Marka dla arystokratów znowu działa. Na początek wskrzesza zapomniany silnik

Krzysztof Kaźmierczak

Bristol wraca po 15 latach. Brytyjska marka wskrzesi pięć niedokończonych egzemplarzy, wykorzystując potężne V10 z Vipera. To dopiero początek jej powrotu.
- Brytyjska motoryzacja przechodzi trudny okres.
- Tymczasem z zaświatów powraca kultowa marka Bristol.
- Firma twierdzi, że to dopiero początek i zapowiada ambitne projekty.
Brytyjskie marki samochodowe nie mają w ostatnich latach lekkiego życia. Koncern JLR zaprzestał produkcji Jaguarów, a poza tym firma boryka się z potężnymi konsekwencjami ataku hakerskiego. Z kolei Aston Martin ma problemy finansowe. Rover nie istnieje, a MG jest w rękach Chińczyków.

Najlepiej radzą sobie Mini, Rolls-Royce i Bentley, ale te znajdują się w rękach niemieckich koncernów. W takim razie kto będzie bronił honoru brytyjskiej motoryzacji? Wszystko wskazuje na to, że Bristol.
Historia marki Bristol
Bristol przez ostatnie kilkanaście lat nie istniał, ale jest to marka o bardzo bogatej historii. Dziś kilka luksusowych marek z Wielkiej Brytanii jest w rękach Niemców, ale kiedyś było zupełnie odwrotnie i przykładem tego jest właśnie Bristol.

Oficjalnie marka powstała z przekształcenia producenta wojskowych samolotów w firmę budującą samochody w czasie pokoju. Mało kto wspomina o tym, że pierwsze Bristole były w zasadzie zbudowanymi w Wielkiej Brytanii autami BMW, gdyż niemiecka technologia po zakończeniu drugiej wojny światowej trafiła na drugą stronę kanału La Manche. Przez dekady Bristol pozostał marką ekscentryczną i taki był właśnie jej ostatni model, czyli Fighter.
Bristol Fighter wraca po 15 latach
Bristol Cars właśnie wraca do gry, a na początek sięga po swój ostatni projekt. Mowa o Fighterze, czyli coupe z drzwiami unoszonymi do góry o nietypowej urodzie. Produkcja samochodu zakończyła się w 2011 roku, a teraz, 15 lat później, model jest ponownie budowany.
Bristol w ten sposób dokończy pięć oryginalnych, nigdy niewykorzystanych szkieletów. Pierwszy egzemplarz jest już gotowy i pokazano go podczas imprezy Salon Privé w ogrodach Blenheim Palace w Woodstock koło Oksfordu. Cztery pozostałe egzemplarze mają zostać zbudowane zgodnie ze specyfikacjami ich przyszłych właścicieli.

Pięć samochodów może wydawać się bardzo małą liczbą, ale nie w przypadku Fightera. Nie wiadomo dokładnie, ile egzemplarzy modelu wyprodukowano, ale podobno miało powstać 20 aut. Najprawdopodobniej powstało tylko 13 samochodów, wliczając w to egzemplarz przedprodukcyjny.
V10 z Vipera
Największą ciekawostką Fightera jest silnik. To Brytyjczyk, ale otrzymał amerykańskie serce V10 z Vipera. W bazej wersji Fightera jednostka rozwijała ponad 500 KM, natomiast w mocniejszym Fighterze S moc przekraczała 600 KM.

Bristol deklarował przy tym prędkość maksymalną na poziomie 338 km/h, co było możliwe m.in. dzięki opływowemu nadwoziu zaprojektowanemu przez inżyniera z doświadczeniem w F1, Maxa Boxstroma. Jednostki z tej serii zasilą także nowe egzemplarze. Auta będą dostępne zarówno z kierownicą po prawej, jak i po lewej stronie. Ceny na razie nie ujawniono.
To dopiero początek
Powrót Fightera nie jest jednak wyłącznie sposobem na zagospodarowanie pięciu nieukończonych podwozi. Firma traktuje ten projekt jako pierwszy etap pełnoprawnego powrotu i podkreśla, że Fighter jest dopiero pierwszym krokiem. Rzekomo obchodzona w tym roku 80. rocznica powstania firmy nie będzie wyłącznie podróżą w przeszłość.

Za odrodzenie legendy odpowiada obecny właściciel Paul King, któremu pomaga prezes Richard Hackett. Ten drugi współpracował wcześniej z wieloletnim szefem Bristola, Tonym Crookiem. Samą produkcją nowych samochodów ma zająć się nieujawniony brytyjski partner. Nie jest to jednak na tym etapie szczególnie ważne, bo i tak nie wiadomo, jaki będzie kolejny model marki.
Gdzieś już to widzieliśmy
Wygląda na to, że na razie marka chce wykorzystać zainteresowanie dawnym modelem, szczególnie wśród klientów gotowych zapłacić za wyjątkowo ekskluzywne i małoseryjne konstrukcje.

Nie jest to jedyny tego typu powrót w ostatnich miesiącach. Podobna historia tworzy się na naszych oczach po wschodniej stronie kanału La Manche, w Holandii. Tam odradza się Spyker i schemat jest podobny. Marka o lotniczych korzeniach, produkująca przed laty supersamochody, rozpoczyna działalność na nowo, na początek przywracając swój ostatni model sprzed zamknięcia.

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Kluczowe głosowanie 6 października. Ten system może pojawić się też w Polsce

Koniec z „lewymi” przeglądami? Rząd wraca do obowiązkowych zdjęć aut

Terenowa klasyka teraz na prąd. 600 km zasięgu, luksus i prawie trzy tony

Mitsubishi wraca do tego, w czym jest naprawdę dobre. Poznajcie nowe Pajero

Legendarna marka wraca do Polski. Znamy ceny pięciu modeli

Auto za 120 tys. zł bez zegarów przed kierowcą. Za ekran trzeba dopłacić
Ostatnie artykuły
- Marka dla arystokratów znowu działa. Na początek wskrzesza zapomniany silnik
- Kluczowe głosowanie 6 października. Ten system może pojawić się też w Polsce
- Koniec z „lewymi” przeglądami? Rząd wraca do obowiązkowych zdjęć aut
- Terenowa klasyka teraz na prąd. 600 km zasięgu, luksus i prawie trzy tony
- Mitsubishi wraca do tego, w czym jest naprawdę dobre. Poznajcie nowe Pajero
- Legendarna marka wraca do Polski. Znamy ceny pięciu modeli
- Auto za 120 tys. zł bez zegarów przed kierowcą. Za ekran trzeba dopłacić
- Faworyt polskich kierowców teraz kosztuje mniej. Taniej nawet o 12 500 zł
- Mniej wypadków i ofiar na polskich drogach. Policja podsumowała wakacje 2026
- Deszcz wymusi niższą prędkość. Znak stosowany u sąsiadów trafi do nas