Kupił samochód, a dostał pomnik. Auto nie jeździ, bo nie może połączyć się z serwerem producenta
Krzysztof Kaźmierczak

Nowoczesny samochód może stanąć na dobre, choć nie ma usterki. Problemy pojawiają się, gdy przestaje działać system online.
- Elektryk za ok. 300 000 zł unieruchomiony po wygaśnięciu subskrypcji.
- Upadłość producenta odcięła dostęp do usług cyfrowych.
- Problem zależności auta od oprogramowania i serwerów jest realny.
Właściciel elektrycznego auta o wartości około 70 000 euro, czyli blisko 300 000 zł, od roku nie może nim jeździć. Powód nie tkwi w awarii mechanicznej ani rozładowanej baterii. Samochód przestał się uruchamiać po wygaśnięciu cyfrowego abonamentu, a producent w międzyczasie ogłosił upadłość. Sprawa dotyczy marki Fisker.

Brytyjczyk, właściciel modelu Fisker Ocean został z pojazdem, który fizycznie jest sprawny, lecz pozostaje zablokowany przez brak dostępu do serwerów producenta. Historia pokazuje skalę problemu zależności nowoczesnych aut od zdalnych usług.
Cyfrowa blokada zamiast kluczyka
W tym przypadku system zarządzania pojazdem wymagał aktywnej subskrypcji. Oprogramowanie kontrolowało możliwość uruchomienia auta, które bez połączenia z infrastrukturą producenta nie pozwalało na jazdę. Gdy firma zbankrutowała, serwery przestały działać, a samochód utracił możliwość poruszania się.

To przykład modelu sprzedaży, który coraz częściej pojawia się w branży motoryzacyjnej. Producenci oferują funkcje w formie abonamentu, obejmujące m.in. zdalny dostęp, aktualizacje czy rozszerzone możliwości systemów pokładowych. Problem zaczyna się wtedy, gdy dostęp do tych usług znika.
Auto zależne od serwera
Sprawę nagłośnił hiszpański serwis Computer Hoy. W opisywanej sytuacji kierowca nie może nawet uruchomić pojazdu, który pozostaje w pełni sprawny technicznie. System wymaga autoryzacji online, a brak odpowiedzi z serwera blokuje zapłon. Samochód stoi od miesięcy, mimo że jego podzespoły nie wykazują usterek.

Sprawa odbiła się szerokim echem, ponieważ pokazuje nowy rodzaj ryzyka. Do tej pory obawiano się głównie kosztów napraw baterii lub utraty wartości. Teraz dochodzi kwestia cyfrowej ciągłości działania usług, które warunkują podstawowe funkcje auta.
Subskrypcja ważniejsza niż silnik
Eksperci wskazują, że coraz więcej modeli korzysta z rozwiązań opartych na stałym połączeniu z internetem. Systemy multimedialne, zarządzanie energią czy funkcje bezpieczeństwa komunikują się z chmurą danych producenta. Gdy firma przestaje istnieć, wsparcie techniczne i infrastruktura mogą zniknąć z dnia na dzień.

Opisany przypadek pokazuje, że właściciel nie ma realnego wpływu na przywrócenie sprawności pojazdu. Nawet jeśli auto ma zaledwie kilka lat, brak aktywnej usługi cyfrowej może całkowicie uniemożliwić jego użytkowanie.
Nowe ryzyko dla rynku wtórnego
Sytuacja rodzi pytania o przyszłość rynku samochodów elektrycznych i modeli opartych na subskrypcji. Kupujący używane auto rzadko analizuje stabilność finansową producenta czy warunki licencyjne oprogramowania. Tymczasem to właśnie te elementy mogą zdecydować o możliwości dalszej eksploatacji pojazdu.
Branża motoryzacyjna stoi przed wyzwaniem stworzenia rozwiązań, które zabezpieczą użytkowników w razie bankructwa producenta. Bez takich mechanizmów nawet najnowocześniejszy samochód może stać się bezużyteczny, mimo że technicznie pozostaje sprawny.
Historia marki Fisker
Historia marki Fisker to opowieść o wielkich ambicjach, które dwukrotnie rozbiły się o twarde realia biznesowe. Wszystko zaczęło się w 2007 roku, gdy słynny projektant Henrik Fisker założył Fisker Automotive, wprowadzając na rynek luksusową hybrydę plug-in – model Karma.

Choć auto zachwycało designem i zyskało uznanie gwiazd takich jak Leonardo DiCaprio, firma zbankrutowała już w 2013 roku po serii pechowych zdarzeń, w tym upadku dostawcy baterii oraz utracie setek aut podczas huraganu Sandy.
Wielki powrót
Niezrażony porażką, Fisker powrócił w 2016 roku z nowym podmiotem – Fisker Inc. Tym razem postawił na w pełni elektrycznego SUV-a Ocean, który miał być produkowany przez zewnętrznego giganta, firmę Magna Steyr.

Spółka zadebiutowała na giełdzie, osiągając w pewnym momencie miliardowe wyceny, co rozbudziło nadzieje na stworzenie realnej konkurencji dla Tesli.
Upadek w 2024 roku
Ostateczny upadek nastąpił jednak błyskawicznie w 2024 roku. Mimo obiecującego startu, model Ocean trafił do klientów z niedopracowanym oprogramowaniem i licznymi wadami mechanicznymi, co wywołało falę krytyki i dochodzeń regulacyjnych.
Gwoździem do trumny okazał się chaos wewnątrz firmy, w tym „zgubienie" milionów dolarów z wpłat klientów oraz fiasko rozmów z dużym partnerem branżowym (prawdopodobnie Nissanem), co w czerwcu 2024 roku doprowadziło do ogłoszenia bankructwa.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?

BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy