Fotoradar Ramet AD9C zainstalowany w nieoznakowanych pojazdach uchodził za postrach piratów drogowych. Inspektorzy CANARD nie znaleźli jednak firmy, która zajęłaby się legalizacją sprzętu. Efekt? Z ośmiu urządzeń zostaną tylko 3 i to maksymalnie do maja przyszłego roku.

  • Mobilne fotoradary Ramet AD9C przez lata z ukrycia uwieczniały zbyt szybko jadących kierowców.
  • Dziś na drogach działa tylko kilka takich urządzeń i wkrótce wszystkie zostaną wycofane.
  • Ich miejsce zajmą fotoradary stacjonarne oraz systemy odcinkowego pomiaru prędkości.

Ramer AD9C to czeski fotoradar produkowany przez firmę Ramet. Urządzenie potrafi mierzyć prędkość zarówno podczas postoju, jak i w trakcie jazdy radiowozu. Rejestruje auta nadjeżdżające i oddalające się z prędkościami od 5 do 250 km/h, obejmując kontrolą nawet trzy pasy ruchu. Dzięki technologii radarowej nie trzeba podejmować pościgu za kierowcą, jak w przypadku wideorejestratorów montowanych w samochodach policyjnych. Mobilne fotoradary nie będą jednak dalej stosowane.

Mobilne fotoradary – były używane od 2012 r.

W 2012 roku rozpoczął się nowy etap w historii Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). Na drogach pojawiło się wtedy 240 fotoradarów stacjonarnych, które szybko stały się jednym z głównych narzędzi walki z nadmierną prędkością.

Równocześnie Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) kupił 29 mobilnych urządzeń rejestrujących. Trafiły one do nieoznakowanych Fordów Mondeo i Focusów oraz Peugeotów Partner, a w kolejnych latach także do Volkswagenów Passatów. Samochody te wyglądały jak zwykłe auta osobowe lub dostawcze, lecz szybko zyskały opinię „pułapek” drogowych.

Mobilne radary mogły pojawić się w dowolnym miejscu i o dowolnej porze. Zgodnie z przepisami nie trzeba przy nich stawiać znaku D-51 „Automatyczna kontrola prędkości fotoradar”. To zwiększało skuteczność, ale wywoływało spore kontrowersje.

Z czasem rozwój sieci fotoradarów stacjonarnych i odcinkowych pomiarów prędkości sprawił, że mobilne urządzenia zaczęły znikać z dróg. Obecnie takich samochodów zostało zaledwie osiem, ale w najbliższych miesiącach zostaną całkowicie wycofane.

ford focus GITD
Za kilka tygodni na drogach będą jedynie trzy samochody wyposażone w mobilne fotoradary. | Zdjęcie: CANARD

Mobilne fotoradary – nikt ich nie chce serwisować

W marcu 2025 r. ogłoszono przetarg na naprawę i legalizację fotoradarów, kamer OPP oraz 12 mobilnych Rametów AD9C zamontowanych w pojazdach służbowych. Chętni zgłosili się do obsługi sprzętu stacjonarnego, ale nikt nie podjął się serwisowania czeskich radarów. Z tego powodu unieważniono tę część zamówienia. Konsekwencje widać już dziś.

Z ośmiu mobilnych fotoradarów z ważnym świadectwem legalizacji, we wrześniu i październiku 2025 r. stracą je cztery kolejne. W listopadzie wygaśnie dopuszczenie następnego urządzenia. W rękach CANARD pozostaną jedynie trzy pojazdy z fotoradarami – dwa Volkswageny Passaty i jeden Ford Focus. Ich obecność na drogach także wkrótce dobiegnie końca, ponieważ w maju 2026 r. wszystkim tym radarom skończy się legalizacja. Bez firmy, która podejmie się przeglądu i ponownej legalizacji Rametów, mobilne fotoradary definitywnie znikną z polskich dróg.

Nieoznakowane auta ITD nadal groźne

Zniknięcie mobilnych fotoradarów nie oznacza końca nieoznakowanych aut ITD. System nadzoru drogowego nie będzie opierał się wyłącznie na fotoradarach stacjonarnych i odcinkowym pomiarze prędkości. Inspektorzy nadal korzystają z 11 pojazdów z wideorejestratorami, które dokumentują wykroczenia z perspektywy jadącego samochodu – m.in. przekroczenia prędkości, ryzykowne wyprzedzanie czy ignorowanie sygnalizacji świetlnej. W użyciu pozostaje też 22 pojazdy z ręcznymi, laserowymi miernikami prędkości. Dzięki nim kontrole można prowadzić w dowolnym miejscu i o każdej porze.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również