecznościowe, stając się w ten sposób viralem.  

Nie ujdzie im to na sucho

Kierowcą pojazdu był obywatel Sri Lanki, a właścicielką samej lwicy Swangjit Kosoongern – jego znajoma. Cała sytuacja wywołała spore poruszenie wśród internautów. Niektórzy uważają, że jest to znęcanie się nad zwierzętami. (ZOBACZ też: Przez kota mogło dojść do tragedii. Jak właściwie transportować zwierzęta w samochodzie?).

Tajska policja szybko rozpoczęła dochodzenie w tej sprawie. W kraju tym co prawda można legalnie posiadać lwa, ale potrzebne są do tego stosowne uprawnienia. Według wstępnych ustaleń mundurowych właścicielka zwierzaka, kupiła go od kogoś, kto takich dokumentów nie posiadał. 

Grozi jej za to do roku pozbawienia wolności i grzywna w wysokości nawet do 100 tys. batów (ok. 11 tys. zł). Trwają także poszukiwania samego kierowcy pojazdu, który za swój czyn, a więc sprowadzanie dzikiego zwierzęcia do miejsc publicznych, może zapłacić grzywnę do 50 tys. batów (ok. 5,5 tys. zł). Grozi mu również pozbawieniem wolności do 6 miesięcy. Mężczyzna po incydencie uciekł z kraju. 

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również