Koniec z fikcją na przeglądach. Nowe urządzenia same wyślą dane o aucie. Wycięty DPF już nie przejdzie?
Sebastian Sulowski

Diagnosta ma odczytać dane z auta, a czytnik OBD sam przekaże je do rejestru badań technicznych. Zmiana uderzy w ręczne przepisywanie wyników i może utrudnić życie właścicielom aut z usuniętym DPF, GPF albo EGR.
- Nowe przepisy mają doprecyzować wymagania dla czytników OBD na stacjach kontroli pojazdów.
- Wycięty DPF już dziś oznacza problem na badaniu technicznym, ale automatyczny odczyt może uszczelnić kontrolę.
- Dane z auta mają trafiać bezpośrednio do rejestru badań technicznych według jednolitego protokołu.
Przegląd techniczny coraz mniej przypomina szybką pieczątkę w dowodzie. Samochody mają coraz więcej elektroniki, a komputer pokładowy zapisuje informacje o pracy układów emisji, zużyciu paliwa i energii. Ministerstwo Infrastruktury chce, aby stacje kontroli pojazdów korzystały z tych danych w jednolity sposób. To oznacza większą automatyzację i mniej miejsca na uznaniowość. Efekt? Wycięty DPF stanie się jeszcze większym problemem.
Czytnik OBD sam przekaże dane do rejestru
Projekt zmian dotyczy wymagań dla stacji kontroli pojazdów. Chodzi przede wszystkim o czytniki informacji diagnostycznych OBD II/EOBD, czyli urządzenia podłączane do elektronicznego interfejsu samochodu. Takie czytniki już dziś należą do obowiązkowego wyposażenia stanowiska kontrolnego.
Nowe przepisy mają doprecyzować, jakie wymagania muszą spełniać. Kluczowa zmiana dotyczy przesyłania danych. Czytnik ma automatycznie przekazywać odczytane informacje do rejestru badań technicznych pojazdów. Ma to odbywać się według jednolitego protokołu komunikacyjnego.
W praktyce diagnosta nadal wykona badanie, ale urządzenie ma ograniczyć ręczne przepisywanie danych. To ważne, bo automatyczny transfer zmniejsza ryzyko błędów, pominięć i dowolnego traktowania informacji zapisanych w komputerze auta.

Nowe obowiązkowe badanie w SKP
Bezpośrednim powodem zmiany jest unijne rozporządzenie 2021/392. Nakazuje ono państwom członkowskim gromadzić dane o rzeczywistym zużyciu paliwa lub energii oraz numerze VIN. Dotyczy to nowych samochodów osobowych i lekkich pojazdów użytkowych rejestrowanych od 1 stycznia 2021 r., jeśli mają pokładowe urządzenia monitorujące zużycie paliwa albo energii.
Takie dane mają pokazać, jak auta zachowują się w normalnej eksploatacji, a nie tylko w warunkach homologacyjnych. System ma więc pomóc w monitorowaniu realnej emisji CO2 i zużycia energii w pojazdach używanych na drogach. Zmiana nie dotyczy wyłącznie samego sprzętu na SKP. Konieczna będzie też nowelizacja przepisów o zakresie i sposobie przeprowadzania badań technicznych. Dopiero ona określi szczegółową procedurę przekazywania danych.
Wycięty DPF – co się zmieni na przeglądzie?
Obecne przepisy już dziś przewidują kontrolę urządzeń ograniczających emisję spalin. Diagnosta sprawdza m.in., czy fabrycznie montowany układ nie został usunięty, przerobiony albo czy nie działa wyraźnie nieprawidłowo. W przypadku nowszych aut przepisy wymagają także odczytu z OBD.
Dlatego samochód z wyciętym DPF, GPF albo przerobionym układem EGR już dziś nie powinien przejść badania technicznego. Problem polega na skuteczności kontroli. Jeśli badanie opiera się na pobieżnej ocenie, ręcznym wpisywaniu danych albo ograniczonym odczycie, część usterek może nie wyjść poza halę diagnostyczną.
Automatyczne przesyłanie danych z OBD może ten system uszczelnić. Jeśli komputer auta pokaże poważną awarię, brak gotowości monitorów emisji albo problemy z układem oczyszczania spalin, informacja trafi do rejestru. To nie oznacza automatycznego wykrycia każdej ingerencji. Ogranicza jednak przestrzeń do ignorowania sygnałów, które samochód sam zapisuje w elektronice.

Przegląd stanie się trudniejszy
Dane z auta mają trafiać do rejestru badań technicznych w jednolity i automatyczny sposób. Państwo chce w ten sposób poprawić jakość informacji zbieranych na SKP oraz lepiej kontrolować rzeczywiste zużycie paliwa i energii. Dla uczciwych kierowców nie powinna to być rewolucja. Sprawny samochód, bez przeróbek i bez poważnych błędów w układach emisji, przejdzie badanie tak jak dotychczas.
Większy problem mogą mieć właściciele aut po ingerencjach w osprzęt ekologiczny. Po automatycznym przesyłaniu danych z OBD trudniej będzie udawać, że komputer samochodu niczego nie widzi. Jeśli sterownik zapisze błędy związane z układem oczyszczania spalin, informacja łatwiej trafi do rejestru.
To może ograniczyć fikcyjne badania, w których auto z usuniętym DPF, GPF albo przerobionym EGR dostaje pozytywny wynik mimo oczywistych wątpliwości. W efekcie negatywny wynik przeglądu może pojawiać się częściej niż dziś, choć obecnie dla wielu kierowców nadal pozostaje rzadkością.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany

SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy