Nie znasz tych zasad? Uważaj na pułapki z ograniczeniem prędkości na europejskich trasach
Sebastian Sulowski

Znaki z ograniczeniami prędkości wyglądają w Europie podobnie, ale nie zawsze działają tak samo. Różnice potrafią zaskoczyć, a mandat można dostać nawet wtedy, gdy kierowca jest przekonany, że jedzie zgodnie z przepisami.
- Ograniczenia prędkości za granicą może obowiązywać aż do znaku odwołującego.
- Deszcz, noc i lokalne tabliczki potrafią zmienić dopuszczalny limit.
- W wielu krajach fotoradary nie muszą być wcześniej oznakowane.
Po wjeździe do innego kraju zwykle pojawia się duża tablica z podstawowymi limitami. To jednak tylko punkt wyjścia, bo ograniczenia prędkości za granicą mogą działać inaczej niż w Polsce. Czasem decyduje pogoda. Innym razem pora dnia, hałas, rodzaj drogi, tabliczka pod znakiem albo brak znaku odwołującego wcześniejszy limit.
Skrzyżowanie nie zawsze odwołuje limit
W Polsce kierowcy często traktują skrzyżowanie jak naturalny koniec ograniczenia prędkości. Po jego minięciu wielu z nich odruchowo wraca do wyższego limitu. Za granicą taka zasada może okazać się kosztowną pułapką.
W wielu krajach ograniczenie obowiązuje do znaku odwołującego albo do innego znaku zmieniającego limit. Sam wjazd na skrzyżowanie nie zawsze kasuje wcześniejsze ograniczenie. Dlatego na europejskich trasach lepiej nie przyspieszać automatycznie po przecięciu bocznej drogi. Najbezpieczniejsza zasada jest prosta – dopóki nie pojawi się znak końca ograniczenia, nowy limit albo tablica końca miejscowości, lepiej trzymać poprzednią prędkość. Szczególnie w Niemczech, Austrii, Francji czy Szwajcarii fotoradar może stać właśnie za takim miejscem.

W Holandii prędkość zależy od godziny
W Polsce od czerwca 2021 roku zniknęła różnica między dziennym i nocnym limitem w obszarze zabudowanym. Przez całą dobę obowiązuje 50 km/h, o ile znaki nie wskazują inaczej. W innych krajach pora dnia nadal może mieć znaczenie.
Dobrym przykładem jest Holandia. Na autostradach w dzień, czyli zwykle od 6:00 do 19:00, obowiązuje limit 100 km/h. Wieczorem i w nocy na części tras można jechać szybciej – 120 albo 130 km/h – ale tylko tam, gdzie pozwala na to oznakowanie.
Nocne ograniczenia występują też lokalnie w Niemczech, Austrii czy Szwajcarii. Często chodzi o hałas. Przy drogach przez miejscowości można spotkać ograniczenia do 30 km/h obowiązujące tylko w konkretnych godzinach. Dla kierowcy z Polski taka tabliczka wygląda niepozornie, ale mandat przyjdzie tak samo jak za zwykłe przekroczenie prędkości.

Austriackie IG-L wygląda niewinnie, ale zmienia limit na autostradzie
Jedną z częstszych pułapek na austriackich trasach jest dopisek IG-L pod znakiem ograniczenia prędkości. Najczęściej oznacza ekologiczny limit, który na wybranych odcinkach autostrad obniża prędkość ze standardowych 130 do 100 km/h. Nie chodzi wtedy o niebezpieczny łuk, roboty drogowe ani zwężenie jezdni, lecz o ochronę powietrza.
Dla kierowcy auta spalinowego sprawa jest prosta – trzeba zwolnić. Jazda 130 km/h tam, gdzie obowiązuje IG-L 100, może skończyć się mandatem, choć na zwykłym odcinku austriackiej autostrady taka prędkość byłaby zgodna z przepisami.
Więcej zamieszania dotyczy samochodów elektrycznych. Zwolnienie z limitu IG-L zależy od oznakowania i rozpoznania pojazdu. Najłatwiej mają auta z austriackimi zielonymi tablicami. Kierowca zagranicznego elektryka może później próbować wyjaśniać sprawę, ale bezpieczniej nie zakładać z góry, że każdy taki limit go nie dotyczy.

Ograniczenia prędkości za granicą – deszcz potrafi obniżyć limit bez dodatkowego znaku
W Polsce deszcz sam z siebie nie zmienia liczby na znaku. Kierowca ma dostosować prędkość do warunków, ale przepisy nie wprowadzają osobnego autostradowego limitu tylko dlatego, że pada. We Francji, i we Włoszech działa to inaczej.
Na francuskiej autostradzie standardowe 130 km/h spada podczas deszczu do 110 km/h. We Włoszech przy złej pogodzie również trzeba jechać wolniej – na autostradzie 110 km/h zamiast 130 km/h. To nie musi wynikać z nowego znaku ustawionego przy drodze. Taki obowiązek może wynikać bezpośrednio z lokalnych przepisów.
W Niemczech często stosuje się inne rozwiązanie. Pod znakiem ograniczenia można zobaczyć tabliczkę „bei Nässe”, czyli „przy mokrej nawierzchni”. Wtedy podany limit obowiązuje tylko wtedy, gdy jezdnia jest rzeczywiście mokra. Sama mżawka albo lekko wilgotny asfalt mogą nie wystarczyć, ale przy widocznej warstwie wody trzeba już zdjąć nogę z gazu.

W miastach 50 km/h coraz częściej nie jest standardem
Polski kierowca łatwo przyzwyczaja się do zasady: obszar zabudowany oznacza 50 km/h. W wielu europejskich miastach to coraz rzadziej wystarcza. Lokalne przepisy i strefy tempo 30 potrafią objąć większość ulic.
W Hiszpanii obowiązuje trzystopniowy system prędkości w miastach. Na ulicach współdzielonych przez pieszych i pojazdy limit może wynosić 20 km/h. Na drogach z jednym pasem w każdym kierunku zwykle jest to 30 km/h. Dopiero szersze ulice pozwalają jechać 50 km/h.
Austria potrafi zaskoczyć w inny sposób. Przy wjeździe do miejscowości można zobaczyć ograniczenie do 30 km/h z dodatkową tabliczką „ausgenommen”, czyli „z wyjątkiem”. Często oznacza to, że główna droga przelotowa pozostaje poza ograniczeniem i nadal obowiązuje na niej 50 km/h. Po zjeździe w boczne ulice trzeba już jednak trzymać się trzydziestki.

Ograniczenia prędkości za granicą – fotoradar nie zawsze musi się zapowiadać
W Polsce kierowcy przywykli do znaków przed stacjonarnym fotoradarem albo odcinkowym pomiarem prędkości. Za granicą nie zawsze można na to liczyć. W wielu krajach fotopułapki działają bez wcześniejszego ostrzeżenia, a informacja – jeśli w ogóle się pojawia – dotyczy raczej odcinka drogi niż konkretnego miejsca kontroli.
Tak jest m.in. we Francji, Austrii, Niemczech, Szwajcarii czy Belgii. Fotoradar może stać za łukiem, przy wjeździe do miejscowości, na zjeździe z autostrady albo tuż za znakiem z niższym limitem. Nie musi być żółty, dobrze widoczny ani poprzedzony tablicą ostrzegawczą.
Trzeba uważać także na aplikacje z bazą fotoradarów. W części krajów wskazywanie dokładnej lokalizacji urządzeń jest zakazane albo mocno ograniczone. Przed wyjazdem warto więc sprawdzić nie tylko podstawowe limity, ale też zasady dotyczące pogody, godzin obowiązywania ograniczeń i kontroli prędkości.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk

Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany

SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
Ostatnie artykuły
- Pułapka na kierowców. CBD jest legalne, ale policyjny test może wykazać narkotyk
- Kupno używanego auta przed wakacjami. Co sprawdzić, zanim wyruszysz w długą trasę?
- BYD pokazał limuzynę wielkości Mercedesa klasy S. Wszystko wskazuje na to, że trafi do Europy
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy