Terenowa klasyka teraz na prąd. 600 km zasięgu, luksus i prawie trzy tony
Mikołaj Adamczuk

Range Rover po raz pierwszy dostał w pełni elektryczny napęd. Nowa wersja zachowuje wygląd i charakter, który już znamy, ale pod nadwoziem ma całkowicie nowy układ napędowy, duży akumulator i szybko się ładuje.
- Dwa silniki elektryczne rozwijają łącznie 550 KM i 850 Nm
- Bateria ma 118,5 kWh użytecznej pojemności, a zasięg wynosi do 600 km WLTP
- Maksymalna moc ładowania DC to 350 kW, a 10–80% ma zajmować 22 minuty
Oto najgorętsza nowość Range Rovera w tym roku, a być może nawet w całej tej dekadzie. Mówimy o prawdziwej rewolucji w tej firmie i otwarciu się na nowych klientów.
Tymczasem z zewnątrz zmian… prawie nie widać

Niektórzy czytelnicy z pewnością mogą się zastanawiać po takim wstępie, czy przypadkiem nie pomyliliśmy zdjęć do artykułu. Widać na nich przecież znanego już od kilku lat Range Rovera!
Nic z tego. Elektryczny Range Rover mógł wyglądać jak samochód z przyszłości. Producent mógł wykorzystać zmianę napędu jako pretekst do całkowitego przeprojektowania swojego flagowego SUV-a. Zamiast tego zrobił coś odwrotnego: na pierwszy rzut oka nową wersję bardzo trudno odróżnić od odmian spalinowych i hybryd plug-in.
To nie przypadek. Range Rover zachował dobrze znane proporcje, niemal identyczne wnętrze i większość charakterystycznych elementów nadwozia. Elektryka zdradzają głównie detale – zmieniony grill, nowe wzory kół i drobne poprawki aerodynamiczne. Podobną drogę obrał wcześniej Mercedes z elektryczną Klasą G: zamiast tworzyć osobny model, przeniósł nowy napęd do samochodu, którego wygląd jest jednym z najważniejszych argumentów do zakupu. Klienci na auta elektryczne często wcale nie chcą, by z zewnątrz było widać, że to model na prąd.

Dopiero pod karoserią zaczyna się rewolucja. To więc ten sam samochód z zewnątrz, ale technicznie – zupełnie inna konstrukcja.
550 KM, 850 Nm i dwa silniki
Range Rover Electric ma dwa silniki elektryczne, po jednym na każdej osi. Łącznie rozwijają 550 KM i 850 Nm, a producent oznacza tę wersję napędową jako EV550.
Od 0 do 100 km/h ogromny SUV rozpędza się w 4,5 s. To wynik na poziomie wielu samochodów sportowych, choć elektryczny Range Rover waży prawie trzy tony. Masa własna wynosi 2885 kg, czyli o około 75 kg więcej niż w porównywalnej hybrydzie plug-in.

Samochód zachował napęd obu osi, zawieszenie pneumatyczne oraz skrętną tylną oś. Środek ciężkości znajduje się o 88 mm niżej niż w odmianie V8, co powinno poprawić prowadzenie.
Bateria 118,5 kWh i do 600 km zasięgu
Jednym z największych elementów całej konstrukcji jest oczywiście akumulator. Użyteczna pojemność wynosi 118,5 kWh. Pakiet składa się z 344 pryzmatycznych ogniw ułożonych w dwóch warstwach pod kabiną.

Range Rover podaje maksymalny zasięg 600 km według WLTP. Jednocześnie producent sam szacuje, że w rzeczywistych warunkach można oczekiwać do około 535 km.
Zastosowano instalację 800 V, dzięki której maksymalna moc ładowania prądem stałym wynosi 350 kW. Przy odpowiednio mocnej ładowarce uzupełnienie energii od 10 do 80% ma zająć 22 minuty. Dziesięciominutowy postój może zwiększyć deklarowany zasięg o maksymalnie 220 km. Range Rover nie oszczędzał również na ładowaniu prądem przemiennym. Samochód może przyjmować do 22 kW AC, co pozwala naładować baterię od 0 do 100% w około 7 godzin. Przy domowym źródle 7 kW potrzeba na to około 19 godzin.
Elektryk nadal ma być Range Roverem
Zbudowanie elektrycznego luksusowego SUV-a nie jest szczególnie trudne. Większym wyzwaniem było zachowanie możliwości terenowych, z których Range Rover od lat słynie.

Elektryk może brodzić w wodzie o głębokości do 900 mm – to tyle samo co odmiany spalinowe. Maksymalna masa przyczepy wynosi 2500 kg. To jednak mniej niż w innych wersjach: hybryda plug-in może holować 3000 kg, a niektóre odmiany spalinowe 3500 kg.
Zmienił się również prześwit. Elektryczny Range Rover znajduje się standardowo o 15 mm bliżej ziemi, a maksymalny prześwit jest o 29 mm mniejszy niż w odmianie spalinowej. Pneumatyczne zawieszenie nadal pozwala jednak regulować wysokość samochodu.
Napęd może reagować na utratę przyczepności znacznie szybciej niż klasyczny układ spalinowy. System zarządzania trakcją kontroluje pracę silników w czasie liczonym w milisekundach i może odpowiednio sterować momentem dostarczanym na osie.

Co mówią pierwsze recenzje?
Recenzenci, którzy mieli okazję już przejechać się nowym modelem (póki co po zamkniętym torze) zwracają uwagę, że pod względem zachowania na drodze elektryczna odmiana jest bardzo zbliżona do wersji spalinowych, choć napęd reaguje płynniej. Podkreślają też zalety napędu elektrycznego podczas bardzo wolnej jazdy terenowej – moment obrotowy można dozować szybciej i dokładniej niż w aucie z silnikiem spalinowym, przekładnią i klasycznym układem przeniesienia napędu.

To jednak na razie pierwsze, krótkie próby. Więcej będzie można powiedzieć po normalnych testach drogowych.
Electric być najcichszym Range Roverem
Elektryczny napęd ma dodatkowo pasować do charakteru Range Rovera pod pewnym bardzo ważnym względem – wyciszenia. Według producenta podczas pełnego przyspieszania w kabinie jest o 7 dB ciszej niż w odmianie V8. Przy spokojniejszym przyspieszaniu różnica ma wynosić około 2,5 dB. Przy stałej prędkości przewaga jest już mniejsza, bo wtedy dominują szumy powietrza i opon.
Z zewnątrz samochód praktycznie nie różni się od pozostałych Range Roverów. Wnętrze także pozostało bardzo podobne, łącznie z tunelem środkowym. Producent nie próbował więc wykorzystywać elektrycznego napędu do całkowitego przeprojektowania kabiny.

Range Rover Electric może oddawać energię na zewnątrz
Opcjonalny adapter V2L pozwala zasilać urządzenia elektryczne z mocą do 3,6 kW. Producent zapowiada również możliwość wykorzystania samochodu do dwukierunkowej współpracy z siecią energetyczną V2G, ale ta funkcja zostanie udostępniona później.
Bateria jest objęta gwarancją na 8 lat lub 160 tys. km. Samochód wykorzystuje także cyfrowy model akumulatora, który analizuje ponad 900 parametrów związanych z jego stanem i pracą.

Range Rover Electric kosztuje około 780 tys. zł. Ale jeszcze nie w Polsce
W Wielkiej Brytanii ceny zaczynają się od dokładnie 154 070 funtów. Według kursu z 2 września daje to około 780 tys. zł. Limitowana wersja First Edition kosztuje od 157 610 funtów, czyli około 797 tys. zł. Brytyjska gama obejmuje także wersje SE, HSE, Autobiography oraz znacznie droższe odmiany SV.
Tych kwot nie należy jednak bezpośrednio traktować jako zapowiedzi polskiego cennika. Poszczególne rynki różnią się podatkami, wyposażeniem standardowym i strukturą wersji. Na dziś polska strona Range Rovera nadal nie pokazuje elektrycznego EV550 w cenniku. Dostępne są m.in. hybrydy plug-in, benzynowe V8 i diesle. Dla porównania obecny Range Rover Autobiography kosztuje w Polsce ponad 930 tys. zł, zależnie od konfiguracji i napędu. Na oficjalną cenę Range Rovera Electric w złotych trzeba więc jeszcze poczekać.
Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Mitsubishi wraca do tego, w czym jest naprawdę dobre. Poznajcie nowe Pajero

Legendarna marka wraca do Polski. Znamy ceny pięciu modeli

Auto za 120 tys. zł bez zegarów przed kierowcą. Za ekran trzeba dopłacić

Faworyt polskich kierowców teraz kosztuje mniej. Taniej nawet o 12 500 zł

Mniej wypadków i ofiar na polskich drogach. Policja podsumowała wakacje 2026

Deszcz wymusi niższą prędkość. Znak stosowany u sąsiadów trafi do nas
Ostatnie artykuły
- Terenowa klasyka teraz na prąd. 600 km zasięgu, luksus i prawie trzy tony
- Mitsubishi wraca do tego, w czym jest naprawdę dobre. Poznajcie nowe Pajero
- Legendarna marka wraca do Polski. Znamy ceny pięciu modeli
- Auto za 120 tys. zł bez zegarów przed kierowcą. Za ekran trzeba dopłacić
- Faworyt polskich kierowców teraz kosztuje mniej. Taniej nawet o 12 500 zł
- Mniej wypadków i ofiar na polskich drogach. Policja podsumowała wakacje 2026
- Deszcz wymusi niższą prędkość. Znak stosowany u sąsiadów trafi do nas
- Ulubiony japoński SUV premium Polaków na nowo. To już oficjalne
- Mazda szykuje nowości w swoich SUV-ach. Tak dużych zmian jeszcze nie było
- Raport WEI: mandaty bardziej dotkliwe niż w Niemczech. Mamy za dużo znaków drogowych!