18 lipca 2025

Spalinowy hit Volvo otrzyma następcę. Tymczasem używane XC90 (teoretycznie) kosztuje śmieszne pieniądze

New Volvo XC70

Volvo znów ma opracowywać nowe modele spalinowe. Wiatr zmian dało XC70, ale w drodze jest również zupełnie nowe XC90. Potwierdził to sam Hakan Samuelsson – dyrektor generalny tej szwedzkiej marki. Tymczasem używane egzemplarze drugiej generacji tego auta często mają śmiesznie niskie ceny, choć jest tu pewien haczyk.

  • Volvo XC90 drugiej generacji miało już nie otrzymać następcy.
  • Szwedzi zmieniają jedna swoje plany.
  • Używane XC90 w Polsce kosztują zaskakująco nieduże pieniądze, choć...

Volvo XC90 aktualnej generacji jest na rynku od 2014 roku, czyli szmat czasu. To pierwszy model Szwedów, opracowany pod rządami chińskiego Geely, i pierwszy, w którym zastosowano nową, modułową platformę SPA1.

We wrześniu zeszłego roku Volvo XC90 zostało nieco zmodernizowane, aby przetrwać na rynku przez najbliższe kilka lat. Jak wtedy informowali Szwedzi, ten duży SUV miał nie otrzymać następcy. W końcu w ofercie jest już EX90.

Ale teraz okazuje się, że Volvo da światu XC90 trzeciej generacji. „Będziemy potrzebować nowego XC90” – twierdzi Hakan Samuelsson. Takie słowa padły podczas telekonferencji z inwestorami na temat wyników za drugi kwartał 2025 roku.

Nowe Volvo XC90: zapatrzone w XC70

Przyszłe Volvo XC90 pod względem technicznym ma korzystać z podzespołów nowego XC70. Oznacza to, że stanie się hybrydą plug-in o dużym zasięgu. XC70, które trafi do produkcji w ciągu najbliższych kilku miesięcy, na samym prądzie jest w stanie pokonać nawet 180 km.

„Myślę, że europejscy konsumenci będą tego chcieli” – mówi Samuelsson. „Hybrydy plug-in o większym zasięgu to rozwiązanie, którego prawdopodobnie będziemy potrzebować przez kilka lat dłużej niż sądziliśmy” – dodaje.

XC70 ma być oferowane z bateriami o dwóch różnych pojemnościach. Mniejsza najprawdopodobniej będzie miała 21 kWh, natomiast większa – 40 kWh. Do tego dojdzie możliwość szybkiego ładowania.

W przypadku bliźniaczego Lynka & Co. 08 na uzupełnienie prądu w zakresie 10-80% wystarcza nieco ponad 30 minut.

TUTAJ przeczytasz megatest Volvo S90.

Szwedzi zmieniają swoje plany

Volvo już w 2021 roku zobowiązało się do przejścia na pojazdy całkowicie elektryczne, co miało nastąpić do 2030 roku. Ale, podobnie zresztą jak wiele innych marek, wycofało się z tego pomysłu. Powód? Nieprzychylność klientów.

Ostatnio Szwedzi mocno odczuli skutki czynników globalnych, które obnażyły ich brak elastyczności produkcji. Z powodu planów administracji prezydenta Trumpa dotyczących ceł, Volvo zmuszone było bowiem wstrzymać plany sprzedaży w USA swojej najnowszej limuzyny ES90, wytwarzanej w Chinach.

Wcześniej problemy z oprogramowaniem opóźniły wprowadzenie EX90 na rynek aż o 2 lata. Pomimo tego, to auto, wytwarzane w amerykańskim zakładzie w Charleston, wciąż nie jest wolne od różnych cyfrowych chochlików.

Ostatnio Volvo potwierdziło, że od 2027 roku w USA rozpocznie produkcję XC60, co pozwoli mu ograniczyć zawirowania wokół ceł. Poza tym EX30, wytwarzane do tej pory wyłącznie w Chinach, zacznie wyjeżdżać również z zakładu w belgijskiej Gandawie.

Zupełnie nowe Volvo EX60 ma z kolei opuszczać bramy fabryki w Szwecji.

Używane XC90 drugiej generacji ma śmieszne ceny

Kiedy nowe Volvo XC90 pojawi się na rynku? Tego na razie nie wiadomo, ale wcale nie musi nastąpić to za kilka lat. Patrząc na szybkość, z jaką w Chinach opracowuje się kolejne generacje modeli, przy gotowej bazie technicznej XC70, następca tego auta może zadebiutować szybciej niż oczekujemy.

Na platformie OTOMOTO obecnie znajduje się ponad 700 ogłoszeń XC90 drugiej generacji, w tym liczne egzemplarze sprowadzone z USA. To właśnie one mocno zaniżają możliwość wejścia w posiadanie tego auta. Ale tylko teoretycznie.

Przykładowo za 40 000 zł wystawiono 320-konną odmianę T6 AWD Inscription, wyprodukowaną w 2019 roku i z przebiegiem zaledwie 69 855 km. W opisie czytamy, że cena zawiera wszystkie opłaty oraz transport pod dom. Poza tym to „auto w bardzo dobrym stanie, z pewnymi przebiegiem i historią (Carfax)”. Jednak to i podobne ogłoszenia należy traktować bardziej jako haczyk na klienta niż realną możliwość zakupu sprawnego samochodu w takiej cenie.

Najtańszy egzemplarz z polskiego salonu kosztuje 82 000 zł. Ma silnik wysokoprężny, wyprodukowano go w 2015 roku i do tej pory pokonano nim 198 800 km. „Stan nadwozia i wnętrza określam na bdb. Do zrobienia: elektryczne otwieranie klapy bagażnika, GPS (pokazuje niedokładne lokalizacje)” – informuje właściciel.