Koniec z kradzieżą „na walizkę”? Volvo opatentowało system mający temu przeciwdziałać!

Maciej Struk

Szwedzi opatentowali nowy system, mający powstrzymać kradzież „na walizkę”. Co ciekawe, inżynierowie Volvo inspirację zaczerpnęli wprost ze świata… nietoperzy.
Dostęp bezkluczykowy, choć bardzo wygodny, dla złodziei jest niczym otwarta furtka. Dlaczego? Ponieważ są oni w stanie przechwycić sygnał z transpondera za pomocą niewielkiego urządzenia. Następnie przesyłają go dalej oraz wzmocniają w celu otwarcia auta i odjechania nim z miejsca.
Proceder ten nazywa się kradzieżą „na walizkę”, choć urządzenia do przechwytywania sygnału już dawno przestały przypominać walizkę. Obecnie są znacznie mniejsze, a przez to jeszcze łatwiej z nich korzystać (TUTAJ poznasz ukryte funkcje pilota do otwierania samochodu).
Ale Volvo mówi stop temu procederowi. Szwedzi właśnie opracowali nowy system bezpieczeństwa, dla którego inspiracją były… nietoperze.
Kradzież „na walizkę”: patent Volvo
Volvo dodatkowe urządzenie zabezpieczające zgłosiło w Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych. Jego zadaniem jest niedopuszczenie do przejęcia sygnału. I choć kierowcy mają swoje sposoby na zagłuszanie go, jak trzymanie kluczyka w aluminiowym sreberku czy blisko smartfona, Volvo znalazło mniej prymitywne i jednocześnie pewniejsze rozwiązanie.

Opiera się ono na komunikacji zwrotnej pomiędzy pojazdem a kluczykiem. Dodatkowe zabezpieczenie polega na obliczeniach czasu i szacunkach odległości na podstawie siły sygnału czujników akustycznych.
Oto, jak to działa:
- pojazd najpierw wysyła sygnał identyfikujący ze znacznikiem czasu do urządzenia dostępowego za pośrednictwem połączenia Bluetooth
- kluczyk przesyła sygnał z powrotem do samochodu w celu zweryfikowania „pierwszego kontaktu”
- następnie pojazd tworzy nowy unikalny identyfikator, który jest wysyłany do urządzenia dostępowego i z powrotem do niego. Służą do tego odbiorniki akustyczne, zamontowane na narożnikach auta. Za ich pomocą zostaje określone opóźnienie czasu odpowiedzi w komunikacji oraz potwierdzenie drugiego unikalnego identyfikatora
- w ten sposób powstaje dodatkowa kontrola bezpieczeństwa, mająca utrudnić złodziejowi wykorzystanie przejętego sygnału. Pamiętać bowiem należy, że przy kradzieży „na walizkę” jedna osoba przejmuje sygnał, a druga, która znajduje się blisko auta, odbiera go oraz wykorzystuje do otwarcia pojazdu i uruchomienia silnika
Wzorem nietoperzy
Kluczowy czynnik w opatentowanym przez Volvo systemie to opóźnienie czasowe reakcji akustycznej. Działa to niczym echolokacja u nietoperzy. Jeśli opóźnienie jest poniżej określonej wartości i zostanie wykryte zanim urządzenie dostępowe opuści zasięg wykrywania systemu akustycznego, uzna, że brelok/telefon/zegarek nadal znajduje się w bliskiej odległości i udzieli dostępu.
Ale jeśli opóźnienie jest dłuższe, oznacza to, że klucz znajduje się dalej. W takim przypadku system spróbuje skorelować połączenie Bluetooth z odległością systemu wykrywania akustycznego. Jeśli się zgadzają, również uzyskamy dostęp do samochodu.
W przypadku, gdy auto wykryje, że Bluetooth i sygnały akustyczne są w różnych odległościach lub dochodzą z różnych kierunków, „zrozumie” to jak chęć ingerencji z zewnątrz. Dlatego zablokuje dostęp do pojazdu. W ten sposób Volvo chce przeciwdziałać zapobieganiu zakłócania sygnału przez złodziei. Jednocześnie daje pewność, że sygnał główny i wtórny pochodzą z tego samego źródła.

Kradzież „na walizkę”: nadal istnieje luka
Ale i w przypadku patentu Szwedów da się znaleźć pewną lukę. Jedynym sposobem, w jaki inna osoba mogłaby przechwycić sygnał, jest przemieszczanie się obok właściciela pojazdu z tak zwaną „walizką”. Tyle tylko, że byłoby to nie tylko łatwo zauważalne, ale i wysoce podejrzane.
Nie ulega wątpliwości, że przestępcy w końcu znajdą sposób na obejście tej dodatkowej warstwy zabezpieczeń. Jednak wiele wymagań dotyczących wprowadzania danych i informacji związanych z czasem sprawi, że uzyskanie dostępu będzie znacznie bardziej złożone niż w przypadku tradycyjnych systemów bezkluczykowych.

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany

SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy