Nie udało się uratować 182-metrowego samochodowca, który płonął od 3 czerwca tego roku u wybrzeży Alaski. Ostatecznie poszedł on na dno. Na jego pokładzie znajdowało się 3048 aut, w tym 70 elektrycznych. Te ostatnie rzekomo odpowiadają za wybuch pożaru.

  • Samochodowiec Morning Midas zapalił się 3 czerwca.
  • Pożar wybuchł na pokładzie z autami na prąd.
  • 22-osobowa załoga bezpiecznie opuściła pokład.

Morning Midas, pływający pod banderą Liberii, w swój ostatni rejs wypłynął 26 maja. Wtedy to opuścił port w Chinach, skąd udał się do Meksyku. Na swoim pokładzie przewoził 3048 samochodów. Wśród nich było 70 elektryków i 681 hybryd.

Pożar wybuchł 3 czerwca

Pierwsze 8 dni rejsu przebiegały bez żadnych zakłóceń, ale 9. dnia tuż po północy 3 czerwca zauważono dym wydobywający się z jednego z pokładów. Brytyjski armator Zodiac Maritime potwierdził, że doszło do pożaru w części przewożącej samochody elektryczne. Dokładniej – na rufie.

pożar morning midas
Pożar początkowo pojawił się na rufie. | Zdjęcie: straż przybrzeżna USA

Ogień pojawił się gdy statek znajdował się na Pacyfiku u wybrzeży Alaski, około 480 km na południowy zachód o miejscowości Adak. Pomimo szybko rozpoczętej procedury awaryjnego gaszenia pożaru – przy pomocy pokładowych systemów gaśniczych – sytuacji nie udało się opanować.

Ostatecznie 22-osobowa załoga opuściła samochodowiec, korzystając z szalup ratunkowych, i wkrótce została podjęta przez przepływający w pobliżu statek handlowy. Jak podaje armator – Zodiac Maritimie – żaden członek załogi nie odniósł obrażeń.

Morning Midas zatonął 675 km od lądu

Pomimo akcji ratunkowej, nie udało się uratować statku Morning Midas. „Zniszczenia w wyniku pożaru, spotęgowane przez trudne warunki atmosferyczne i późniejsze wnikanie wody, spowodowały, że samochodowiec zatonął 23 czerwca około godziny 16:35 czasu lokalnego (UTC -9). Miało to miejsce na wodach o głębokości około 5000 m, 360 mil morskich (ok. 675 km) od lądu” – poinformował Zodiac Maritime.

„Jako środek ostrożności, dwa holowniki ratownicze wyposażone w sprzęt do kontroli zanieczyszczeń pozostają na miejscu. Mają one monitorować wszelkie oznaki zanieczyszczeń. Ich załogi są bezpieczne. Specjalistyczny statek reagowania na zanieczyszczenia jest również w drodze na miejsce, stanowiąc dodatkowy środek ostrożności” – czytamy dalej w komunikacie.

Pożar Morning Midas
Po 8 dniach od wybuchu pożaru, pokład Morning Midas został już niemal całkowicie strawiony. | Zdjęcie: straż przybrzeżna USA

Zodiac Maritime poinformowało również, że samochodowiec przed zatonięciem „czekał” na przybycie specjalistycznego holownika, mającego odholować go do portu. Niestety, tak się nie stało.

Jeszcze tydzień temu firma żeglugowa twierdziła, że skany termiczne i kontrole wizualne nie wykazały już oznak żadnego pożaru na pokładzie. Morning Midas w swoich zbiornikach miał około 350 ton paliwa gazowego oraz 1530 ton oleju opałowego o niskiej zawartości siarki (VLSFO).

Nie tylko Morning Midas zatonął po pożarze elektryka

Zatonięcie statku Morning Midas w wyniku pożaru elektryka na pokładzie, nie jest pierwszą tego typu katastrofą. W 2022 roku na Oceanie Atlantyckim zapalił się Felicity Ace, na którego pokładzie znajdowało się około 4000 samochodów, w tym modele Porsche, Bentleya i Lamborghini.

Akcja strażaków trwała 13 dni, ale polegała bardziej na schładzaniu statku niż jego gaszeniu. Gdy w końcu dym przestał się wydobywać, podjęto decyzję o odholowaniu Felicity Ace w bezpieczne miejsce. Niestety, 1 marca 2022 roku przechyliło się ono na prawą burtę i zaczęło tonąć. Ostatecznie ten 200-metrowy kolos spoczął na dnie około 400 km od portugalskich Azorów.

W 2023 roku doszło do pożaru innego statku. Był nim Fremantle Highway, na którego pokładzie znajdowało się około 3700 samochodów. W jego przypadku akcja ratunkowa trwała 10 dni, ale zakończyła się częściowym sukcesem. Otóż Fremante Highway ostatecznie dotarło do holenderskiego portu Eemshaven.

Również tutaj jako przyczynę pożaru początkowo podawano samozapłon któregoś z 500 samochodów na prąd, znajdujących się na pokładzie tego statku. W ostatecznym raporcie stwierdzono jednak, że nie udało się zidentyfikować bezpośredniego źródła ognia.

Maciej Struk

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również