Nowy Xpeng P7 to trzęsienie ziemi. Wygląda jak milion dolarów i może mieć napęd PHEV
Materiał zawiera autopromocję OTOMOTO
Maciej Struk

Nowy Xpeng P7, którego obecna generacja jest oferowana nad Wisłą, ma imponujący wygląd, nietuzinkowe rozwiązania techniczne i rozbudowane systemy wsparcia kierowcy. W Chinach zadebiutuje w trzecim kwartale tego roku. Niewykluczone, że otrzyma również napęd hybrydowy ze spalinowym przedłużaczem zasięgu.
- Xpeng P7 doczekał się drugiej generacji.
- Nowy model wyróżnia się nie tylko świetnym wyglądem, ale i imponującą technologią.
- Oczekuje się, że to auto otrzyma również napęd hybrydowy o rozszerzonym zasięgu.
Chiński Xpeng wszedł na polski rynek z początkiem kwietnia bieżącego roku. W swojej ofercie ma trzy modele – G6, G9 oraz P7. To ostatnie jest 488-centymetrową limuzyną o atrakcyjnej sylwetce i nowoczesnym kokpicie.
Obecnie nad Wisłą dostępne są dwa warianty Xpenga P7. Słabszy, tylnonapędowy rozwija 276 KM i zapewnia 576-kilometrowy zasięg. Mocniejszy dysponuje już układem 4x4 oraz 473 KM, ale na jednym ładowaniu pokona dystans do 505 km.

Niezależnie od wariantu, w Xpengu P7 zawsze znajduje się bateria o pojemności 86,2 kWh, która przyjmuje prąd z mocą do 175 kW. Ceny? Wersja RWD kosztuje od 216 900 zł, natomiast AWD – od 241 900 zł.
TUTAJ poznasz polską ofertę Xpenga.
Nowy Xpeng P7 imponuje wyglądem
Ale Xpeng właśnie zaprezentował następcę P7, wyróżniającego się przede wszystkim niezwykle atrakcyjną, sportową sylwetką. Za projekt jego nadwozia odpowiada Rafik Ferrag. Ten utalentowany, algierski designer najpierw pracował w Citroenie, następnie przeszedł do Hondy, by ostatecznie znaleźć zatrudnienie u Chińczyków.
„W przypadku tej nowej generacji postawiliśmy sobie za cel zaprojektowanie czysto elektrycznego sedana sportowego, który mógłby zadziwić pod każdym kątem. Ten samochód to nasze marzenie (…). W moich oczach zupełnie nowy Xpeng P7 to dzieło sztuki, ukształtowane z emocjami i celem” – mówi Ferrag.

I rzeczywiście nie sposób się z nim nie zgodzić. Nowy Xpeng P7 wygląda bowiem niczym koncept, który „uciekł” z wystawy motoryzacyjnej na ulice. Ma obłe, sportowe linie, dach w stylu coupe i oryginalnie zaprojektowane oświetlenie.
Można być pewnym, że jego stylistyka w najbliższym czasie rozleje się na nowe generacje modeli tej chińskiej marki, która w 4,99% należy do Volkswagena. Pierwszymi autami na liście są G6, X9 oraz G9.
TUTAJ przeczytasz po co Volkswagenowi udział w Xpengu.
Z napędem PHEV?
Wymiary zewnętrzne, ani szczegóły techniczne nowego auta Chińczyków nie są na razie znane. Podobnie jak wygląd kokpitu, w którym należy się jednak spodziewać niewielkiej trójramiennej kierownicy, dużego ekranu centralnego, wyświetlacza head-up z rozszerzoną rzeczywistością czy najnowszego oprogramowania Xmart OS 2.0.
Nowy Xpeng P7 będzie dysponować nowymi, zaawansowanymi systemami wsparcia kierowcy. Mają być one oparte na sztucznej inteligencji Turing AI i wykorzystywać szereg kamer oraz czujników, „obserwujących” otoczenie.

Oczekuje się, że nowy Xpeng P7 powstał na platformie Kunpeng, która będzie mogła obsługiwać nie tylko czysto elektryczne układy napędowe, ale również ze spalinowym przedłużaczem zasięgu. Choć na razie nie potwierdzono takiego wariantu, Kunpeng Super Electric ma zapewnić możliwość pokonania 1400 km bez tankowania i ładowania.
„System Kunpeng przyspieszy proces globalizacji Xpenga, rozwiązując ograniczenia infrastruktury ładowania poza granicami Chin. Musimy być przygotowani na wyzwania” – mówił jakiś czas temu założyciel i dyrektor generalny Xpenga, He Xiaopeng.
TUTAJ poznasz wyniki najnowszego badania jakości i niezawodności chińskich aut.
Nowy Xpeng P7: kiedy debiut?
Oczekuje się, że nowy Xpeng P7 zadebiutuje w trzecim kwartale 2025 roku. Co ciekawe, ten chiński wytwórca niedawno zastrzegł nazwę P7 Ultra. A to sugeruje, że może chcieć wkroczyć na teren, zarezerwowany do tej pory dla Xiaomi SU7 Ultra.
Kiedy Xpeng P7 pojawi się w Polsce? Tego na razie nie wiadomo. Raczej nie nastąpi to przed końcem 2025 roku.

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł GoogleCzytaj również

Hybrydy plug-in wreszcie mają sens. Te SUV-y przejadą nawet 200 km na prądzie

Dostawa bez kierowcy? Wielki koncern zapowiada przyszłość

Diesel po 10 zł za litr? Stacje paliw mogą mieć problemy techniczne

Volvo zasypie nas nowościami. W planach: wielki powrót kombi

Moto Jesień 2026. Wystaw ogłoszenie i dotrzyj do większej liczby kupujących

Cesja leasingu przed upływem 2 lat – co warto wiedzieć? Jak nie stracić pieniędzy?
Ostatnie artykuły
- Hybrydy plug-in wreszcie mają sens. Te SUV-y przejadą nawet 200 km na prądzie
- Dostawa bez kierowcy? Wielki koncern zapowiada przyszłość
- Diesel po 10 zł za litr? Stacje paliw mogą mieć problemy techniczne
- Volvo zasypie nas nowościami. W planach: wielki powrót kombi
- Moto Jesień 2026. Wystaw ogłoszenie i dotrzyj do większej liczby kupujących
- Cesja leasingu przed upływem 2 lat – co warto wiedzieć? Jak nie stracić pieniędzy?
- Nowa Skoda dostała tanią wersję. Miejski SUV już za 122 900 zł
- Audi A2 e-tron wycenione. Tyle kosztuje klasa premium do miasta
- Widziałem pierwszy chiński supersamochód w Polsce. Najtańsze 1600 KM na rynku
- Fotelik po kolizji może być do wymiany nawet jeśli wygląda jak nowy. Ubezpieczyciele nie chcą jednak płacić
