Samochody i skutery jeżdżą za granicą na polskich tablicach, a rachunki za szkody trafiają do polskich ubezpieczycieli. Proceder nie ogranicza się już do Włoch. Według Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego koszty przekroczyły 350 mln zł, a ostateczny rachunek może być znacznie wyższy.

  • Przekręt na polskie OC dotarł nawet na Wyspy Kanaryjskie
  • UFG zidentyfikował już ponad 175 tys. polis
  • Rachunek za oszustwa może przekroczyć pół miliarda złotych

Fikcyjne transakcje, samochody, które nigdy nie przyjechały do Polski, i polisy, za które nikt nie płaci. Tak wygląda przekręt na polskie OC, który coraz mocniej obciąża nasz rynek ubezpieczeń. Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury ujawniono skalę zjawiska oraz listę kolejnych państw, w których wykryto podobne nadużycia.

Przekręt na polskie OC. Straty mogą przekroczyć 500 mln zł

Przekręt na polskie OC kosztował już polski rynek ubezpieczeń ponad 350 mln zł. Takie dane Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) przedstawił podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury. Kwota nie uwzględnia jednak kosztów trwających sporów sądowych, odwołań od odmów wypłaty odszkodowań ani przyszłych roszczeń.

UFG szacuje, że do dotychczasowych kosztów trzeba doliczyć jeszcze około 50% tej kwoty oraz dodatkowe 10% na przyszłe zobowiązania. Łączny rachunek może więc przekroczyć 550 mln zł.

To na razie szacunki. Ostateczne koszty poznamy dopiero za wiele lat, ponieważ roszczenia związane z tym procederem mogą pojawiać się nawet przez 20 lat.

Białe kombi marki Cupra zaparkowane przy ulicy, mające znaczenie dla śledztwa w sprawie polskiego ubezpieczenia OC.
Samochody na polskich tablicach coraz częściej pojawiają się na włoskich drogach. Część z nich nigdy nie była w Polsce, choć formalnie została u nas zarejestrowana. | Zdjęcie: Sebastian Sulowski

Fikcyjna sprzedaż, lewy przegląd i OC bez opłaconej składki

Średnie OC w Polsce kosztuje około 700 zł, a we włoskim Neapolu nawet kilkanaście tysięcy złotych. Tę różnicę wykorzystują oszuści.

Zagraniczny właściciel fikcyjnie sprzedaje pojazd polskiej firmie lub podstawionej osobie. Organizatorzy procederu załatwiają też pozytywny wynik badania technicznego, choć samochód nigdy nie pojawia się na polskiej stacji kontroli pojazdów (SKP). Po rejestracji otrzymuje polskie tablice i tanie OC, ale nadal jeździ nim dotychczasowy użytkownik za granicą, na podstawie umowy najmu lub użyczenia.

Oszuści często nie płacą nawet za polisę. Wpłacają tylko pierwszą ratę albo korzystają z odroczonej płatności. Brak zapłaty nie oznacza jednak utraty ochrony. Jeśli umowa OC została zawarta, ubezpieczyciel odpowiada za szkody przez cały okres jej obowiązywania.

Już nie tylko Włochy. Przekręt na polskie OC dotarł na wyspy

Proceder zaczął się we Włoszech, przede wszystkim w Neapolu i regionie Kampanii. Teraz podobne nadużycia wykryto również we Francji, Niemczech, Rumunii i Hiszpanii. Co ciekawe, także na Wyspach Kanaryjskich oraz innych wyspach.

Rejestrowanie samochodów w Polsce, choć są użytkowane tysiące kilometrów dalej, może wydawać się mało opłacalne. Jednak pojazdy nie muszą fizycznie przyjeżdżać do kraju, a różnice w cenach OC pozwalają oszczędzić nawet kilka tysięcy złotych rocznie.

Skala zjawiska jest duża. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny zidentyfikował ponad 175 tys. polis dotyczących pojazdów użytkowanych we Włoszech oraz około 400 firm i osób powiązanych z procederem. Lista wciąż się wydłuża.

Liczba 100 ułożona z fragmentów banknotu z wizerunkiem Władysława Jagiełły, nawiązująca do oszustwa związanego z polskim ubezpieczeniem OC.
Różnice w cenach OC są tak duże, że oszustom opłaca się fikcyjnie rejestrować samochody w Polsce. W ten sposób mogą zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych rocznie na jednym pojeździe. | Zdjęcie: GettyImages

Czy polscy kierowcy zapłacą za zagraniczne oszustwa?

Koszty procederu ponosi polski rynek ubezpieczeń, co może przełożyć się na wyższe składki OC. Według Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK) tylko przez dziewięć miesięcy 2026 r. wartość szkód spowodowanych we Włoszech przez nieubezpieczone pojazdy z polskimi tablicami sięgnęła 40 mln zł.

Polska chce ograniczyć fikcyjne rejestracje m.in. przez obowiązkowe zdjęcia podczas badań technicznych. Z kolei włoski rząd przyjął projekt przepisów, które mają objąć tamtejszymi wymogami ubezpieczeniowymi pojazdy na zagranicznych tablicach użytkowane we Włoszech przez ponad 30 dni.

Na razie to jednak propozycje zmian. Nie wiadomo, kiedy wejdą w życie ani czy skutecznie ograniczą proceder. Tymczasem rachunki za wcześniejsze oszustwa mogą trafiać do Polski jeszcze przez wiele lat.

Sebastian Sulowski

Od ponad 20 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem prawa drogowego. Doświadczenie zdobywałem w ogólnopolskich dziennikach, a następnie przez kilkanaście lat pracowałem w redakcjach „Motor”, „Auto Moto” i magazynauto.pl. Na co dzień analizuję zmiany w przepisach, wyjaśniam ich praktyczne skutki dla kierowców oraz przygotowuję poradniki dotyczące bezpieczeństwa, kosztów eksploatacji i ubezpieczeń komunikacyjnych.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Dodaj Otomoto.pl News do źródeł Google.

Dodaj do źródeł Google

Czytaj również