Niemiecki przemysł motoryzacyjny, dotychczas uważany za filar gospodarki i niezachwiany symbol narodowego sukcesu, znalazł się w poważnym kryzysie. W ciągu ostatniego roku branża straciła około 51,5 tys. miejsc pracy, a od czasów sprzed pandemii COVID-19 ubyło ich znacznie więcej.

  • Coraz głębszy kryzys w niemieckiej motoryzacji
  • Od czasów sprzed pandemii Covid-19 pracę straciło już ponad 100 tys. osób.
  • Niemiecka gospodarka również jest pogrążona w kryzysie.

Według danych niemieckiego urzędu statystycznego Destatis, między czerwcem 2024 a czerwcem 2025 roku z sektora motoryzacyjnego zniknęło 51,5 miejsc pracy. W skali całego niemieckiego przemysłu redukcja zatrudnienia sięgnęła 114 000 stanowisk.

To oznacza, że żadna inna gałąź gospodarki naszych zachodnich sąsiadów nie doświadczyła tak mocnego spadku jak motoryzacja. Eksperci z firmy EY ocenili, że największym problemem niemieckich producentów jest tempo transformacji – przepisy i biurokracja hamują innowacje, podczas gdy chińscy konkurenci działają szybciej i taniej.

Volkswagen w ciągu najbliższych 5 lat zwolni 35 000 pracowników.

Jeśli porównać obecne zatrudnienie w niemieckiej motoryzacji do tego w 2019 roku, czyli okresu sprzed pandemii, to różnica wynosi już 112 tys. miejsce pracy.

Kryzys w niemieckiej motoryzacji: kłody pod nogi od UE

Niemieckie marki, które przez dekady dominowały globalnie, cechują się zbyt małą elastycznością w przechodzeniu na elektromobolność. Poza tym, wprowadzane przez nie samochody mają wyższe ceny niż auta z Chin i zbyt wolno trafiają do produkcji.

Tymczasem producenci z Państwa Środka mogą sobie pozwolić na niższe koszty oraz szybszy rozwój. W efekcie przekłada się to na dynamiczne zdobywanie udziałów w globalnym rynku.

CATL jest bardzo mocno dotowany przez chiński rząd.

Na dodatek firmy motoryzacyjne z Państwa Środka są wspierane przez tamtejszy rząd. Przykład? Jak informuje japoński dziennik Nikkei, CATL – lider w produkcji akumulatorów – w samej pierwszej połowie 2024 roku od Pekinu uzyskał pomoc w wysokości 532 mln dolarów.

W Europie sytuacja wygląda zgoła inaczej. Unia Europejska zamiast wspomagać przemysł motoryzacyjny, co rusz obarcza go kolejnymi obostrzeniami. Najgorsze z nich, czyli przesiadka na elektryki, ma nadejść w 2035 roku, choć ciągle jest nadzieja, że to jednak nie nastąpi.

Cła i polityka handlowa

Donald Trump, wprowadzając wysokie cła na europejskkie samochody i części, uderzył w fundament eksportu naszego zachodniego sąsiada. Stany Zjednoczone pozostają jednym z najważniejszych rynków dla niemieckiej motoryzacji, a spadek eksportu musiał odbić się na kondycji całego sektora.

„Żaden inny sektor przemysłowy nie zanotował tak dużych strat zatrudnienia jak motoryzacja. W dużej mierze wynika z działań politycznych i taryf celnych” – informuje CNBC.

ARTYKUŁ REKLAMOWY
Cła szczególnie mocno dotykają Audi, które nie ma swojej fabryki w USA, lecz w... Meksyku.

Dane z pierwszej połowy 2025 roku wskazują, że eksport samochodów i części z Niemiec do USA spadł o 8,6%. To nie tylko policzek dla producentów premium, ale też dla dostawców komponentów, którzy tradycyjnie mocno polegali na amerykańskim rynku.

Kryzys motoryzacyjny wpisuje się w szerszy obraz niemieckiej gospodarki, która w latach 2023 i 2024 odnotowała spadek PKB. Rok 2025 nie przyniósł jeszcze ożywienia – pierwszy kwartał zakończył się mizernym wzrostem o 0,3%, a drugi – spadkiem o 0,3%. To raczej oznaka kruchej równowagi niż stabilnej poprawy.

Kryzys w niemieckiej motoryzacji uderza m.in. w miasta

Problemy przemysłu motoryzacyjnego to nie tylko liczby w raportach, ale też realne konsekwencje dla społeczności. Zamknięcia fabryk i redukcje zatrudnienia uderzają w miasta, które przez dekady żyły z produkcji samochodów i części. Fala zwolnień przetoczyła się także przez kooperantów, poddostawców i firmy logistyczne obsługujące motoryzację.

Wiele niemieckich miast jest uzależnionych od firm motoryzacyjnych. Na zdjęciu: Wolfsburg.

Choć niemieccy producenci wciąż mają potężne portfolio modeli i globalnie rozpoznawalne marki, ich przewaga konkurencyjna stopniała. Wyzwaniem pozostaje przyspieszenie transformacji w stronę elektromobilności, obniżenie kosztów produkcji i wyjście z biurokratycznego klinczu.

Niemiecka motoryzacja była przez dekady wizytówką całej gospodarki, ale obecne realia pokazują, że nawet najpotężniejsze filary mogą zacząć się chwiać, gdy świat zmienia się szybciej niż są one w stanie się dostosować.

Maciej Struk

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również