Wymierający gatunek – tylko tak można określić tę grupę pojazdów. Chorobą, która je eliminuje z naszego rynku, są rygorystyczne normy czystości spalin. A konkretnie – normy, które obowiązują w strefach czystego transportu w dużych miastach.

  • Za 50 tys. zł można wejść w posiadanie auta, które jako nowe było nawet dziesięciokrotnie droższe
  • Większość ofert stanowią auta z dieslami, ale zdarzają się też godne polecenia odmiany benzynowe
  • Takie auta nie są już bardzo drogie w zakupie. Ale utrzymanie to często zupełnie inna bajka...

SUV-y premium są drogie. Budżet ograniczony do 50 tys. zł oznacza, że na celowniku pozostają wyłącznie starsze egzemplarze. Niejednokrotnie doskonale się prezentują i są ciągle w dobrym stanie. Ale daty produkcji nie da się oszukać. A właśnie ta data jest w Polsce na sztywno powiązana z normami czystości spalin. I właśnie od niej zależy czy dany samochód jest jeszcze w stanie wjechać do Warszawy albo Krakowa czy też nie.
Ktoś może w tym miejscu powiedzieć, że przecież najbardziej „prześladowane” są diesle. Tak, to prawda, ale w przypadku SUV-ów premium to właśnie diesle stanowią zdecydowaną większość.

Wybierając używane SUV-y, warto sprawdzić wymogi SCT

Coraz więcej aut pojawia się w ogłoszeniach tylko ze względu na swój rok produkcji. Jak teraz nie znajdą nowych – być może nieświadomych – właścicieli, to później mogą być już niesprzedawalne. Przynajmniej w uczciwej cenie.

Spójrzmy do tabeli SCT. Żeby się dieslem legalnie przedostać przez wirtualną zaporę z kamer SCT trzeba mieć obecnie samochód nie starszy niż 16 lat. Czyli przynajmniej z 2013 roku. I to jeszcze się wydaje akceptowalne. Ale już za dwa lata, w 2028 roku poprzeczka podnosi się do aut z 2015 roku. W 2030 roku do SCT będą mogły wjeżdżać diesle nie starsze niż z roku 2019.

Więc jeśli dzisiaj ktoś przymierza się do zakupu takiego samochodu, powinien celować w roczniki 2015 lub młodsze. Nie tylko, żeby pojeździć takim autem dłużej niż dwa lata, ale też po to, by móc go potem jeszcze jakoś sensownie sprzedać. Diesle z „za starym rocznikiem” coraz trudniej znajdują nabywców i notują coraz większe spadki wartości. Szkoda, bo to w wielu wypadkach nadal świetne auta. Luksusowe, ale leciwe modele przez wiele lat były – nie tylko w Polsce – poszukiwane przez prawdziwych miłośników motoryzacji. W tej grupie dość często trafiały się egzemplarze w idealnym stanie za ułamek swojej początkowej wartości.

Zanim kupisz używane SUV-y…

Kupując używanego SUV-a premium wyprodukowanego po 2010 roku należy nie tylko szukać na nim śladów napraw powypadkowych i potwierdzić przebieg. W przypadku diesli zalecamy także wnikliwą kontrolę filtra cząstek stałych. Jest to trudne, ale na tyle na ile się da należy upewnić się czy filtr jest w układzie wydechowym i czy prawidłowo działa.

Coraz częściej mówi się o tym, że już niedługo na stacjach SKP pojawią się nowoczesne urządzenia do kontroli spalin. Będą one mogły zweryfikować, czy samochód spełnia właściwe normy czystości spalin. Jeśli okaże się, że pojazd ma zdemontowany filtr lub że działa on nieprawidłowo, przeglądu nie będzie się dało zaliczyć.

Usunięcie takiej wady to koszt od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych. Trzeba sobie zdawać sprawę, że czasami niezbędny będzie nie tylko montaż nowego filtra i aktualizacja oprogramowania. Nierzadko konieczny będzie także remont turbosprężarki lub układu wtryskowego. Ich zużycie jest często odpowiedzialne za nadmiarową produkcję sadzy i ekspresowe zatykanie filtra.

A teraz już przegląd SUV-ów premium za 50 tys. zł. Szukamy wśród egzemplarzy nieuszkodzonych i zarejestrowanych w kraju. Jeśli jest taka możliwość omawiamy nie tylko diesle, ale także godne polecenia wersje benzynowe.

Audi Q7 (2005-2015)

audi_q7_01
Wersja podstawowa ma 5 miejsc. Dostępna jest także odmiana 7-miejscowa.

W swoim czasie ten model wyróżniał się swoimi gabarytami. Okazało się jednak, że to tylko zwiastun nowej epoki – wielkich, luksusowych SUV-ów.

Wzorowe zabezpieczenie antykorozyjne sprawia, że ten samochód starzeje się bardzo powoli. Wrażenie, że czas się zatrzymał potęguje wysoka jakość materiałów wykończeniowych.

Oprócz wielu zalet auto ma też jedną wadę konstrukcyjną. Podczas długiego postoju potrafi wyczerpać akumulator. Fakt, że samochody z komisów mają czasem problemy z rozruchem to zatem norma.

Jak każde prawdziwe Audi, Q7 ma wielowahaczowe zawieszenie ze stopów lekkich. Droższe wersje są wyposażone w pneumatykę. I jeśli jest taka możliwość, warto zainwestować w taką odmianę. Wymiana kolumn albo kompresora ciśnienia nie jest tania (nawet zamienniki – choć dostępne – są drogie), to jednak właściwości jezdne w odmianie pneumatycznej są znacznie lepsze. Chodzi nie tylko o bezpieczeństwo jazdy z pełnym załadunkiem, ale także o przyjemność prowadzenia na zakrętach i stabilność na autostradzie. Warto dodać, że wszystkie Q7 mają stały napęd quattro.

audi_q7_02
Ciekawostka – hamulec postojowy aktywuje się dodatkowym pedałem – tak jak w starszych modelach Mercedesa.

Jaki silnik wybrać?

Największym zainteresowaniem cieszy się widlasty turbodiesel 3.0 V6 TDI. Kiedyś odstraszał kosztami serwisowymi – wymiana rozrządu (umieszczonego od tyłu) wymaga demontażu silnika. Obecnie to i tak nic w porównaniu z tym, ile kosztują naprawy modeli współczesnych. Ogólnie warto po prostu kupić odmianę 3.0 V6 TDI i nawet jeśli po zakupie dołoży się do niej 15-20 tysięcy złotych, to nie należy narzekać. Współczesne auta nie są w stanie zaoferować takich osiągów i takiego komfortu w tak niskiej cenie. A zużycie paliwa na poziomie 8-11 litrów także nie wydaje się zbyt wygórowane. Ten samochód ma przecież ponad 500 Nm momentu obrotowego!

Osoby oczekujące czegoś więcej mogą wybrać odmianę 4.2 V8 TDI. Ceny są czasem okazyjne, ponieważ koszty serwisowania są znacznie wyższe niż w odmianie 3.0. W palecie diesli jest jeszcze 6.0 V12 TDI, ale tego już raczej nikt nie naprawia. Ceny poważniejszych ingerencji mogą przewyższyć wartość samochodu. 6.0 V12 TDI było kiedyś ekskluzywną propozycją dla koneserów... i tak pozostaje. Uwaga! Wszystkie diesle mają DPF, a odmiany TDI clean diesel także układ AdBlue.

Q7 można oczywiście kupić z silnikami benzynowymi. Do wyboru mamy widlaste 3.0, 3.6 lub 4.2. Wszystkie mają bezpośredni wtrysk, więc montaż LPG jest drogi i utrudniony. Ale jeśli się komuś trafi taki zadbany egzemplarz, to warto zainwestować i dzięki temu pojeździć jeszcze trochę także w Strefach Czystego Transportu. W 2030 roku wpuszczane będą jeszcze benzynowe auta 20-letnie, więc wystarczy kupić egzemplarz wyprodukowany po 2010 roku. Uwaga! Wiele odmian benzynowych pochodzi z USA i trafiło do Polski po wypadku.

BMW X5 (2006-2013)

BMW X5_001
Przed zakupem warto sprawdzić, jak działa system otwierania tylnej klapy. Chodzi o działanie zamków i szczelność.

To druga generacja tego modelu. Pierwsza odniosła olbrzymi sukces, ale nie miała zbyt wielu konkurentów. Ten model także możemy zaliczyć do udanych. Jak się okazuje – mimo upływu lat trzyma wartość.

Wiele osób uważa X5 za wzór solidnego, rodzinnego SUVa i nie traktuje X5 jako modelu luksusowego. Dostrzegł to zresztą sam producent, który w 2017 roku rozszerzył gamę o flagowe X7.

X5 jest zatem modelem funkcjonalnym, na wszystkie okazje. Występują dwie wersje – popularna, 5-miejscowa oraz rzadziej spotykana, 7-miejscowa. Mają to samo nadwozie, więc wszystko polega na innej aranżacji bagażnika. Tradycyjnie nie tylko dla X5, ale także dla starszych modeli kombi tej marki, bagażnik otwiera się na dwa sposoby. Burta na dół, a mała klapa z szybą – do góry.

Do zabezpieczenia antykorozyjnego nie można mieć zastrzeżeń. Zawieszenie zawiera wiele elementów aluminiowych. Najsłabszą stroną używanych egzemplarzy jest zużycie tulejek metalowo gumowych. Jest ich wiele, a wymiana wszystkich kosztuje nawet ponad 2 tys. zł.

Wszystkie X5 mają elektronicznie sterowany napęd na cztery koła xDrive ze sprzęgłem wielopłytkowym pełniącym rolę centralnego dyferencjału. Dzięki elektronice auto potrafi wyjechać chwytając przyczepność nawet jednym kołem. Niestety xDrive jest bardzo wrażliwy na błędy w obsłudze. Można go zepsuć nawet przez lekceważenie okresowej kontroli ciśnienia w ogumieniu.

X5_0002
W tym wnętrzu cały czas czuć sportowe zacięcie znane z innych ówczesnych modeli bawarskiej marki.

Jaki silnik wybrać?

Tu znowu najlepszym wyborem jest trzylitrowy diesel. Tyle, że w tym przypadku jest to jednostka rzędowa. Wiele osób uważa, że jest to najlepszy mocny diesel z tamtego okresu. Nie brakuje osób, które specjalnie szukają BMW z tym silnikiem. Doprowadzają go do dobrego stanu nie żałując gotówki i wciąż cieszą się przyjemnością z jazdy.

Najlepszą opinię ma diesel M57 sprzed liftingu. Wersja po liftingu – N57 ma zmieniony, droższy w obsłudze rozrząd, ale za to współpracuje z niezłym 8-biegowym automatem. Warto wiedzieć, że te diesle występowały z różnym osprzętem. Przed liftingiem, (do 2010 roku) wersja z jedną turbosprężarką nazywała się 3.0d, a wersja biturbo – 3.0sd. Po modernizacji bazowy diesel to 30d. Modele 35d i 40d mają podwójne doładowanie. Jest jeszcze M50d – on ma już doładowanie potrójne.

X5 można oczywiście kupić także w odmianie benzynowej. Mamy do wyboru polecane wersje wolnossące 3.0 i 4.8 (oferowane do liftingu) oraz niezbyt udane modele doładowane 3.0 (35i). Trudno polecać także poliftingowy silnik 4.4, który ma problemy z nadmiernym zużyciem oleju. Zgodnie z tradycją marki gamę zamyka odmiana X5M (4.4 V8/555KM).

Mercedes ML (2011-2015)

Mercedes 0001
Auto cieszy się mniejszą popularnością niż Audi Q7 czy BMW X5, ale absolutnie nie należy pomijać go w poszukiwaniach SUVa tej klasy.

Pierwsza generacja Mercedesa ML była dla Mercedesa czymś w rodzaju eksperymentu. Luksusowa, cywilizowana alternatywa dla klasy G, skierowana głównie na rynek amerykański. Auto odniosło spory sukces i zapaliło zielone światło dla drugiej generacji oznaczonej jako W166. W 2015 roku, przy okazji liftingu producent zdecydował się na zmianę nazwy – na GLE.

Druga generacja modelu ML występuje wyłącznie w wersji 5-miejscowej. A to dlatego, że w gamie znalazło się miejsce dla jeszcze jednego, większego modelu GL. W pozostałych kwestiach ML W166 jest bardzo konkurencyjną ofertą w tej klasie. Chodzi zarówno o jakość wykonania jak też paletę silnikową.

Na pewno na plus należy zapisać całkiem niezłe zabezpieczenie antykorozyjne (poprzednik rdzewiał na potęgę). Jak na dzisiejsze czasy – wykończenie wnętrza jest wręcz rewelacyjne. Zgodnie z oczekiwaniami nabywców, wielowahaczowe zawieszenie występuje także w wersji pneumatycznej (maksymalny prześwit to ok. 28 cm).

Wszystkie wersje mają napęd na cztery koła. W wersjach z pakietem On&Off-Road na pokładzie jest także skrzynia redukcyjna i blokada centralnego dyferencjału, co czyni ten model zaskakująco sprawnym w terenie.

Mercedes 0002
Warto dokładnie zainteresować się historią auta przed zakupem. Tak jak w przypadku BMW czy Audi – wiele egzemplarzy trafiło do Polski z USA.

Jaki silnik wybrać?

Bestseller to oczywiście 350 CDI (3.0 V6/258 KM). Koszty serwisowania – podobne jak w przypadku 3.0 TDI z Audi. Większość osób wybiera właśnie tę odmianę, ponieważ nie tylko idealnie pasuje do tego samochodu, ale także jest bardzo popularna w innych modelach więc nie trzeba się martwić o nowe i używane części.

Co ciekawe – w gamie znajdziemy także zaskakująco słabą jak na ten segment odmianę 250 CDI. To 4-cylindrowy silnik 2.2l/204 KM. W dzisiejszych, downsizingowych czasach – marzenie. Wtedy – oferta budżetowa.

Dla osób szukających wersji benzynowych nie mamy najlepszych wiadomości. Podstawowa, popularna wersja 3.5 V6 nie cieszy się najlepszą opinią. Sprawia więcej problemów niż widlasty diesel. Lepszym wyborem może być większy 4.7 V8. 5.5 V8 AMG lepiej zostawić dla pasjonatów, ponieważ do silników AMG bardzo ograniczona jest dostępność części.

Volvo XC90 (2002-2014)

volvo_xc90_01
Ten model był oferowany 12 lat i nawet pod koniec produkcji cieszył się sporym zainteresowaniem.

To najstarszy konstrukcyjnie model w tym zestawieniu. Wszystko dlatego, że Volvo przez długi czas nie wprowadzało kolejnych generacji a jedynie udoskonalało tę istniejącą. Dla wielu klientów była to jedna z głównych zalet przemawiających za zakupem.

XC90 to z założenia duży samochód rodzinny. I w jego przypadku najważniejszą rolę odgrywają bezpieczeństwo i funkcjonalność. Właśnie na tym był zbudowany marketing tej konstrukcji. XC90 jako pierwszy SUV w tej klasie otrzymał ESP z funkcją przeciwdziałającą dachowaniu. Jak większość modeli Volvo z tamtego okresu ma też wzmocniony szkielet nadwozia (SIPS). Auto wyróżnia się także wzorowym zabezpieczeniem antykorozyjnym.

Najsłabsza wersja wysokoprężna może mieć napęd tylko na przód. Pozostałe mają już napęd 4x4 realizowany przez sprzęgło Haldex. Zdarza się, że w niektórych egzemplarzach Haldex już nic nie dołącza i użytkownicy nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Niespodzianką jest brak możliwości wyjazdu ze śnieżnej pułapki.

Volvo XC90_02
Uwaga ma automaty! Bardzo często po zakupie okazuje się, że wymagają naprawy.  

Jaki silnik wybrać?

Akurat w tym modelu śmiało można polecać silniki benzynowe, ponieważ nieźle nadają się do zasilania gazem. Polecamy w zasadzie wszystkie wersje. Uważać należy jedynie na odmianę 2,9-litrowego silnika biturbo (wersja T6). W przypadku tej jednostki pojawiają się problemy z nadmiernym zużyciem oleju i bardzo poważne problemy z automatem. Generalnie – wszystkie automaty w XC90 są awaryjne. Ale w tej wersji dodatkowym czynnikiem przyspieszającym zużycie skrzyni jest spory moment obrotowy (380 Nm). Warto wiedzieć, że w ogłoszeniach trafiają się także XC90 z manualem, ale to prawdziwa rzadkość.

Wersją już niemal kolekcjonerską jest odmiana 4.4 V8 (konstrukcja firmy Yamaha) – te samochody trzymają ceny. Takie bezwypadkowe auto w dobrym stanie może już być lokatą kapitału.

Diesle – a w zasadzie jeden w wielu różnych wersjach – także są godne uwagi. 2.4 D5 to legendarny silnik, który przy właściwym serwisowaniu potrafi przejechać ponad pół miliona kilometrów. Nie imponuje osiągami. Ale za to jest elastyczny, oszczędny i brzmi w sposób bardzo przyjemny dla ucha.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również