Niepokojące doniesienia z Chin. Szef Forda mówi o „zagrożeniu egzystencjalnym”

Maciej Struk

Ford z niepokojem spogląda w kierunku Chin. Według The Wall Street Journal szef tego amerykańskiego koncernu mówi nawet o „zagrożeniu egzystencjalnym”.
Ford w Europie nie ma obecnie łatwego życia. Czkawką odbija mu się zbytnia wiara w elektromobilność i wycofanie z rynku swoich kluczowych modeli, które miały zrobić miejsce nowym o napędzie elektrycznym. Ale w elektryki i tak trzeba inwestować.
Powód? To nie tylko przepisy, zakładające wycofanie modeli spalinowych z europejskiego rynku od 2035 roku, ale przede wszystkim chińskie koncerny motoryzacyjne (TUTAJ przeczytasz o obecnych problemach europejskich firm).
Zagrożenie ze strony Chin: coraz lepsze samochody
The Wall Street Journal w swoim niedawnym artykule donosił o wyjazdach szefa Forda do Państwa Środka. Jednym z ich punktów była możliwość testowania samochodów elektrycznych. Oczywiście, miejscowych wytwórców.
Szef amerykańskiej marki – Jim Farley – miał m.in. okazję poznać zupełnie nowego, elektrycznego SUV-a marki Changan. To partner Forda i średniej wielkości gracz na chińskim rynku (TUTAJ przeczytasz o Maździe, stworzonej razem z Changanem).

Jak donosi The Wall Street Jorunal, Amerykanin był pod ogromnym wrażeniem nowego samochodu, a w szczególności postępów, jakich dokonały chińskie marki motoryzacyjne. Farley nie wsiadł wprawdzie za kierownicę, ale Changana miał docenić za płynną jazdę, ciszę i luksusowe wnętrze. Największe wrażenie pozostawić miały imponujące, a na dodatek łatwe w obsłudze technologie pokładowe.
Według gazety, Farley stwierdził nawet, że „ci goście już ich prześcignęli i że już kiedyś widział ten film”. W ten sposób nawiązał m.in. do Hyundaia i Toyoty, których niegdyś, gdy byli niewielkimi graczami, szefowie światowych firm motoryzacyjnych nie traktowali poważnie.
Zresztą podobna sytuacja miała miejsce jeszcze niedawno choćby z Teslą.
Zagrożenie ze strony Chin: dopracowany łańcuch dostaw
Ale to nie wszystko. The Wall Street Journal przytacza również rozmowę szefa Forda z jednym z członków zarządu. Według gazety, Farley stwierdził, że chińskie koncerny motoryzacyjne rozwijają się z prędkością światła.
Imponują nie tylko technologiami, jak sztuczna inteligencja, ale również niskokosztowym łańcuchem dostaw, funkcjami cyfrowymi czy ekspansją na globalne rynki. W rezultacie chińskie firmy stanowią dla Forda wręcz zagrożenie egzystencjalne.

Według Farleya zagrożenie ze strony tamtejszych producentów dotyczy również wszystkich tradycyjnych wytwórców samochodów i nie tylko Starego Kontynentu. Cła na dłuższą metę nie są rozwiązaniem, podobnie jak inne tego typu środki zaradcze (TUTAJ przeczytasz o planach Forda).
Cóż, Chińczycy zbudowali swoją potęgę na plecach zachodnich firm, z którymi tworzyli spółki joint-venture, a teraz wykonują kolejny krok. Czyli atak na światowe rynki. Jest to dla nich konieczność, choćby ze względu na niezwykle zażartą konkurencję wewnętrzną.
Ford w Europie cieniem samego siebie
Ford ostatnimi czasy rozmienił się na drobne. Amerykanie, którzy coraz częściej zaczęli promować globalne modele, zrezygnowali ze swoich tradycyjnych aut, będących ich końmi pociągowymi na Starym Kontynencie.
Na rynku nie ma już więc m.in. Fiesty, Mondeo, Galaxy, czy S-Maxa. Los Focusa, który potrafił sprzedawać się w samej Europie w liczbie 0,5 mln sztuk rocznie, też jest policzony. Jego produkcja zakończy się w połowie 2025 roku.
W efekcie, według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA), sprzedaż Forda w krajach Unii Europejskiej i EFTA (Islandia, Liechtenstein, Norwegia, Szwajcaria) spadła w tym roku o 16,9% – do 226 365 aut. W tym samym okresie 10 lat temu Amerykanie na Starym Kontynencie znaleźli dwa razy więcej nabywców.

Do czerwca bieżącego roku udział tego wytwórcy w europejskim rynku zmniejszył się z 4,1 do zaledwie 3,3%. W Niemczech, gdzie Forda często traktuje się jako rodzimą markę, wyniósł on jedynie 3,7%. 10 lat temu było to 7,1%.
W Polsce od stycznia do końca czerwca 2024 roku Amerykanie znaleźli 6710 nabywców. Najpopularniejszym modelem pozostaje Focus, na którego skusiło się 2644 klientów. W tym samym okresie Kuga sprzedała się w liczbie 1407 egzemplarzy, natomiast Puma – 1075.
Na naszym rynku Ford nie jest nawet w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych marek. Wyprzedzają go m.in. Mercedes (14 022 szt.), BMW (13 682 szt.) czy Audi (13 260 szt.).

Wszystko zaczęło się od... lampy! Tak, lampy trzymanej Tacie przy naprawach Jego Fiata 125p. Później w naszym domu były już tylko nowocześniejsze auta, dlatego lampa została rzucona w kąt, ale pasja do motoryzacji wcale nie umarła. Wręcz przeciwnie! Dlatego w 2004 r. wziąłem sprawy w swoje ręce i poszedłem na praktyki do "auto motor i sportu", gdzie zostałem przez kolejne 6 lat. Po drodze zrodził się też pomysł startów w rajdach, a później - w wyścigach samochodowych. Ba, w 2009 r. wywalczyłem 6. miejsce w Mistrzostwach Polski Kia Lotos Cup, a w następnym roku - Puchar Polski. Przez ostatnie 9,5 roku pracowałem jako redaktor działu testy w tygodniku "motor" i miesięczniku "auto moto".
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również
Ostatnie artykuły
- Nazwa z przeszłości powraca. Japończycy we wrześniu przywrócą legendę
- Tańsze paliwo na koniec wakacji? Rząd może wrócić do CPN
- Audi pokazało największy model w historii. Przy Q9 nawet Q7 wydaje się małe
- Zignorowali fotoradar i uniknęli kary. Tylko 2% spraw trafia do sądu
- Volkswagen wycenił nowe hybrydy. Na start kusi promocją do 17 tys. zł
- Nowy Hyundai przyłapany bez kamuflażu. Zupełnie nowa generacja zaskakuje
- Złe parkowanie zaboli. Odholowanie auta podrożeje do 770 zł, a to nie koniec złych wieści
- Ten samochód nigdy nie miał sensu. Bez dachu jest jeszcze lepszy
- Ceny aut elektrycznych mocno spadły. Tak zmieniły się w ciągu 5 lat
- Porsche zwolni 5000 pracowników. Dzięki temu legenda zostanie uratowana


