Małe auta uratowane! To już oficjalnie: norma Euro 7 zostanie złagodzona

Maciej Struk

Po sprzeciwie ze strony lobby państw członkowskich i producentów aut, władze Unii Europejskiej zdecydowały się na złagodzenie normy Euro 7. Dzięki temu uda się uratować najmniejsze i najtańsze modele samochodów! Wcześniej o ich niepewnej przyszłości donosił m.in. szef Skody.
Proponowana przez Unię Europejską norma Euro 7 spotykała się ostatnio z ogromną krytyką. Niezadowolenie z zawartych w niej przepisów wyrażała nie tylko koalicja państw pod przewodnictwem Czechów, ale i przedstawiciele firm samochodowych.
Wśród tych ostatnich prym wiedli szefowie BMW, Skody, Renault czy Volkswagena. Krytykowano przede wszystkim jej koszty, które mogłyby spowodować zaprzestanie produkcji m.in. Skody Fabii. Szef BMW – Oliver Zipse stwierdził, że spełnienie wymogów Euro 7 za dwa lata jest „całkowicie niewykonalne”.
W mocnych słowach wyraził się on również na temat przyszłych wymogów testowych. Według niego były one „całkowicie nierealistyczne” (TUTAJ przeczytasz, co o autach na prąd twierdzi szef Renault).
Norma Euro 7 wejdzie w życie 1 lipca 2025 r.
Dzisiaj państwa członkowskie Unii Europejskiej zgodziły się na złagodzenie przepisów Euro 7. Nadal przewiduje się wejście w życie tej normy 1 lipca 2025 roku. Obejmie ona zarówno samochody napędzane benzyną, olejem napędowym, jak i energią elektryczną.
Najważniejszą informacja jest to, że nie zaostrzono poziomów emisji spalin względem Euro 6. Nie wprowadzono także nowych wymogów testowych, które tak mocno krytykował właśnie szef BMW. Norma Euro 7 określa nadal jednak limity emisji innych niż spaliny, takich jak cząstki pochodzące z hamulców i opon.
Ponadto usunięto propozycję utrzymywania emisji poniżej pewnego poziomu, jeśli właściciel auta pokonuje krótsze dystanse (poniżej 1 mili). Jako powód tych zmian podano informację, że producenci samochodów mają skupić się na przechodzeniu na elektromobilność, a nie na wprowadzaniu nowych technologii do będących na wymarciu pojazdów spalinowych.

„Chcemy w dalszym ciągu dążyć do celu, jakim jest poprawa jakości powietrza. Przyjęliśmy realistyczne poziomy emisji pojazdów na następną dekadę, pomagając jednocześnie naszej branży przejść na ekologiczne samochody do 2035 r.” – twierdzi pełniący obowiązki ministra przemysłu, handlu i turystyki Hiszpanii, Hector Gomez Hernandez. Przypomnijmy, że obecnie przewodnictwo Unii Europejskiej dzierży właśnie Hiszpania.
Przepisy Euro 7 oznaczają również, że akumulator w samochodach elektrycznych i hybrydach typu plug-in musi zachować 80% swojej pojemności przez 5 lat lub 26 000 km lub 70% przez 8 lat albo dystans 42 000 km.
W przypadku pojazdów ciężarowych dopuszczalne wartości emisji są niższe, a warunki badania nieznacznie skorygowano. Norma Euro 7 zawiera również specjalny przepis dotyczący autobusów miejskich, które w 2030 roku mają nie emitować dwutlenku węgla do atmosfery.
Dotychczasowe założenia Euro 7
Wcześniej proponowana norma Euro 7 zakładała dalsze obniżenie zawartości szkodliwych substancji, uwalnianych ze spalin. Przykładowo, obecnie zawartość cząstek stałych (NOx) wynosi 60 mg/km w przypadku aut benzynowych i 80 mg/km dla silników wysokoprężnych.
W ramach dotychczasowej propozycji miały one wynieść 60 mg/km, niezależnie od rodzaju zastosowanej jednostki napędowej. Co więcej, wytyczne po raz pierwszy objęły limity cząstek stałych z hamulców oraz przepisy dotyczące emisji mikrodrobin plastiku z opon.
Ale to nie wszystko. Ważną częścią Euro 7 były zmiany w procedurach testowych. Zakładano bowiem rozszerzenie warunków brzegowych testów. Przykładowo maksymalna temperatura otoczenia miała zostać zwiększona z 25 do 45 stopni Celsjusza, a wysokość (symulowane warunki) – z 1600 do 1800 m.

Poza tym w ramach dotychczasowej proponowanego kształtu Euro 7 podniesiono wymagania dotyczące tzw. trwałości emisji. Obecnie samochody muszą spełniać wymogi przez 100 000 km lub 5 lat użytkowania. Zgodnie z przyszłymi przepisami limity emisji Euro 7 musiałyby obowiązywać do 200 000 km lub przez 10 lat.
Koszty wprowadzenia nowej normy: szacunki ACEA
Do przyszłej normy Euro 7 wcześniej odniosło się też Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów (ACEA). Przedstawiło ono wyniki badania, przeprowadzonego przez Frontier Economics – firmę konsultingową założoną w 1999 roku, a zajmującą się m.in. mikroekonomią.
W swoim raporcie stwierdziła ona, że przystosowanie pojedynczego samochodu osobowego do normy Euro 7 w dotychczasowym kształcie to wydatek około 2000 euro (ok. 9000 zł). W przypadku pojazdów ciężarowych i autobusów z silnikami Diesla to już z kolei 12 000 euro (ok. 54 000 zł). Dla porównania Komisja Europejska szacowała, że dla „osobówek” miało to być 180-450 euro (ok. 810-2020 zł), a dla ciężarówek i autobusów – 2800 euro (ok. 12 600 zł).

Odmiennego zdania był natomiast szef Skody. Według niego wprowadzenie normy Euro 7 w obowiązującym do tej pory kształcie mogło spowodować wzrost ceny Fabii o… 5000 euro, czyli o około 22 500 zł (TUTAJ przeczytasz o tym więcej).
W rezultacie produkcja najmniejszych modeli samochodów przestałaby być opłacalna. Na szczęście, dzięki wprowadzonym dziś zmianom tak się nie stanie!

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Znaki drogowe dodatkowe – rodzaje, symbole i znaczenie

Silnik BMW B48 – to nie można było tak od razu?

To nim wielu kierowców zaczyna przygodę z motoryzacją. Sprawdziłem, czy Suzuki Swift daje frajdę

Chiny pokonały Europę na jej własnym podwórku. Są najnowsze wyniki testów Euro NCAP

Zero promili i widmo utraty prawa jazdy. Kogo nie obejmuje okres próbny?

Trzęsienie ziemi w Grupie Volkswagen. Połowa modeli zniknie z oferty, nie obędzie się bez zwolnień
Ostatnie artykuły
- Znaki drogowe dodatkowe – rodzaje, symbole i znaczenie
- Silnik BMW B48 – to nie można było tak od razu?
- To nim wielu kierowców zaczyna przygodę z motoryzacją. Sprawdziłem, czy Suzuki Swift daje frajdę
- Chiny pokonały Europę na jej własnym podwórku. Są najnowsze wyniki testów Euro NCAP
- Zero promili i widmo utraty prawa jazdy. Kogo nie obejmuje okres próbny?
- Trzęsienie ziemi w Grupie Volkswagen. Połowa modeli zniknie z oferty, nie obędzie się bez zwolnień
- Golf chce wrócić na tron. Pełna hybryda za 122 890 zł ma odbić klientów Corolli
- Opłata za wezwanie do zapłaty leasingu a odliczenie VAT
- DS łączy się z Citroenem? Ustaliliśmy, co tak naprawdę się zmienia
- Grupa Volkswagen może zamknąć 4 fabryki w Niemczech. Dziś kluczowe spotkanie