Nowa Toyota C-HR+: znajoma nazwa, ale zupełnie inny napęd
Materiał zawiera autopromocję OTOMOTO
Piotr Wróbel

Toyota długo ociągała się przed wprowadzaniem elektryków na dużą skalę, ale to już chyba powoli przeszłość. Oto bowiem do modelu bZ4X dołącza nowa Toyota C-HR+, a razem z nią do salonów wjedzie też nowy elektryczny Urban Cruiser. A to nie koniec, bo bZ4X przejdzie modernizację. Mówiąc krótko – dzieje się.
- Toyota C-HR+ to nowy SUV z napędem elektrycznym.
- Wbrew nazwie, samochód nie ma wiele wspólnego z hybrydową Toyotą C-HR.
- Japończycy reaktywują też linię modelową Urban Cruiser.
Toyota od dawna stawiała na tzw. pełne hybrydy i wychodziła na tym znakomicie. Przez lata technologia została dopracowana w zasadzie do perfekcji, a klienci w zasadzie od samego początku walili do salonów drzwiami i oknami. Pełna elektryfikacja?
Z tym akurat się w Toyocie z różnych względów nie spieszyli. I podczas gdy wielu rywali przestawiło wajchę niemal całkowicie na elektromobilność, to Toyota miała często inne pomysły. „A może by też popróbować na przykład z wodorem?” – mówili. No i popróbowali, a do salonów trafił model Mirai.

Dlatego teraz – gdy japońska marka zapowiada w Europie dwa nowe elektryki – to jest to jednak wydarzenie na dość dużą skalę. Toyota C-HR+ i Urban Cruiser są już w zasadzie gotowe do startu – podsumowujemy więc wszystko to, co już o nowych elektrykach Toyoty wiemy. A zatem, po kolei.
Tutaj dowiesz się wszystkiego o używanej Toyocie C-HR I – opinie, usterki. Jaki silnik wybrać?
Nowa Toyota C-HR+: mały plus, a zmiany – duże
Nowa Toyota C-HR+ nie dość, że dostała względnie normalną nazwę, to na dodatek wizualnie okazuje się nieco spokojniejsza od „zwykłego” C-HR-a. Który – nota bene – jest tak efektowny, że albo się go lubi, albo… nie.
W przypadku wersji elektrycznej Toyota ewidentnie projekt złagodziła, choć nawiązań do hybrydowego modelu C-HR wciąż jest sporo. Spójrzcie zresztą sami.

Nazwa? Manewr z plusem nazwie był już kiedyś ćwiczony (vide Prius+) i wydaje się logicznym rozwiązaniem. Na pewno to jednak ciut lepszy pomysł niż „bZ4X” – dla wielu osób wygląda to jak losowy ciąg znaków, który powstał po tym, jak komuś po klawiaturze przebiegł kot. I mimo iż producent ma jakieś racjonalne wytłumaczenie dla tej nazwy, to jednak z marketingowego punktu widzenia to posunięcie dość dziwne.
Ale wracamy do Toyoty C-HR+. Podobieństwo zewnętrzne i nazwa to pozory, bo ze „zwykłym” C-HR-em ten model za dużo wspólnego nie ma. C-HR+ wykorzystuje bowiem platformę e-TNGA 2.0, a więc tę samą, na której oparty został bZ4X.
Nowa Toyota C-HR+ ma rozstaw osi na poziomie 2750 mm, a więc jest to o 10,2 cm mniej niż w bZ4X. Ale przy okazji o 11 cm więcej niż modelu C-HR. Ciekawostka: to też więcej, niż oferowała… ostatnia generacja Avensisa. Bagażnik? Toyota deklaruje w nowym elektryku 416 l – bez szału, ale solidna klasowa średnia.

Nowa Toyota C-HR+: jaki zasięg?
Nowa Toyota C-HR+ będzie dostępna z dwoma rodzajami akumulatorów. Mniejszy ma pojemność 57,7 kWh. Ta wersja dysponuje silnikiem elektrycznym o mocy 167 KM, który napędza przednie koła. Toyota podaje, że zasięg wynosi 455 km według cyklu WLTP, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje przyzwoite 8,6 s.
Dostępna będzie również mocniejsza wersja z napędem na przód, ale z akumulatorem 73,1 kWh. Moc w tym wypadku to 224 KM, a deklarowany zasięg – 600 km. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h ma trwać 7,4 s.
Na szczycie gamy Toyoty C-HR+ znajdzie się wersja z napędem na wszystkie koła – tu producent też stawia na akumulator 73,1 kWh, ale na dwa silniki o łącznej mocy 343 KM. Przyspieszenie do 100 km/h ma zająć 5,2 s, a deklarowany zasięg wynosi 525 km. Nieźle.
Maksymalna moc ładowania wynosi 150 kW.

Plus także za wnętrze – pierwsze głosy mówią o tym, że jest znacznie lepiej wykonane (tworzywa) niż dotąd. Cen na razie nie znamy, ale zakładamy, że ruszą z poziomu ok. 140-150 tys. zł. Zła wiadomość: w Polsce auto pojawi się zapewne dopiero na początku 2026 r., więc chętni muszą jeszcze chwilę zaczekać.
Ale uwaga: warto będzie również dlatego, że Toyota proponuje w przypadku baterii zastosowanej w C-HR+ (opcjonalną…) gwarancję na milion kilometrów (!). Brzmi dobrze, a na pewno „robi robotę” marketingowo. Haczyk: ochrona ograniczona będzie do 10 lat, a aby ją utrzymać, trzeba będzie co roku wykonywać przegląd układu w ASO.
Nowa Toyota Urban Cruiser: elektryczny Yaris Cross?
Oto elektryczny i nieco większy odpowiednik odnoszącego sukcesy Yarisa Crossa. Rozstaw osi wynosi 2700 mm, czyli o 140 mm więcej niż w Yarisie Cross. Nowa elektryczna Toyota Urban Cruiser występuje z dwoma wariantami akumulatorów (49 kWh lub 61 kWh) oraz z napędem na przednie koła lub 4x4.

Wersja z baterią 49 kWh dostępna będzie wyłącznie z napędem na przednie koła i oferuje moc 144 KM. Model wyposażony w akumulator 61 kWh i napęd na przód generuje 174 KM. Wersja z napędem na cztery koła osiąga moc na poziomie 184 KM.
Bez względu na wybraną konfigurację, Toyota Urban Cruiser zostanie standardowo wyposażona w pompę ciepła oraz system podgrzewania baterii. Co z kolei pozwoli na optymalizację procesu ładowania w chłodniejszych warunkach.
Toyota bZ4X po liftingu: dużo zmian, ale język nadal sobie połamiesz
bZ4x w wersji po lifcie korzysta z techniki zastosowanej w nowym C-HR+. Odświeżony model występuje z dwoma wariantami akumulatorów litowo-jonowych: 57,7 kWh i 73,1 kWh (brutto). Kolejna nowość to mocniejsze silniki elektryczne – maksymalnie dostaniemy 343 KM (252 kW). Tak jak w C-HR+, opcjonalnie dostępna będą ładowarka pokładowa o mocy 22 kW i funkcja wstępnego podgrzewania akumulatora.


Rocznik 1983, w branży motoryzacyjnej od 2008 r. Przez większość czasu związany z tygodnikiem „Auto Świat”, specjalizuje się w tematyce aut używanych, czasem pisze też o technice. I sprawdza, dlaczego tyle rzeczy aż tak mocno się psuje. Miłośnik starych BMW i Saabów, ale nie pogardzi też jakimś fajnym hot-hatchem. Najlepiej takim z Francji.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Marka dla arystokratów znowu działa. Na początek wskrzesza zapomniany silnik

Kluczowe głosowanie 6 października. Ten system może pojawić się też w Polsce

Koniec z „lewymi” przeglądami? Rząd wraca do obowiązkowych zdjęć aut

Terenowa klasyka teraz na prąd. 600 km zasięgu, luksus i prawie trzy tony

Mitsubishi wraca do tego, w czym jest naprawdę dobre. Poznajcie nowe Pajero

Legendarna marka wraca do Polski. Znamy ceny pięciu modeli
Ostatnie artykuły
- Marka dla arystokratów znowu działa. Na początek wskrzesza zapomniany silnik
- Kluczowe głosowanie 6 października. Ten system może pojawić się też w Polsce
- Koniec z „lewymi” przeglądami? Rząd wraca do obowiązkowych zdjęć aut
- Terenowa klasyka teraz na prąd. 600 km zasięgu, luksus i prawie trzy tony
- Mitsubishi wraca do tego, w czym jest naprawdę dobre. Poznajcie nowe Pajero
- Legendarna marka wraca do Polski. Znamy ceny pięciu modeli
- Auto za 120 tys. zł bez zegarów przed kierowcą. Za ekran trzeba dopłacić
- Faworyt polskich kierowców teraz kosztuje mniej. Taniej nawet o 12 500 zł
- Mniej wypadków i ofiar na polskich drogach. Policja podsumowała wakacje 2026
- Deszcz wymusi niższą prędkość. Znak stosowany u sąsiadów trafi do nas