Łyse opony, zniszczone i zdekompletowane hamulce, zatrzymane dowody rejestracyjne… tak zaczyna się lista opisująca stan zespołu pojazdów, którym kierowca zawodowy postanowił wyjechać na autostradę! Jak skończyła się jego brawurowa jazda?

Straszak na drodze

Różne sytuacje i różne pojazdy możemy spotkać na naszych drogach, ale to co odkryli funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej we Wrocławiu, może zszokować. Na podwrocławskim odcinku autostrady A4 zatrzymali oni do kontroli kierującego zespołem pojazdów, w którego skład wchodził ciągnik siodłowy marki Renault wraz z naczepą marki Krone. Zespół był w opłakanym stanie. (ZOBACZ też: Kontrola policyjna. Jak się zachować?).

W trakcie czynności funkcjonariusze sprawdzili, m.in. wymagane dokumenty kierowcy oraz stan techniczny zespołu pojazdów. Kontrola wykazała, że kierowca nie stosował się do przepisów o czasie pracy. To był jednak tylko wierzchołek nieprawidłowości, które ujawnili mundurowi. Jak się okazało zarówno ciągnik jak i naczepa nie miały aktualnych badań technicznych oraz zatrzymane w ubiegłym roku dowody rejestracyjne. Patrząc na ich stan techniczny, zwłaszcza naczepy, wynik tych badań byłby z pewnością negatywny” – informuje mł. asp. Rafał Jarząb. 

Kara go zaboli

Oprócz tego funkcjonariusze zauważyli zużyte opony czy zniszczone i zdekompletowane hamulce. Aż trudno uwierzyć, że zawodowy kierowca takim pojazdem postanowił wyruszyć w trasę. Ale nie skończyło się to dla niego dobrze. Otrzymał dwa mandaty karne na kwotę 1600 zł. Zostanie na niego nałożona także grzywna w postępowaniu administracyjnym, a mundurowi zakazali mu kontynuowania jazdy. 

Kierowcy zawodowi w przewozach drogowych muszą przestrzegać nie tylko przepisów z zakresu Ustawy o transporcie drogowym i czasie pracy kierowców, ale tak jak każdy kierujący również Ustawy Prawo o ruchu drogowym” – zaapelowali mundurowi. 

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również