Szukamy luksusowych SUV-ów za 90-100 tys. zł – ale mają to być możliwe jak najmłodsze auta z przebiegiem niższym niż 200 tys. km. Takie, które przynajmniej w teorii powinny zapewnić lepsze wrażenia z jazdy niż nowe, chińskie SUV-y za 100-130 tys. zł.

100 tysięcy złotych to obecnie niezwykle symboliczna kwota. Nie chodzi jedynie o kwestie numerologiczne. Stówka to taka niepisana furtka do świata nowych, chińskich SUV-ów. Jednocześnie, to też całkiem niezły budżet na zakup używanego SUV-a, tyle że jakiejś sprawdzonej już marki.
Postanowiliśmy przejrzeć ogłoszenia na OTOMOTO i znaleźć kilka ciekawych propozycji z drugiej ręki w tej cenie. Kryteria wyszukiwania są następujące: cena 90-100 tysięcy złotych i przebieg poniżej 200 tys. km. Dodatkowo – samochód ma być zarejestrowany w Polsce. Kliknęliśmy także w filtr „bezwypadkowy”.

Dlaczego nie nowe, chińskie?

Wiele osób zastanawia się po co kupować używane SUV-y europejskie, japońskie czy koreańskie, skoro w podobnej cenie można kupić nowy, chiński samochód z gwarancją. Oczywiście – początkowo wybór nowego samochodu wydaje się bardziej rozsądny. Jednak na dłuższą metę może się okazać dokładnie odwrotnie. Po zakończeniu gwarancji utrata wartości chińskiego samochodu może być znacznie wyższa. Z czasem mogą się także ujawnić problemy z dostępnością części czy dokumentacji serwisowej.

Oczywiście niczego nie można być pewnym. Zawsze może się przecież zdarzyć tak, że używane auto sprawdzonej marki okaże się ostatecznie problematyczne, a „Chińczyk” będzie jeździł bez większych problemów całymi latami. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przynajmniej przejrzeć oferty dealerów i ogłoszenia, a potem je sobie porównać. Zwłaszcza, że na OTOMOTO można znaleźć i jedne, i drugie. Na dodatek te od dealerów będą w najlepszych, wyprzedażowych cenach.

Na co zwracać uwagę, kupując używanego SUV-a?

Każdy z tych samochodów to dość zaawansowana konstrukcja. Należy się liczyć z tym, że tuż po zakupie mogą pojawić się jakieś problemy z układem przeniesienia napędu, układem oczyszczania spalin, ewentualnie z szeroko rozumianą elektroniką. Nasza rada: przed zakupem dokładnie zapoznać się z zapleczem serwisowym i orientacyjnymi kosztami części. Obowiązkowa jest także dokładna kontrola w wyspecjalizowanym warsztacie. Należy pamiętać, że tylko serwisy specjalizujące się w danej marce są w stanie w pełni zdiagnozować auto elektronicznie. Dodatkowo – mechanicy z takich warsztatów wiedzą „gdzie zajrzeć”, żeby wychwycić ewentualne niedomagania.

Audi Q5 II (2017-2024)

audi_q5_tdi_02 a
Audi to wciąż idealne połączenie prestiżu i szerokiego zaplecza serwisowego. To w końcu Grupa Volkswagena.

Znaczek Audi oznacza prestiż, a przynależność do Grupy Volkswagena gwarantuje niezłe zaopatrzenie w nowe i używane części zamienne.

Znakomicie wykonane, ocynkowane nadwozie jest najważniejszym atutem tego samochodu. Wnętrze też robi niezłe wrażenie, ale wiele osób uważa, że pod względem solidności ustępuje już starszej generacji modelu.

Do wyboru są wersje z napędem na koła przednie lub na wszystkie cztery. Ale uwaga – słabsze odmiany mają napęd Quattro Ultra, czyli coś co w pewien sposób przypomina system dołączanego napędu Haldex. Natomiast 3.0 V6 TDI oraz SQ5 TDI są wyposażone w międzyosiowy mechanizm Torsen.

Do wyboru są trzy typy skrzyń biegów – manualna, dwusprzęgłowa (najpopularniejsza) oraz automat hydrokinetyczny (najlepszy, ale przypisany do najdroższych wersji silników). Wszystkie wersje bez wyjątku mają natomiast zaawansowane wielowahaczowe zawieszenie. Większość elementów składowych jest ze stopów lekkich, nie podlegają regeneracji.

audi_q5_tdi_01 a
Wiele osób uważa, że to wnętrze jest zmontowane lepiej niż w Mercedesie GLC.

Jaki silnik wybrać?

Nawet jeśli ograniczymy budżet do przedziału od 90 do 100 tys. zł, to się okazuje, że dominują wersje z napędem na cztery koła. Zazwyczaj są to odmiany dwulitrowe. Najczęściej 2.0 TDI. Rzadziej – 2.0 TFSI.

Diesel jest generalnie udany, ale ma też swoje typowe słabe strony. Należą do nich np. problemy z układem AdBlue. Przed zakupem warto sprawdzić poziom oleju – niektóre egzemplarze mają na ten olej apetyt. Benzynowy 2.0 TFSI dla odmiany słynie ze zbierających się nagarów na zaworach ssących. To naturalne i możliwe do oczyszczenia, ale oznacza wydatek ok. 1500-2000 zł. Co ciekawe w ogłoszeniach pojawiają się dwie wersje tej jednostki. Starsza z podwójnym układem wtryskowym (pośrednim i bezpośrednim, w której ten problem raczej nie występuje) oraz nowsza, tylko z bezpośrednim w której ten problem już jest rzeczą normalną.

Szukając egzemplarza za 100 tys. zł lepiej ograniczać się do tych dwóch jednostek – mocniejsze trudno kupić w dobrym stanie w tej cenie.

BMW X3 G01 (2017-2024)

bmw_x3_xdrive20d_01a
Zaskakująco dużo ofert to samochody z polskich salonów, po leasingu.

W ogłoszeniach w tej cenie dominuje poprzednia generacja modelu (F25). Ale nie cieszy się ona najlepszą opinią. Lepiej zatem zapolować na model G01 – jest pod wieloma względami odczuwalnie lepszy.

W zasięgu są roczniki 2018-2019, ale za to znajdziemy sporo ofert z salonów samochodowych z przebiegami niższymi nawet niż 150 tys. km. Przy odrobinie szczęścia można trafić na auto poleasingowe z pełną historią. Najczęściej dobre lub bardzo dobre wersje wyposażenia. Dość popularne są egzemplarze z pakietem M. To ostatnia generacja X3 z zegarami, które choć cyfrowe, to mają jeszcze jakieś nawiązanie do klasyki. Następca ma już po prostu tablet.

Zawieszenie – to głównie elementy ze stopów lekkich. Niestety – części są nieco droższe niż do Audi. Duży plus za klasyczny hydrokinetyczny i 8-biegowy automat. To zresztą – pomijając odmianę elektryczną – jedyna opcja.

Najpopularniejsze w ogłoszeniach są auta z napędem na cztery koła (xDrive). Należy pamiętać, że dostępne są także odmiany z napędem tylko na tył (sDrive). Napęd na 4 koła w BMW bardzo dobrze radzi sobie na śnieżnych podjazdach, ale jest dość drogi w serwisowaniu i wrażliwy na brutalną eksploatację.

bmw_x3_xdrive20d_02a
Wzorowe połączenie klasyki, czytelności i nowoczesności.

Jaki silnik wybrać?

Tak jak w przypadku Audi – jeśli ktoś chce możliwie jak najmłodszy egzemplarz i ma budżet ograniczony do 100 tys. zł, nie powinien wybrzydzać. W zasięgu: turbodoładowana, 4-cylindrowa, jednostka napędowa. Albo wysokoprężna, albo benzynowa (20i, 30i, 30e), albo wysokoprężna (18d, 20d).  

Jeśli chodzi o usterkowość, to auto nie jest idealne. Nabywca może natknąć się na problemy z łańcuchowym rozrządem (zarówno w benzynach jak też dieslach), wyciekami oleju, filtrem cząstek czy awariami elektroniki.

Lexus NX (od 2014-2021r.)

lEXUS nx001A
To jeden z najpopularniejszych modeli Lexusa na naszym rynku - oczywiście z tego okresu.

Technicznie to krewniak Toyoty RAV4. Oferuje lepsze wyciszenie i wyższy komfort jazdy niż jego tańszy odpowiednik. Wiele osób montuje do tego auta instalację gazową.

Z zabezpieczeniem antykorozyjnym – krucho. Jakość tworzyw – taka sobie. Ale za to po stronie zalet znajdują się: doskonały montaż, czytelna deska rozdzielcza i niezawodne działanie całego wyposażenia. Szkoda tylko, że multimedia są nieintuicyjne i wyjątkowo powolne.

W ogłoszeniach dominują wersje hybrydowe. Jedyna alternatywa to benzynowa dwulitrówka z turbodoładowaniem. W obu przypadkach dostępne są auta z napędem na przód albo na cztery koła. Czasami trafia się jeszcze silnik wolnossący 2.0 150 KM, ale to odmiana z egzotycznych rynków, więc należy bardzo dokładnie przyjrzeć się jej historii.

Przed zakupem warto dokładnie obejrzeć zawieszenie i podłogę. Korozja oraz luzy na wahaczach to główne problemy eksploatacyjne, oczywiście pod warunkiem, że auto jest bezwypadkowe.

lexus_nx_200t_03aa
Każdy rozpozna, że to wnętrze jest japońskie. Ale ma swój urok i jest doskonale zmontowane.

Jaki silnik wybrać?

Hybryda zużywa mało paliwa, jest bardzo elastyczna i niezawodna. Na dodatek to wolnossący silnik o pojemności 2.5 litra, który wyróżnia się ponadprzeciętną żywotnością. Kroku dotrzymuje mu przekładnia eCVT. Podobno potrafi przeżyć cały samochód. Ciekawostka – odmiana 4x4 ma drugi silnik elektryczny, który napędza tylne koła. W zasadzie jedynym zużywającym się elementem tej odmiany jest akumulator trakcyjny. Po 150-200 tys. km może wymagać wymiany kilku ogniw.

Niestety – w ogłoszeniach hybrydy w stanie bardzo dobrym trafiają się rzadko. Tym bardziej za mniej niż 100 tys. zł. Znacznie łatwiej kupić turbodoładowaną odmianę benzynową. Z jednej strony to zupełnie inny poziom zużycia paliwa. Z drugiej – wyższa przyjemność z jazdy, zwłaszcza w trasie. Dla osób, które obawiają się wysokich rachunków na stacji – dobra wiadomość. Do tego silnika da się założyć LPG. Kosztuje 7-9 tysięcy złotych, bo jednostka ma podwójny wtrysk paliwa, ale mimo wszystko ta inwestycja wydaje się opłacalna.

Mercedes GLC (2015-2022)

Mercedes GLC 001 aaa01
Ten model wyjątkowo dobrze trzyma wartość, więc jest w naszym zestawieniu najstarszy.

Mercedes należy do najstarszych modeli w tym zestawieniu, ponieważ trzyma wartość. Być może wkrótce potanieje, bo zaczyna już przegrywać z normami czystości spalin. Szkoda, że poniżej 100 tysięcy złotych w zasadzie nie da się kupić bardzo ładnie stylizowanej odmiany coupe (uzupełniła gamę w 2016 roku).

Samochód bazuje na podzespołach popularnej klasy C. Zresztą widać to dobrze po zajęciu miejsca za kierownicą. Wiele elementów jest tutaj identycznych. Niestety – zdarza się czasem, że plastiki potwornie skrzypią. Nie musi to być ślad po wypadku – ten typ tak ma od nowości.
Jeśli ktoś marzy o nowszych multimediach obsługiwanych słynnym „hej, Mercedes” w tej cenie musi się obejść ze smakiem. Takie innowacje wprowadzono dopiero po liftingu w 2019 roku.

Natomiast od początku w standardzie mamy wysoki komfort jazdy, dobre wyciszenie i świetnie zestrojone zawieszenie, które zawiera wiele elementów aluminiowych. Seryjnie mamy napęd na tył, w opcji – na cztery koła 4MATIC.

Doskonałe są także automatyczne skrzynie - 9-biegowe, 9G-Tronic. Uważać należy natomiast na opcjonalny układ Air Body Control. Pneumatyka zawieszenia z zaawansowanym systemem sterowania i kompensacją przechyłów nadwozia jest genialnym rozwiązaniem. Ale niestety także kosztownym w naprawach, zwłaszcza w takich starzejących się autach.

Mercedes GLC 003_002
Kokpit przejęty z klasy C jest ładny i ergonomiczny, ale jakość montażu pozostawia wiele do życzenia.

Jaki silnik wybrać?

Do tego auta, zwłaszcza za 100 tys. zł najlepiej pasują diesle. W naszym budżecie będą to starsze, sprawdzone konstrukcje 2.1 CDI (220d/250d).
Po liftingu wprowadzono nową generację tej jednostki (OM654) czyli wysokoprężną dwulitrówkę w wersjach 200d, 220d, 300d. Jej wadą jest łańcuchowy rozrząd od strony skrzyni biegów. W obu przypadkach będą już dawały o sobie znać filtry cząstek stałych.

Osoby, które zwracają uwagę na normy czystości spalin z konieczności muszą brać pod uwagę odmiany benzynowe. Tu najpopularniejsze są odmiany dwulitrowe turbo (GLC 250 i 300). Niestety – nie są ani najoszczędniejsze, ani też nie pobijają rekordów trwałości i niezawodności.

W zasadzie to już wszystko, co można mieć za 100 tys. zł. Większe odmiany – w tym także miękkie hybrydy – raczej są albo droższe, albo dostępne w tej cenie, ale ze znacznie wyższym przebiegiem.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również