Ratunek dla Maserati nadejdzie z Chin? Wielki koncern o krok od decyzji
Mikołaj Adamczuk

Włoska marka nie jest na sprzedaż, ale potrzebuje wsparcia. Stellantis potwierdził rozmowy z dwoma partnerami, którzy mogą pomóc w rozwoju nowych modeli Maserati. Można się domyślić, skąd pochodzą…
- Stellantis prowadzi rozmowy z dwoma potencjalnymi partnerami dla Maserati i wkrótce ma wybrać jednego z nich.
- Według wcześniejszych doniesień medialnych wśród kandydatów mogą znajdować się chińskie firmy Huawei oraz JAC.
- Maserati nie jest na sprzedaż, ale potrzebuje nowej strategii po gwałtownym spadku sprzedaży i problemach finansowych.
Jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się, że Maserati jest na właściwej drodze. Niezwykle prestiżowa, włoska marka miała ambicje konkurowania z Porsche, Mercedesem-AMG czy z BMW M. Dzięki takim modelom, jak świeże wtedy Quattroporte, Ghibli czy Levante, plan wydawał się naprawdę dobry.
Rzeczywistość okazała się jednak skomplikowana. W ostatnich latach sprzedaż Maserati systematycznie malała, a marka zaczęła przegrywać zarówno z niemiecką konkurencją, jak i nowymi graczami z Chin. Problemy pogłębia starzejąca się i kurcząca gama modelowa. Wiele propozycji nie doczekało się następców.
Dla właściciela Maserati, czyli gigakoncernu Stellantis sytuacja stała się na tyle poważna, że przyszłość Maserati była w ostatnich miesiącach przedmiotem licznych spekulacji. W mediach pojawiały się nawet informacje o możliwej sprzedaży marki lub wydzieleniu jej z grupy. Sam koncern konsekwentnie zaprzeczał jednak takim scenariuszom.

Stellantis szuka partnera, a nie kupca
Podczas wystąpienia przed włoskim parlamentem prezes Stellantis Antonio Filosa potwierdził, że firma prowadzi rozmowy z dwoma potencjalnymi partnerami dotyczącymi współpracy przy Maserati. Decyzja o wyborze jednego z nich ma zapaść w najbliższym czasie.
Filosa podkreślił jednocześnie, że Maserati nie jest na sprzedaż. Według niego przyszły partner ma dostarczyć technologie, wsparcie rozwojowe oraz know-how, które „pozwolą marce odzyskać konkurencyjność”. Współpraca miałaby również pozytywnie wpłynąć na wykorzystanie zakładów produkcyjnych w Cassino i Modenie, gdzie powstają modele Maserati.
Mówiąc krócej, Stellantis nadal widzi przyszłość dla włoskiej marki, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że samodzielne finansowanie jej rozwoju może być coraz trudniejsze.
Trop prowadzi do Chin
Oficjalnie Stellantis nie ujawnił nazw potencjalnych partnerów. W branży od kilku miesięcy pojawiają się jednak informacje wskazujące na dwie marki z Chin – Huawei oraz JAC. Obie firmy współpracują już przy rozwoju nowoczesnych samochodów elektrycznych i systemów elektronicznych na rynku chińskim.
Huawei od kilku lat bardzo agresywnie rozwija działalność motoryzacyjną. Chiński gigant nie produkuje samochodów samodzielnie, ale dostarcza producentom zaawansowane systemy elektroniczne, platformy cyfrowe, oprogramowanie oraz technologie autonomicznej jazdy.

JAC z kolei jest jednym z największych chińskich producentów samochodów i od lat współpracuje z wieloma zagranicznymi partnerami. W branży pojawiały się nawet spekulacje, że efektem współpracy mogłoby być opracowanie wspólnej platformy dla luksusowych samochodów elektrycznych sprzedawanych zarówno pod marką Maserati, jak i na rynku chińskim pod innymi markami.
Dlaczego Maserati może potrzebować pomocy z zewnątrz?
Powód jest prosty – rozwój nowoczesnych samochodów elektrycznych kosztuje miliardy euro. Jeszcze kilkanaście lat temu producent premium mógł wyróżniać się przede wszystkim silnikiem, zawieszeniem i stylistyką. Dziś równie ważne są architektura elektryczna, oprogramowanie, systemy wspomagania kierowcy, aktualizacje online, sztuczna inteligencja i integracja cyfrowa.
Właśnie w tych obszarach przewaga chińskich producentów staje się coraz bardziej widoczna. Marki takie jak BYD, Nio, Xpeng czy Huawei współpracujący z lokalnymi producentami rozwijają technologie szybciej i taniej niż wielu tradycyjnych producentów z Europy.

Nowe modele mają uratować Maserati
Jednocześnie Stellantis zapewnia, że Maserati dostanie nowe modele. Podczas prezentacji strategii grupy zapowiedziano dwa całkowicie nowe samochody segmentu E, które mają trafić na rynek przed końcem dekady. Wśród nich znajduje się prawdopodobny następca SUV-a Levante oraz drugi model, którego charakter pozostaje na razie tajemnicą. Może to być gran turismo, sportowe coupe lub czterodrzwiowy model o bardziej dynamicznej sylwetce.

Oprócz tego modernizacje mają przejść obecne modele GranTurismo, GranCabrio i Grecale. To właśnie one będą odpowiadały za utrzymanie sprzedaży w najbliższych latach. Pełna strategia Maserati ma zostać zaprezentowana podczas osobnego wydarzenia inwestorskiego zaplanowanego na grudzień.
Ważny moment nie tylko dla Maserati
Jeszcze kilka lat temu pomysł, że Maserati mogłoby zacieśnić współpracę z chińskim partnerem, dla fanów marki brzmiałby wręcz jak herezja. Dziś takie scenariusze nikogo już specjalnie nie dziwią – a miłośnicy Maserati być może po prostu cieszą się, że oddalane jest widmo całkowitego zniknięcia firmy z rynku. Chińskie marki coraz częściej dostarczają technologie, baterie, oprogramowanie czy całe platformy samochodowe producentom z Europy.

Dla Maserati stawka jest bardzo wysoka. Włoska marka wciąż ma ogromny prestiż i rozpoznawalność, ale sama legenda nie wystarczy, by skutecznie rywalizować na rynku. Bez nowych modeli i nowoczesnych technologii utrzymanie się na powierzchni będzie trudne. Pytanie tylko, czy klienci nie woleliby jednak więcej pięknie brzmiących, spalinowych V8?
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy

Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany

Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
Ostatnie artykuły
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy
- Volkswagen tańszy od Skody. Klasyka segmentu prosto z salonu: co wybrać?
- Chińskie SUV-y teraz jako hybrydy bez wtyczki. Sprawdziłem Piątkę i Siódemkę