Tiggo 7 było już dostępne z silnikiem benzynowym i jako hybryda plug-in. Teraz Chery proponuje pełną hybrydę, której nie trzeba ładować. Podczas polskiej prezentacji sprawdziłem, co daje nowy napęd.

  • Układ hybrydowy rozwija 224 KM
  • Nadwozie ma 4553 mm długości, a bagażnik mieści od 500 do 1305 l.
  • Ceny wynoszą 124 900 zł za wersję Select i 134 900 zł za Premium.

Chińskie marki zaczynały w Polsce głównie od SUV-ów z turbodoładowanymi silnikami benzynowymi. Samochody kusiły cenami i wyposażeniem, ale często okazywały się też po prostu paliwożerne. Nie każdy miał ochotę – zwłaszcza przy obecnych cenach paliw – jeździć autem, które zużywa w mieście 10, a nawet więcej litrów na setkę.

Jednocześnie, od lat niepokonanym królem polskiego rynku aut nowych jest Toyota. Jednym z jej argumentów są napędy hybrydowe. W najpopularniejszych wariantach nie trzeba ich ładować, są oszczędne i trwałe, choć niepozbawione wad, z silnikami wyjącymi przy mocnym przyspieszaniu za sprawą skrzyni e-CVT na czele.

Chińczycy to wszystko widzą

Dlatego ich modele coraz częściej dostają napędy hybrydowe. Zaczęło się od plug-inów, ale rozwijające się marki widzą, że nie wszyscy klienci mają możliwości i ochotę na regularne podłączanie aut do ładowarki. Teraz wprowadzają więc hybrydy klasyczne, zwane też samoładującymi się.

Jedną z takich nowości jest Chery Tiggo 7 HEV. Model nie jest zupełnie nowy – znamy już jego wygląd, wnętrze oraz wersje benzynową i plug-in. Nowością jest pełna hybryda, która nie wymaga podłączania samochodu do ładowarki. Wystarczy zatankować benzynę, a sterowanie przepływem energii bierze na siebie elektronika.

Chery Tiggo 7 już znamy, teraz gamę uzupełnia hybryda.

Rodzinny SUV pomiędzy Tiggo 4 i Tiggo 8

Tiggo 7 jest kompaktowym SUV-em, choć sporym, jak na ten segment. Ma 4553 mm długości, 1862 mm szerokości i 1696 mm wysokości. Rozstaw osi wynosi 2670 mm.

Bagażnik ma 500 l, a po złożeniu tylnej kanapy jego pojemność rośnie do 1305 l. Zbiornik paliwa mieści 51 l, czyli nie tak mało, jak na hybrydę. Masa własna hybrydy wynosi 1617 kg, a ładowność 508 kg. Auto ma 17,6 cm prześwitu, ale nie ma napędu na cztery koła, więc o wszelkich terenowych ambicjach lepiej zapomnieć.

To nie jest terenówka, ale większy prześwit przydaje się czasami nawet w mieście.

Co to za układ napędowy?

Pod maską pracuje to samo, co w testowanym przeze mnie niedawno Jaecoo 7 Hybrid (to ten sam koncern): czyli turbodoładowany, czterocylindrowy silnik benzynowy 1.5 T-GDI. Rozwija 143 KM i 215 Nm. Towarzyszy mu silnik elektryczny o mocy 204 KM oraz akumulator NMC o pojemności brutto 1,83 kWh.

Mocy obu jednostek nie należy bezpośrednio dodawać. Maksymalna moc całego układu wynosi 224 KM, a moment obrotowy 295 Nm. Napęd trafia wyłącznie na przednie koła poprzez przekładnię 1DHT. Wersji HEV z napędem na cztery koła na razie nie przewidziano.

Na ulicach widać coraz więcej aut marki Chery.

Układ może pracować na kilka sposobów. Przy ruszaniu i spokojnej jeździe samochód może poruszać się wyłącznie dzięki silnikowi elektrycznemu. W trybie szeregowym jednostka benzynowa działa jako generator, a koła nadal napędza silnik elektryczny. Przy większym zapotrzebowaniu na moc oba silniki mogą pracować wspólnie. Podczas hamowania część energii wraca do akumulatora.

Kierowca nie musi sam wybierać sposobu działania napędu. Elektronika przełącza tryby w zależności od prędkości, położenia pedału przyspieszenia i poziomu naładowania baterii. Pod tym względem Tiggo 7 HEV działa jak klasyczna pełna hybryda: nie ma gniazda ładowania i nie wymaga zmiany codziennych przyzwyczajeń.

Aż 224 KM, ale…

O tym, jaka to wersja, informuje duży napis na klapie.

Chery Tiggo 7 HEV przyspiesza od 0 do 100 km/h w 8,7 s i osiąga maksymalnie 175 km/h. Jak to wygląda na żywo? O tym za chwilę. najpierw zajrzyjmy jeszcze do cennika.

Dwie wersje i 10 tys. zł różnicy

Cennik otwiera Tiggo 7 HEV Select za 124 900 zł. Już podstawowa odmiana ma 18-calowe obręcze, reflektory LED, dwustrefową klimatyzację, podgrzewane przednie fotele i kierownicę, dostęp bezkluczykowy oraz dwa ekrany o przekątnej 12,3 cala.

W hybrydzie pojawiła się inna dźwignia zmiany kierunku jazdy.

Na liście znajdują się także bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, kamera cofania, tylne czujniki parkowania, siedem poduszek powietrznych oraz pakiet 24 systemów wspomagających kierowcę. Obejmuje on m.in. adaptacyjny tempomat, utrzymywanie samochodu na pasie ruchu, monitorowanie martwego pola i automatyczne hamowanie awaryjne.

Wersja Premium kosztuje 134 900 zł. Dopłata 10 tys. zł przynosi panoramiczny dach, tapicerkę ze skóry ekologicznej, elektrycznie regulowane i wentylowane przednie fotele, pamięć ustawień fotela kierowcy, przednie czujniki parkowania oraz zestaw kamer 540 stopni.

Dochodzi do tego nagłośnienie Sony z ośmioma głośnikami, ładowarka indukcyjna o mocy 50 W, oświetlenie ambientowe, przyciemniane tylne szyby i elektrycznie sterowana pokrywa bagażnika.

Jak to wszystko jeździ?

Za kierownicą siedzi się wysoko.

Skoro wiemy już, jaki układ napędowy ma ten SUV i ile kosztuje, pora na najważniejszy: czy warto go kupić? Próbowałem odpowiedzieć sobie i wam na to pytanie podczas pierwszych jazd. Oto, co zanotowałem.

Nie kupuj Chery Tiggo 7 HEV, jeśli…

…przede wszystkim szukasz auta na autostrady i drogi szybkiego ruchu. Na rynku są do tego znacznie lepsze modele – czyli przede wszystkim skuteczniej wyciszone. Chery jest w środku po prostu głośne. Już powyżej 100 km/h mocno doskwiera szum z okolic lusterek i z kół. Przy 120 czy 140 km/h jest jeszcze gorzej. Jeśli ktoś w trasy wybiera się sporadycznie, da się to przeżyć. Jeżeli jeździ dużo np. służbowo, nawet wśród (z założenia głośniejszych od osobówek) SUV-ów znajdzie znacznie cichsze propozycje.

To nie jest auto dla fanów dynamicznej i szybkiej jazdy.

Chery nie jest też najlepszym pomysłem dla fanów naprawdę dynamicznej jazdy. Raz, że układ napędowy, mimo sporej mocy systemowej, wcale nie zapewnia dobrej reakcji na gaz zawsze i wszędzie. To, jak szybko auto „odjedzie” po ruchu prawą stopą, zależy od tego, co akurat dzieje się z napędem (czyli na ile naładowany jest akumulator, jaki jest tryb itd.), ale kierowca nie wie o tym, dopóki się nie przekona i nie ma szczególnego wpływu na ustawienia. Reakcja na gaz nigdy zresztą nie jest przesadnie prędka: bywa „znośna” albo irytująco powolna. Trzeba mieć to na uwadze przy próbie szybkiej zmiany pasa czy włączania się do ruchu.

Dwa, że samochód jest miękko zestrojony, mocno buja się na zakrętach i mocno wyjeżdża przodem, jeśli wjedzie się na łuk z większą prędkością. Sytuacji nie poprawiają opony chińskiej firmy, które nie budzą zaufania na mokrym asfalcie, a także dość leniwy układ kierowniczy, przekazujący niewiele informacji o sytuacji przednich kół.

Jeśli chodzi jeszcze o wady: obsługa systemu multimedialnego jest trochę zbyt zagmatwana, zwłaszcza gdy korzysta się z Apple CarPlay (działa bezprzewodowo, co w chińskich autach wcale nie jest oczywiste). Aby wrócić np. z mapy Google do ustawień auta trzeba wykonać zbyt wiele kliknięć. Poza tym, tylna klapa otwiera się za nisko. Wysocy ludzie mogą po prostu uderzyć się w głowę przy wyjmowaniu zakupów z bagażnika.

Obsługa: nieco zawiła. Dobrze, że są fizyczne przyciski.

Poważnie rozważ ten samochód, jeśli…

…w ogóle nie interesuje cię dynamiczna jazda, nie zamierzasz „szaleć” ani jeździć szybko. Zamiast tego interesuje cię przestronne wnętrze (a miejsca w Chery nie brakuje), niskie zużycie paliwa (średnio: w okolicach 6-6,5 litra na 100 km, na autostradzie i S-ce 7,50-8,5 l) i lubisz mieć bogate wyposażenie (wentylacja foteli, kamery dobrej jakości itd.).

To samochód dla spokojnie usposobionych kierowców, ceniących wygodne zawieszenie i komfortowe wsiadanie (za kierownicą siedzi się bardzo wysoko – dla niektórych to zaleta), a do tego dobry stosunek ceny do wielkości auta i mocy. Zaletą jest też gwarancja (do 7 lat i 150 000 km lub 3 lata bez limitu). Czy warto postawić akurat na hybrydę? Nie jest przesadnie droga, a do tego rozsądnie obchodzi się z paliwem, więc ma sporo sensu.

To może być naprawdę dobrze sprzedający się samochód.

Chery Tiggo 7 HEV nie jest samochodem idealnym – ale czy takie w ogóle istnieją? Jak za swoją cenę, nie jest wcale zły, warto mieć tylko świadomość tego, co się kupuje. Jeśli taka charakterystyka auta i jego prowadzenia komuś pasuje – powinien być zadowolony. Grunt to dopasowanie auta do potrzeb i swojego charakteru.

Mikołaj Adamczuk

Redaktor prowadzący OTOMOTO News. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego i wydawca w portalu Autoblog.pl, współpracował także z wieloma innymi mediami motoryzacyjnymi i nie tylko: zarówno internetowymi, jak i drukowanymi. Specjalizuje się w testach i premierach samochodów, ale nie stroni też od klasyków, historii i ciekawostek z najbardziej egzotycznych rynków. Prywatnie miłośnik aut z gwiazdą lub… wieloma gwiazdami na masce.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google NewsDodaj do źródeł Google

Czytaj również