Koniec kar za zloty motoryzacyjne i nielegalne wyścigi? Przepisy do poprawy
Sebastian Sulowski

Od stycznia 2026 r. obowiązują surowsze sankcje za uliczne wyścigi, zloty motoryzacyjne, a nawet przyglądanie się takim wydarzeniom. Możliwe jednak, że część regulacji przestanie działać po wyroku Trybunału Konstytucyjnego.
- Za udział w nielegalnym wyścigu grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia
- Kara za nielegalny wyścig może dotyczyć także przygotowania do takiego czynu
- Przepisy obejmują również zloty i widzów, co budzi największe wątpliwości
Nowe regulacje miały zatrzymać uliczne wyścigi i brawurowe popisy na drogach. Szybko pojawił się jednak problem – granice odpowiedzialności nie dla każdego są jasne. Prezydent Karol Nawrocki zaskarżył część ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, a do sprawy przystąpił teraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Spór dotyczy tego, kiedy zaczyna się nielegalny wyścig, kto odpowiada za zlot i jak dotkliwe mogą być kary.
Kara za nielegalny wyścig już obowiązuje
Nowelizacja ustawy o poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego działa od stycznia 2026 r. Uliczna rywalizacja nie oznacza już tylko mandatu za prędkość albo stworzenie zagrożenia. W określonych sytuacjach może skończyć się sprawą karną. Za organizowanie, prowadzenie albo udział w nielegalnym wyścigu pojazdów mechanicznych grozi:
- od 3 miesięcy do 5 lat więzienia
- do 3 lat więzienia za samo przygotowanie do takiego przestępstwa
- zakaz prowadzenia pojazdów
- świadczenie pieniężne na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym
- ryzyko przepadku pojazdu w określonych sytuacjach
Dla kierowcy oznacza to, że uliczny wyścig nie jest już „głupim wybrykiem”. Może oznaczać zatrzymanie, zarzuty, prokuratora i wyrok w sprawie karnej.

Kara za nielegalny wyścig – gdzie zaczyna się problem?
Przepisy miały objąć klasyczne uliczne ustawki, czyli według założeń – rywalizację co najmniej dwóch kierujących w ruchu lądowym. Chodzi zwłaszcza o jak najszybsze pokonanie odcinka drogi z naruszeniem zasad bezpieczeństwa.
Problem polega na tym, że definicja może objąć różne zachowania. Nie zawsze musi chodzić o zorganizowaną imprezę, ustaloną trasę i grupę widzów. Ryzykowna może stać się także spontaniczna rywalizacja dwóch kierowców, np. gwałtowny sprint spod świateł, jeśli da się wykazać element ścigania i zagrożenie dla innych.
Jeszcze większe wątpliwości dotyczą driftu i pokazów jazdy. Przepisy mogą łączyć pod jedną etykietą klasyczny wyścig, celowy poślizg i zachowania na zlocie. To właśnie ta nieostrość stała się jednym z powodów skierowania sprawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Zlot motoryzacyjny też może skończyć się karą
Nowe regulacje obejmują nie tylko uliczne wyścigi. Dotyczą także zlotów i spotkań motoryzacyjnych. Jeśli w otwartej albo ogólnodostępnej przestrzeni spotyka się więcej niż 10 pojazdów w celu prezentacji aut lub ich modyfikacji, organizator musi wcześniej zawiadomić gminę.
Brak zgłoszenia może oznaczać grzywnę nie niższą niż 2000 zł albo karę ograniczenia wolności dla organizatora lub osoby prowadzącej spotkanie. Na grzywnę naraża się też uczestnik niezgłoszonego zlotu, jeśli działa umyślnie.
Najwięcej wątpliwości budzą widzowie. Kara może grozić także osobie, która świadomie przebywa na niezgłoszonym zlocie albo ogląda nielegalny wyścig.
RPO dołącza do sprawy. TK sprawdzi nowe kary
Rzecznik Praw Obywatelskich miał zastrzeżenia do tych rozwiązań już na etapie prac nad ustawą. Wskazywał na niejasne definicje, zbyt szeroką odpowiedzialność i ryzyko karania osób, które nie miały realnego wpływu na przebieg wydarzenia.
Teraz RPO przystąpił do sprawy w Trybunale Konstytucyjnym. Chce, aby TK ocenił m.in. definicję nielegalnego wyścigu, zasady zgłaszania zlotów oraz sankcje dla uczestników i widzów.
To ważne, bo w prawie karnym granice muszą być jasne. Kierowca powinien wiedzieć, kiedy zwykła brawura staje się przestępstwem. Widz zlotu nie może z kolei odpowiadać tylko dlatego, że nie sprawdził, czy organizator zgłosił spotkanie w gminie.

Co wyrok TK oznacza dla kierowców?
Na razie nic nie znika z przepisów. Skarga do Trybunału Konstytucyjnego nie wstrzymuje działania ustawy. Policja może reagować na nielegalne wyścigi, prokuratura może stawiać zarzuty, a sądy mogą prowadzić sprawy. Zmiana przyjdzie dopiero wtedy, gdy TK zakwestionuje przepisy. Jeśli uzna je za niezgodne z Konstytucją, znikną z obrotu prawnego albo trzeba będzie je poprawić. Wtedy sprawy prowadzone wyłącznie na podstawie uchylonych regulacji mogą zostać umorzone.
Jeśli TK uchyli sporne przepisy, ustawodawca będzie musiał napisać je od nowa. To może rozwiązać problem zwykłych spotkań miłośników klasyków czy tuningu, gdzie nie chodzi o ściganie, palenie gumy ani blokowanie dróg.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany

SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów

Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
Ostatnie artykuły
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy
- Volkswagen tańszy od Skody. Klasyka segmentu prosto z salonu: co wybrać?
- Chińskie SUV-y teraz jako hybrydy bez wtyczki. Sprawdziłem Piątkę i Siódemkę