Czy zestaw wskaźników jest w ogóle potrzebny? Ten model pokazuje, że wszystko zależy od zasobności portfela klienta.

  • Zestaw wskaźników na liście wyposażenia dodatkowego.
  • Za to po środku kokpitu do wyboru ekrany 12,9 i 14,6 cala.
  • Ile trzeba zapłacić, żeby mieć zestaw wskaźników?

Wyświetlacze są dziś jednym z najważniejszych elementów wyposażenia samochodu. Opisywaliśmy m.in. najciekawsze ekrany na przestrzeni lat, a ostatnio odnosiliśmy się do sensu istnienia wyświetlacza przed pasażerem. Dlaczego? Najnowsze badania pokazują, że jedna trzecia użytkowników nigdy z niego nie korzysta. Mimo to, będąc poproszonym niedawno o sugestie w sprawie konfiguracji luksusowego SUV-a, osobiście poradziłem, żeby zamówić ten element.

Dlaczego? Bo fakt nieobecności takiego ekranu bardzo sugeruje, że samochód został skonfigurowany budżetowo. Żeby mieć wrażenie pełnego wyposażenia, należy mieć komplet ekranów, szczególnie tych w desce rozdzielczej. I to nawet jeżeli korzystanie z części z nich jest pozbawione sensu.

Porsche Cayenne Turbo Electric
Coraz bardziej rozbudowane ekrany w nowym Porsche Cayenne. Zdjęcie: Krzysztof Kaźmierczak

Wie o tym Hyundai, który w przypadku nowego modelu Ioniq 3 zastosował bardzo wymowną politykę w kwestii wyposażenia standardowego. Decydując się na bazowy poziom wyposażenia w najnowszym modelu Ioniq 3, nie otrzymujemy… zestawu wskaźników w formie ekranu przed kierowcą.

Hyundai oszczędził na ekranie

W bazowej wersji Select cyfrowy wyświetlacz przed kierowcą po prostu nie występuje. W jego miejscu jest tapicerka. Tymczasem jedynym ekranem w kabinie staje się centralny wyświetlacz systemu multimedialnego. Ma on 12,9 cala i obsługuje nowy system Pleos Connect.

Ioniq 3 N Line
Wnętrze modelu Ioniq 3 w wersjach N Line i N Line Evo. Zdjęcie: Hyundai

Oznacza to, że klient wybierający najtańszego Ioniqa 3 musi pogodzić się z brakiem cyfrowego zestawu wskaźników w miejscu klasycznych zegarów. Wystarczy jednak przejść poziom wyżej, aby ten element pojawił się w wyposażeniu samochodu.

Jak działa ekran w Ioniqu 3?

Sam Ioniq 3 jest pierwszym europejskim modelem Hyundaia wyposażonym w system multimedialny Pleos Connect, który ma nową koncepcję obsługi. System został zaprojektowany jako rozwiązanie oparte na Android Automotive OS i może korzystać z centralnego ekranu o przekątnej 12,9 lub 14,6 cala, zależnie od wersji wyposażenia.

Bazowa wersja Select bez ekranu. Zdjęcie: Hyundai

W polskiej specyfikacji wersje wyposażenia Select i Trend otrzymują ekran 12,9-calowy, natomiast Prime, N Line i N Line Evo mają większy, 14,6-calowy wyświetlacz z nawigacją i usługami Hyundai Live.

Najtańszy Ioniq 3 kosztuje 119 900 zł

W Polsce Ioniq 3 startuje obecnie od 119 900 zł. To cena inauguracyjna wersji Select z akumulatorem 42 kWh i silnikiem o mocy 147 KM. Cena katalogowa tego wariantu wynosi 125 900 zł.

Za 119 900 zł otrzymujemy więc samochód elektryczny z napędem na przednią oś, baterią 42 kWh i zasięgiem do 344 km według WLTP. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,8 s, a maksymalna moc ładowania DC wynosi 110 kW.

hyundai ioniq 3 ceny polska
Hyundai Ioniq 3 w pełnej krasie. Zdjęcie: Hyundai

Na pokładzie znajdują się m.in. dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, kamera cofania, przednie i tylne czujniki parkowania, inteligentny tempomat, asystent monitorowania martwego pola oraz właśnie system multimedialny z ekranem 12,9 cala. Brakuje jednak cyfrowego wyświetlacza przed kierowcą.

Wersja Trend rozwiązuje problem

Jeżeli komuś zależy na cyfrowym zestawie wskaźników, musi sięgnąć po wersję Trend. W polskim cenniku kosztuje ona od 136 400 zł z akumulatorem 42 kWh i silnikiem 147 KM. Wariant z większą baterią 61 kWh kosztuje 152 400 zł.

W wyposażeniu Trend pojawia się ekran. Zdjęcie: Hyundai

W obu przypadkach otrzymujemy już 9,9-calowy cyfrowy wyświetlacz przed kierowcą. Trend dodaje także m.in. 17-calowe felgi, podgrzewane przednie fotele i kierownicę, elektryczną regulację podparcia lędźwiowego fotela kierowcy, czujnik deszczu oraz system podgrzewania akumulatora. Wariant z baterią 61 kWh ma przy tym zasięg do 488 km według WLTP. Co ciekawe, większy akumulator oznacza niższą moc 135 KM, ale nadal pozwala na całkiem przyzwoite osiągi. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 9,5 s.

Dalej jest już znacznie drożej

Kolejnym poziomem jest Prime, dostępny wyłącznie z baterią 61 kWh. Cena inauguracyjna wynosi 175 700 zł. W tej wersji 9,9-calowy ekran przed kierowcą jest oczywiście standardem, podobnie jak większy, 14,6-calowy ekran centralny. Prime oferuje ponadto m.in. matrycowe reflektory LED, system kamer 360 stopni, nagłośnienie Bose, asystenta jazdy autostradowej HDA 2, zdalne parkowanie, pompę ciepła oraz cyfrowy kluczyk 2.0.

Bogato wyposażona wersja Prime. Zdjęcie: Hyundai

Jeszcze inaczej wygląda sytuacja w przypadku sportowo stylizowanych wersji N Line i N Line EVO. Pierwsza kosztuje od 170 900 zł, a druga od 179 900 zł. Obie mają akumulator 61 kWh i silnik o mocy 135 KM. N Line ma 18-calowe felgi, sportowe dodatki stylistyczne, 14,6-calowy ekran główny i 9,9-calowy wyświetlacz przed kierowcą, kamerę 360 stopni, pompę ciepła. N Line EVO dorzuca m.in. 19-calowe koła, matrycowe reflektory, podświetlaną listwę ozdobną, szyby z powłoką akustyczną oraz rozbudowany system audio Bose.

Czy brak ekranu to naprawdę problem?

I tu wracamy do pytania, od którego zaczęła się cała historia. Czy brak cyfrowych zegarów jest rzeczywiście wadą? Z czysto praktycznego punktu widzenia można argumentować, że niekoniecznie. Ioniq 3 nadal ma centralny ekran 12,9 cala, który przekazuje wszystkie informacje. Poza tym Hyundai daje również fizyczne przyciski i pokrętło do najważniejszych funkcji, więc nie wszystko zostało przeniesione do ekranu dotykowego.

Problem nie polega więc na tym, że bez cyfrowych zegarów nie da się normalnie jeździć. Chodzi raczej o to, że w 2026 roku zestaw wskaźników przed kierowcą stał się czymś tak oczywistym, że jego brak wygląda po prostu jak sposób na odróżnienie najtańszej wersji od droższych. Dla wielu klientów dopłata do wyższego poziomu wyposażenia może więc wynikać nie z chęci posiadania gadżetów, ale z potrzeby uzupełnienia czegoś, co zwykle uznaje się za najbardziej podstawowy element kokpitu.

Krzysztof Kaźmierczak

Motoryzacja jest w moim sercu, odkąd tylko pamiętam. Jako dziecko pochłaniałem ją w każdej ilości, niczym zepsuty silnik olej. W latach 90. oznaczało to spędzanie wielu godzin na czytaniu magazynów, katalogów i oglądaniu telewizji. Już wtedy marzyłem, żeby być jedną z osób, które je tworzą. Dziś zmieniły się środki, bowiem klasyczne media przekształciły się w szeroko pojmowany Internet, ale cel pozostał ten sam: być dziennikarzem motoryzacyjnym. I być w tym najlepszym.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również