Miniony tydzień obfitował w ciekawe informacje ze świata motoryzacji. Tym ważniejszym poświęciliśmy osobne artykuły. Jednak były też takie, które, choć interesujące, łatwo spuentować jednym lub kilkoma zdaniami. Oto krótkie podsumowanie ostatnich 7 dni.

Kolejny nowy model Moskwicza

Moskwicz 8

Rosjanie zaprezentowali swoje kolejne auto. Tym razem to Moskwicz 8, który, podobnie jak inne modele tego wytwórcy, bazuje na chińskiej myśli technicznej. Tym razem na JAC-u Seholu X8 Plusie. Czyli dużym crossoverze, mierzącym 482,4 cm długości, 187,0 cm szerokości oraz 175,6 cm wysokości.

Nowy Moskwicz 8 na swoim pokładzie pomieści do 7 osób. Do jego napędu posłuży 174-konny silnik 1.5 z turbodoładowaniem i bezpośrednim wtryskiem paliwa. Do współpracy ma on 7-biegową skrzynię z dwoma sprzęgłami, przekazującą moment obrotowy wyłącznie do przednich kół.

Auto do produkcji, a raczej prostego montażu trafi zapewne w okolicach wakacji. Cena? Od 3 mln rubli, czyli około 128 000 zł po aktualnym kursie rosyjskiej waluty.

Reaktywacja Moskwicza nie byłaby możliwa, gdyby nie wojna, Chińczycy i Renault. Podmoskiewskie zakłady tego ostatniego służą za jego kwaterę główną. Co do reszty – to wiadomo.

Alfa Romeo i Lancia powrócą do...

Lancia - plany

...sportów motorowych. Taki ruch zapowiedział szef koncernu Stellantis, będącego właścicielem obu tych włoskich marek, czyli Carlos Tavares. Na razie jednak nie wiadomo kiedy to nastąpi i jakie sporty brane są pod uwagę. Między słowami można wyczytać, że w przypadku Alfy Romeo, która pod koniec zeszłego roku wycofała się z Formuły 1, rozważana jest przede wszystkim Formuła E.

Z kolei Lancia, będąca rajdową legendą, najprawdopodobniej ponownie stanie na starcie imprez rangi rajdowych samochodowych mistrzostw świata (WRC). Tavares przyznaje jednak, że najpierw ta włoska marka musi przejść rewitalizację i odnieść sukces. Dopiero później będzie czas na działanie marketingowe, do jakich z pewnością należy udział w sportach motorowych.

Udział Alfy Romeo w Formule 1 nie był udany. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby obie włoskie marki ponownie zabłysły na arenach sportowych zmagań.

Rosjanie uruchomią byłą fabrykę Mercedesa-Benza

Fabryka, znajdująca się w Yesipowie pod Moskwą, ponownie zostanie uruchomiona w maju bieżącego roku. Zamiast samochodów z gwiazdą na osłonie chłodnicy, będą z niej wyjeżdżać pojazdy chińskiej konstrukcji. Jakie? Na razie tego nie określono, ale według przedstawicieli lokalnych władz „pod względem jakości mają nie ustępować Mercedesom”.

Już powstała testowa partia aut. Oczywiście z gotowych podzespołów, choć niewykluczone, że w przyszłości miejscowa produkcja ma zostać rozszerzona. Docelowo z fabryki będzie wyjeżdżać 30 tys. pojazdów rocznie.

Co ciekawe, Mercedes-Benz fabrykę w Yesipowie uruchomił dopiero w 2019 roku. Z kolei jesienią 2022 roku Niemcy zdecydowali się opuścić Rosję, a w kwietniu zeszłego roku zakończono wykup aktywów Mercedesa-Benza. Ich właścicielem stała się sieć dealerska Avtodom.

Nic, tylko czekać na chińskiego Mercedesa z Rosji.

Nio ET7 otrzymało akumulator półprzewodnikowy

Chińczycy opublikowali wyniki testu swojej limuzyny ET7, zaopatrzonej w akumulator półprzewodnikowy. Auto poruszało się na trzech różnych trasach i na jednym ładowaniu było w stanie pokonać dystans od 1046 do 1070 km.

Produkcja akumulatora półprzewodnikowego została uruchomiona w kwietniu bieżącego roku. Ma on pojemność 150 kWh i waży 676 kg, czyli o zaledwie 20 kg więcej niż 100-kilowatowa bateria, używana w chińskich autach tego wytwórcy. Dla Nio ET7 z silnikiem o mocy 653 KM deklarowany zasięg wynosi 705 km.

Niestety, taki akumulator kosztuje tyle, co nowy Volkswagen Passat, dlatego na razie oferowany jest wyłącznie w najmie.

Konkurent Porsche Panamery z Chin

Należąca w 90% do chińskiego BYD-a i w 10% do Mercedesa-Benza, marka Denza pochwaliła się swoim dużym, elektrycznym hartchbackiem Z9 GT. Auto wygląda niczym Porsche Panamera w wariancie ST, który niedawno wypadł z produkcji. Co istotne, Chińczycy planują jego sprzedaż również na Starym Kontynencie.

Samochód mierzy 518 cm długości, a jego rozstaw osi wynosi imponujące 312,5 cm. Do jego napędu służą trzy silniki, z których dwa znalazły się przy tylnej osi. Ich łączna moc wynosi imponujące 965 KM. Ważąca aż 2875 kg Denza Z9 GT rozpędza się do prędkości 240 km/h. Gama nadwoziowa tego modelu w przyszłym roku ma być uzupełniona o sedana lub liftbacka.

Okazuje się, że Chińczycy nadal kopiują innych, ale teraz mają ku temu większe kompetencje.

JLR z Chińczykami?

Brytyjski koncern JLR ma wykorzystywać w swoich przyszłych modelach hybrydowych i elektrycznych platformę Starway, produkcji chińskiego Geely. Pierwszy oparty na niej model ujrzy światło dzienne pod koniec 2024 roku. Oznacza to, że prace nad tym autem idą pełną parą.

W Chinach od lat działa spółka joint venture zawarta pomiędzy Geela a JLR-em. O ile w latach 2010-2017 jej sprzedaż wzrosła z poziomu 26 tys. do 146 tys. samochodów, o tyle w zeszłym roku spadła do 106,4 tys. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest opóźnienie we wprowadzaniu pojazdów hybrydowych i elektrycznych.

Nowe samochody JLR-a, oparte na chińskiej platformie, na początku trafią na rynek Państwa Środka. Co dalej? Zobaczymy.

Nowe X3 wyłania się zza horyzontu

BMW szykuje kolejną generację samochodu, który stworzył segment SUV-ów klasy średniej wśród marek premium. Pierwsze wcielenie X3 zadebiutowało w 2003 roku i – jak to już z SUV-ami bywa – z miejsca odniosło wielki sukces. A że aktualne, trzecie wydanie tego modelu jest na rynku już od 7 lat, BMW powoli myśli o odesłaniu go na zasłużoną emeryturę.

Czwarta generacja X3 zostanie zaprezentowana już za kilka tygodni, a póki co Bawarczycy pokazali zdjęcia zakumulowanego egzemplarza testowego, który przechodzi ostatnie szlify we francuskim centrum testowym marki. Choć maskowanie zakrywa większość detali, to jednak i tak jest to kojący widok, ponieważ BMW oszczędziło nowemu SUV-owi karykaturalnego grilla, znanego choćby z serii 4. Również reflektory mają dość tradycyjny kształt, bez znanych z modelu X7 udziwnień.

Cóż, czasem niewiele potrzeba do szczęścia.

Niby Mini, ale średnie

Skoro już jesteśmy przy zakamuflowanych prototypach BMW – Mini, należące do tej niemieckiej firmy, zapowiada też zbliżającą się wielkimi krokami premierę Acemana. Ta odbędzie się już w przyszłym tygodniu. Cóż to będzie za twór?

Otóż można powiedzieć, że to Mini w rozmiarze pośrednim, wszak ten samochód będzie pozycjonowany pomiędzy Cooperem a Countrymanem. Auto zadebiutuje w Chinach na Międzynarodowej Wystawie Motoryzacyjnej w Pekinie. A że klienci w Państwie Środka uwielbiają samochody elektryczne, nikogo nie powinien dziwić fakt, że Aceman napędzany będzie prądem.

Czy zelektryzuje klientów? A może podzieli smutny los Pacemana? Oczekiwania bynajmniej nie są minimalne.

Herbatka z prądem?

Postępująca elektryfikacja wprawiła w popłoch wielu miłośników samochodów sportowych. I już nawet nie chodzi o to, że szum silnika elektrycznego nijak ma się do rasowego brzmienia jednostek V8. Problem jest o wiele bardziej złożony i zahacza o takie kwestie jak powtarzalność osiągów czy trudna do zmierzenia radość z jazdy.

Dlatego z niemałym zainteresowaniem przyjęliśmy informacje płynące wprost ze zbrojnego ramienia Mercedesa. Otóż Mercedes-AMG poinformował o testach przyszłej platformy AMG.EA, przeznaczonej do modeli elektrycznych o wysokich osiągach. Prace badawcze odbywały się w pobliżu koła podbiegunowego północnego w Szwecji, a niejako przy okazji otrzymaliśmy zdjęcie zakamuflowanego auta, które „zdradza pierwsze cechy przyszłego designu”. Choć patrząc na zdjęcie jedyne, co można powiedzieć to to, że widać na nim niewiele...

Niemniej, choć o nowym projekcie Mercedesa-AMG wiemy tyle co nic, to widok sunącego bokiem elektryka rozgrzewa niejedno serce. Więc niecierpliwie czekamy na dalsze szczegóły!

100 lat, kowboju!

Ford Mustang 1964

Za nami 60. urodziny Forda Mustanga. Po raz pierwszy świat zachwycił się tym przełomowym muscle carem 17 kwietnia 1964 roku podczas Światowej Wystawy w Nowym Jorku. Reszta jest zaś historią, którą z bliska poznać mogło ponad 10 mln osób – bo właśnie tyle Mustangów wszystkich siedmiu generacji sprzedał Ford. Samochód stał się ikoną popkultury i jest bez pudła rozpoznawany nawet przez motoryzacyjnych ignorantów.

I choć najnowsze wcielenie auta pokazano raptem 2 lata temu i wciąż może mieć pod maską silnik V8, to wszyscy zastanawiamy się, czy ten legendarny model dotrwa w swej ikonicznej, spalinowej formie choćby do ustawowego wieku emerytalnego. Oby!

Wszystkiego najlepszego, kowboju!

Euro 7 coraz bliżej

Spaliny w samochodzie

Drżymy o los spalinowego Mustanga, który jest gatunkiem zagrożonym, a na jego życie czyhają względy ekologiczne. W tej sytuacji nie możemy nie wspomnieć o wydarzeniu, które miało miejsce tuż po zamknięciu naszego poprzedniego podsumowania tygodnia, jest jednak na tyle istotne, że trudno zbyć je milczeniem.

12 kwietnia Rada Unii Europejskiej przyjęła rozporządzenie dotyczące nowej normy emisji spalin. To ostatni krok na drodze do wprowadzenia Euro 7. Tym razem wliczane będą również zanieczyszczenia generowane m.in. w trakcie ścierania się okładzin hamulcowych czy opon. Z tych powodów Euro 7 obejmie także samochody elektryczne, a zawierać będzie bardziej rygorystyczne limity emisji zanieczyszczeń wytwarzanych w czasie hamowania.

Teraz akt ustawodawczy muszą jeszcze podpisać przewodniczący Parlamentu Europejskiego i Rady, a następnie zostanie on opublikowany w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Czy stanie się to jeszcze w trakcie obecnej kadencji europarlamentu? A może już po czerwcowych wyborach? Czy wyniki elekcji mogą zmienić cokolwiek w tych przepisach?

Tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi. Choć jedno wydaje się pewne – od Euro 7 raczej nie będzie odwrotu.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również