Tym razem to nie kierowcy zapłacą więcej. Ministerstwo Sprawiedliwości chce podnieść maksymalny mandat za łamanie Prawa o miarach z 500 do 3000 zł. Zmiana jest wymierzona głównie w nieuczciwe stacje paliw, ale rykoszetem może mocno uderzyć też w policjantów drogówki, jeśli użyją urządzenia bez ważnej legalizacji.

  • Mandat dla policjanta może wzrosnąć z 500 do nawet 3000 zł.
  • Projekt powstał głównie przez problemy z przyrządami pomiarowymi, m.in. na stacjach paliw.
  • Rykoszetem mocniej dostanie też drogówka używająca sprzętu bez ważnej legalizacji.

Na pierwszy rzut oka wygląda to jak drobna zmiana w przepisach. Z perspektywy kierowcy chodzi jednak o bardzo konkretną sprawę. Jeśli policjant posługuje się miernikiem laserowym bez ważnych dokumentów albo z naruszonymi plombami, sam łamie prawo. A jeśli projekt wejdzie w życie w proponowanej formie, kara za takie wykroczenie wzrośnie aż sześciokrotnie. W praktyce powinno to zmusić mundurowych do większej ostrożności przy pomiarach prędkości.

Projekt powstał przez stacje paliw, ale obejmie też drogówkę

Ministerstwo Sprawiedliwości chce zmienić przepisy tak, by za wykroczenia z ustawy – Prawo o miarach można było nakładać mandat do 3000 zł zamiast obecnych 500 zł. Impulsem do zmian były ustalenia Najwyższej Izby Kontroli, która zwracała uwagę na nieprawidłowości przy odmierzaniu paliwa na stacjach. Resort uznał, że obecna sankcja jest zbyt niska i nie działa odstraszająco.

To jednak nie dotyczy wyłącznie dystrybutorów. Prawo o miarach obejmuje wszystkie przyrządy pomiarowe podlegające prawnej kontroli metrologicznej. A to oznacza, że problem może dotyczyć również policjantów używających mierników laserowych, wideorejestratorów i innych urządzeń bez wymaganych dowodów legalizacji albo wbrew warunkom ich stosowania.

kontrola prędkości
Policjantowi grożą mandaty nie tylko za przewinienia drogowe. Może też dostać grzywnę za użycie urządzenia niezgodnego z Prawem o miarach, a ta może wzrosnąć nawet sześciokrotnie. | Zdjęcie: Lubuska Policja

Policjant też może złamać Prawo o miarach

To nie jest teoria. Zdarzało się już, że funkcjonariusze mierzyli prędkość urządzeniem bez ważnej legalizacji. Zwykle wychodzi to na jaw dopiero wtedy, gdy kierowca poprosi o sprawdzenie dokumentów. Jeśli sprzęt nie ma ważnej legalizacji albo ma naruszone plomby, taki pomiar nie powinien być podstawą do ukarania.

W praktyce oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze, kierowca może uniknąć mandatu. Po drugie, odpowiedzialność może ponieść sam policjant. Dziś grozi za to mandat do 500 zł, a po zmianach nawet do 3000 zł. To z kolei powinno oznaczać większą presję na drogówkę, by dokładniej pilnowała sprzętu używanego do pomiaru prędkości.

Kierowca może się obronić, ale musi działać od razu

Najważniejsze z punktu widzenia kierowcy jest jedno. Trzeba reagować natychmiast. Jeśli podczas kontroli pojawi się podejrzenie, że urządzenie nie ma ważnej legalizacji, nie wolno tego lekceważyć. To właśnie na miejscu trzeba poprosić o okazanie świadectwa legalizacji i sprawdzić, czy wszystko się zgadza. Najważniejsze są trzy elementy:

  • numer seryjny urządzenia musi odpowiadać numerowi w dokumencie
  • termin legalizacji musi być aktualny
  • urządzenie nie może mieć uszkodzonych ani naruszonych plomb

W praktyce zdarzają się różne wpadki. Funkcjonariusz może nie mieć przy sobie właściwego dokumentu, może pokazać świadectwo od innego egzemplarza albo posługiwać się urządzeniem, którego legalizacja już wygasła. Dla kierowcy to nie jest drobiazg. Jeśli zauważy to od razu i odmówi przyjęcia mandatu, ma realną szansę się obronić.

kontrola prędkości miernik laserowy
Brak ważnego świadectwa legalizacji wciąż się zdarza. Dla kierowcy może to oznaczać prostą drogę do uniknięcia mandatu. | Zdjęcie: policja.pl

Kierowcy mogą na tym pośrednio skorzystać

Choć projekt powstał głównie z myślą o surowszym karaniu nieuczciwych stacji paliw, dla kierowców może mieć też korzystny skutek uboczny. Wyższe mandaty powinny zmusić wszystkich użytkowników przyrządów pomiarowych do większej ostrożności. Dotyczy to również drogówki.

Jeżeli funkcjonariusz będzie wiedział, że za użycie urządzenia bez ważnej legalizacji grozi już nie 500, ale 3000 zł, trudniej będzie zlekceważyć termin kontroli albo sięgnąć po sprzęt, co do którego są jakiekolwiek wątpliwości. Dla kierowców oznacza to jedno. Większą szansę, że pomiar prędkości będzie wykonany zgodnie z prawem, a nie tylko „na niby”.

Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.

Obserwuj nas na Google News

Czytaj również