Nowy model BYD z instalacją gazową. Hybryda plug-in ma teraz trzy źródła zasilania

W czasach rosnących kosztów eksploatacji kierowcy szukają coraz tańszych sposobów podróżowania. Czy hybrydy plug-in z instalacją LPG mogą być kolejnym krokiem w walce o maksymalne oszczędności? Oto BYD na gaz.
- Hybryda plug-in z LPG może łączyć trzy źródła energii: benzynę, gaz i prąd.
- Czy montaż instalacji gazowej w nowoczesnym PHEV to droga do taniej motoryzacji?
- Potencjalne oszczędności mogą być znaczące, ale póki co kierowcy muszą liczyć się z utratą gwarancji producenta.
Wiele osób, które korzysta z przewozów na aplikacje, z pewnością zauważyło, że we flotach realizujących te usługi dominuje jedna marka. To oczywiście Toyota, której hybrydowe Priusy oraz Corolle dzielnie wożą ludzi po wielu miastach Polski.
Ich klienci, czyli pasażerowie tylnych kanap, czasem słyszą charakterystyczne pojedyncze puknięcie dobiegające z okolic bagażnika. Jest ono szczególnie słyszalne w Priusach, których bagażniki nie są odizolowane od kabiny.
LPG w hybrydzie to nie nowość
To puknięcie to nic innego jak dźwięk otwierającego się zaworu przy butli LPG. Skąd wziął się on w aucie hybrydowym? Okazuje się, że silniki Toyoty montowane w układach hybrydowych dobrze znoszą tego typu modyfikacje. Dodatkowo obniżają one koszty eksploatacji.
W efekcie takie pojazdy potrafią zużywać w ruchu miejskim kilka litrów gazu. Dzięki temu przejechanie 100 km kosztuje kilkanaście złotych zamiast kilkudziesięciu.
Hybryda plug-in na gaz? To już się dzieje
Brzmi interesująco, prawda? Jednak teraz sytuacja na rynku tytanów oszczędzania stała się jeszcze ciekawsza. Portal gazeo.pl pokazał egzemplarz BYD Seal 5 DM-i z instalacją gazową zamontowaną przez łódzką firmę specjalizującą się w tej materii – Na Gaz.
Oznacza to, że jesteśmy świadkami dość przełomowego momentu w oszczędzaniu. Okazuje się, że popularny w wielu modelach BYD silnik Xiaoyun może być zasilany gazem. Doprowadza to do kuriozalnej sytuacji. Mówimy o hybrydzie plug-in, którą można „tankować” benzyną, gazem LPG oraz prądem.
Co więcej, przedstawiciele firmy twierdzą, że montaż całości nie był wcale skomplikowany, a pośredni wtrysk stosowany w chińskim silniku sprawia, że może on współpracować z wieloma instalacjami różnych producentów. W przypadku opisanym na portalu branży LPG mowa o aucie przerobionym z użyciem elementów LandiRenzo.
Jakie osiągi oferuje BYD Seal 5 DM-i?
Przypomnijmy, że w Sealu 5 DM-i moc systemowa układu wynosi 212 KM (300 Nm). Jednostka spalinowa to wolnossący, 4-cylindrowy silnik 1,5 l o mocy 98 KM. Służy głównie do wytwarzania prądu, jednak w razie potrzeby może również napędzać koła. Z kolei bateria trakcyjna ma pojemność 18,3 kWh.
Moc 212 KM nie tylko pozwala rozpędzić to auto od 0 do 100 km/h w 7,5 s, ale także gwarantuje wysoką dynamikę przy trzycyfrowych prędkościach. A jak wygląda zużycie paliwa? W teście wykonanym przez Otomoto News Seal 5 DM-i na autostradzie zużywał około 6,5 l/100 km, a na drogach ekspresowych, przy prędkości 120 km/h, ponad litr mniej. W mieście pojazd był jeszcze bardziej ekonomiczny.
Analizując wyniki z 600-kilometrowej trasy, można spodziewać się, że Seal 5 DM-i LPG powinien zużywać między 4 a 6 l LPG w mieście oraz około 7–8 l na autostradzie. Brzmi fenomenalnie, ale...
Jest haczyk. Co z gwarancją?
BYD Seal 5 DM-i z LPG to na razie pojedynczy przypadek takiej konwersji w Polsce, wykonanej najprawdopodobniej bez udziału producenta. Oznacza to, że BYD Seal 5 DM-i, choć potencjalnie bardzo oszczędny, to pozbawiony gwarancji producenta.
Przypomnijmy, że BYD Seal 5 DM-i oferowany w Europie objęty jest czterema rodzajami gwarancji, różniącymi się długością i limitem przebiegu. Najdłużej, bo przez pełne 12 lat i bez ograniczenia kilometrów, chronione jest nadwozie przed korozją.
Akumulator trakcyjny ma osobną, 8-letnią ochronę do 250 tys. km, przy czym producent gwarantuje, że w tym czasie jego pojemność nie spadnie poniżej 70% wartości początkowej. Oddzielnie traktowany jest też układ napędowy – tutaj gwarancja wynosi 8 lat, ale limit przebiegu skrócono do 150 tys. km.
Z kolei podstawowa ochrona na pozostałe elementy samochodu obowiązuje przez 6 lat i również jest ograniczona do 150 tys. km.