Dziura na osiedlowej drodze może oznaczać nie tylko uszkodzoną felgę, przebitą oponę albo urwane zawieszenie. Kierowca może mieć też problem z odszkodowaniem. Wspólnota mieszkaniowa nie zawsze zarządza taką ulicą, więc szybka wypłata z jej OC wcale nie jest oczywista.

  • Droga wewnętrzna i odszkodowanie to problem, gdy osiedlowa ulica nie ma zarządcy.
  • Wspólnota nie zawsze odpowiada za dziury, szlaban i nawierzchnię.
  • Brak gospodarza utrudnia remont, odśnieżanie i ustawienie znaków.

Na drodze wewnętrznej kierowca nie odpowie za brak przeglądu, niezapięte pasy czy brak uprawnień tak jak na drodze publicznej. Musi jednak przestrzegać znaków i nie może stwarzać zagrożenia. To dopiero początek „dzikiego zachodu”. Wspólnoty mieszkaniowe często nie mają prawa do zarządzania osiedlowymi ulicami. Nie mogą więc swobodnie zlecić naprawy, ustawić znaków ani zamontować szlabanu. Gdy auto wpadnie w dziurę albo uderzy w nie wadliwa zapora, kierowca może nie wiedzieć, do kogo zgłosić szkodę.

Droga wewnętrzna i odszkodowanie – ulica może nie należeć do wspólnoty

Na nowych osiedlach często działa ten sam schemat. Deweloper buduje bloki albo domy, wydziela drogę dojazdową jako osobną działkę, a później sprzedaje udziały w niej właścicielom mieszkań lub posesji. Taka droga nie zawsze staje się częścią nieruchomości wspólnej. W efekcie wspólnota zarządza budynkiem, klatkami, dachem i częścią terenu, ale niekoniecznie samą ulicą dojazdową.

To tworzy prawną pułapkę. Mieszkańcy codziennie korzystają z drogi, ale wspólnota może nie mieć kompetencji do jej naprawy, odśnieżania, oznakowania albo montażu szlabanu. Formalnie decyzje powinni podejmować współwłaściciele działki drogowej. Jeśli jest ich kilkudziesięciu albo kilkuset, zwykłe załatanie dziury może utknąć na lata. Kłopot rośnie po kolejnych sprzedażach mieszkań. Udział w drodze może wynikać z osobnego aktu notarialnego, więc nie zawsze przechodzi razem z lokalem. Po latach trudno ustalić, kto naprawdę współdecyduje o drodze i kto powinien płacić za jej utrzymanie.

znak D-46 i A-11a
Uszkodzone zawieszenie albo przebita opona na drodze osiedlowej nie zawsze oznaczają szybką wypłatę z OC wspólnoty. | Zdjęcie: GettyImages

Dziura w asfalcie, a odszkodowanie nie takie oczywiste

Dla kierowcy najważniejsze pytanie brzmi: kto zapłaci za uszkodzone auto? Przy drodze publicznej zwykle szuka się zarządcy, a później zgłasza szkodę z jego polisy OC. Przy drodze wewnętrznej sprawa może szybko się skomplikować. Jeśli ulica nie należy do wspólnoty, jej ubezpieczenie może nie obejmować szkody powstałej na tej działce.

Wtedy poszkodowany musi ustalić właściciela albo współwłaścicieli drogi. Może być ich kilku, kilkudziesięciu, a na dużych osiedlach nawet kilkuset. To od nich można dochodzić roszczeń, jeśli zły stan nawierzchni doprowadził do szkody. Problem w tym, że prywatni współwłaściciele drogi najczęściej nie mają osobnej polisy OC obejmującej takie zdarzenia. W praktyce oznacza to trudniejsze dochodzenie pieniędzy niż przy klasycznym zgłoszeniu szkody do ubezpieczyciela zarządcy.

Podobny problem może pojawić się przy szlabanie, bramie albo innym elemencie infrastruktury. Jeśli nie wiadomo, kto legalnie zarządza drogą, trudniej wskazać osobę lub podmiot odpowiedzialny za utrzymanie urządzeń. Kierowca nie powinien więc zakładać, że wspólnota automatycznie przyjmie zgłoszenie i uruchomi swoją polisę.

osiedle domy
Wspólnota mieszkaniowa nie zawsze zarządza osiedlową drogą. Gdy ulica jest osobną działką, obowiązek jej utrzymania spoczywa na wszystkich współwłaścicielach. | Zdjęcie: GettyImages

Remont, znaki i odśnieżanie mogą utknąć przez współwłaścicieli

Problem nie kończy się na odszkodowaniach. Taka droga wymaga bieżącego utrzymania, a ktoś musi podejmować decyzje i płacić rachunki. Trzeba załatać dziurę, odśnieżyć ulicę, naprawić lampę, ustawić znak albo zamontować szlaban? W każdej z tych spraw potrzebna jest zgoda osób, które mają prawo decydować o drodze.

Teoretycznie koszty utrzymania powinni ponosić wszyscy współwłaściciele. W praktyce bywa znacznie trudniej. Część osób nie mieszka już na osiedlu, część nie chce płacić, a część kwestionuje decyzje sąsiadów. Przy wielu współwłaścicielach jeden spór wystarczy, aby zatrzymać remont, wymianę oświetlenia, odśnieżanie albo zmianę organizacji ruchu.

Dlatego wiele osiedlowych dróg działa sprawnie tylko do momentu, gdy porządku pilnuje deweloper. Po jego odejściu mieszkańcy zostają z dziurami w nawierzchni, rachunkami i pytaniem, kto właściwie ma tym zarządzać.

Droga wewnętrzna i odszkodowanie – zmian szybko nie będzie

Problem dróg wewnętrznych trafił już do Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Resort widzi potrzebę uregulowania zasad zarządzania drogami dojazdowymi przy wspólnotach mieszkaniowych. W dyskusji pojawia się pomysł tzw. wspólnot drogowych albo szczególnych zasad zarządu takimi działkami. Taka zmiana mogłaby uprościć remonty, pobieranie składek, montaż oświetlenia, odśnieżanie i dochodzenie odpowiedzialności za szkody. Decyzje nie musiałyby zależeć od jednomyślności dużej grupy współwłaścicieli. Droga dostałaby realnego gospodarza.

Na razie to jednak etap koncepcyjny. Kierowca, który dziś uszkodzi auto na dziurawej osiedlowej ulicy, powinien najpierw sprawdzić, czy droga jest częścią nieruchomości wspólnej, osobną działką z udziałami, czy terenem objętym innym tytułem prawnym. Od tego zależy, kto odpowiada za naprawę nawierzchni i do kogo kierować roszczenie.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również