Rodzinny Opel wyceniony. Za 123 800 zł nie da się mieć więcej przestrzeni
Mikołaj Adamczuk

Osobowy Opel Combo wraca do napędu benzynowego. Nowa wersja 1.2 Turbo ma 110 KM, manualną skrzynię i kosztuje od 123 800 zł. Jeszcze kilka lat temu producent chciał sprzedawać ten model wyłącznie jako elektryka.
- Benzynowe Combo ma pięć miejsc, krótkie nadwozie i bagażnik mieszczący do 1355 l.
- Wydłużone Combo XL pozostaje dostępne z dieslem lub napędem elektrycznym.
- Benzyniaki wróciły również do spokrewnionych modeli Citroena, Peugeota, Toyoty i Fiata.
Opel Combo to jeden z kombivanów z rodziny koncernu Stellantis. Jego „bliźniaki” to jeszcze Citroen Berlingo, Peugeot Partner/Rifter i Fiat Doblo, a także Toyota Proace Verso City. Choć japońska marka nie należy do koncernu, zdecydowała się na skorzystanie z francuskiej konstrukcji. Combo konkuruje z Renault Kangoo/Mercedesem Citanem i Volkswagenem Caddy/Fordem Transitem Connectem. Tego typu auta lubią osoby poszukujące maksymalnej praktyczności. Nie są modne, piękne ani szybkie – ale można przewieźć nimi całą rodzinę albo mnóstwo sprzętu firmowego, wygodnie i bez kompromisów.
Podstawową wersją osobowego Combo jest od teraz Edition z trzycylindrowym silnikiem benzynowym 1.2 Turbo. Jednostka rozwija 110 KM, współpracuje z sześciobiegową skrzynią manualną i napędza przednie koła. Prędkość maksymalna wynosi 179 km/h.

Cena: od 123 800 zł
Benzyniak występuje wyłącznie w krótkim nadwoziu o długości 4,41 m i konfiguracji pięcioosobowej. Wydłużone Combo XL mierzy 4,76 m, może mieć siedem miejsc, ale pozostaje dostępne z silnikiem Diesla albo napędem elektrycznym.
Bazowe Combo Edition ma seryjnie matrycowe reflektory Intelli-Lux Matrix, klimatyzację, tylne czujniki parkowania oraz system multimedialny z 10-calowym ekranem dotykowym. Apple CarPlay i Android Auto działają bezprzewodowo.
Najciekawszym elementem są światła matrycowe, które nie są oczywistym dodatkiem w samochodzie kosztującym niewiele ponad 120 tys. zł. Dwustrefowa klimatyzacja automatyczna pozostaje natomiast standardem wersji elektrycznej, podczas gdy benzyniak otrzymuje zwykłą klimatyzację.
W ofercie pozostają diesel i elektryk
Poza silnikiem benzynowym Opel proponuje diesla 1.5 o mocy 102 albo 130 KM. Combo Electric ma 136 KM. Napęd elektryczny pozostaje dostępny zarówno w krótkim nadwoziu, jak i w siedmioosobowej odmianie XL.
Benzyniak wypełnia lukę pomiędzy dieslem a elektrykiem. Może być rozsądnym wyborem dla osoby, która nie pokonuje przebiegów uzasadniających zakup diesla, ale nie ma też dogodnego dostępu do ładowarki. Trzeba jedynie zaakceptować, że 110 KM w dużym i w pełni załadowanym aucie nie zapewni szczególnie imponujących osiągów.

Opel zmienił strategię
Powrót silnika benzynowego jest ciekawy, ponieważ na początku 2022 roku Opel oficjalnie ogłosił, że osobowe Combo Life będzie oferowane wyłącznie z napędem elektrycznym. Podobną strategię przyjęły wówczas pozostałe marki Stellantisa. W Toyocie silnik benzynowy pozostał.
Teraz plan się zmienił. Opel nie jest jedyną marką, która przywróciła taki napęd. Peugeot Rifter jest dostępny z benzynowym silnikiem 1.2 o mocy 100 KM, choć na stronie internetowej importera nie wyświetla się aktualnie cena takiego modelu. Citroen Berlingo z tym samym napędem kosztuje katalogowo 125 510 zł.
Cennik Toyoty Proace City Verso 1.2 D-4T 110 KM zaczyna się od 129 100 zł. W przeciwieństwie do Opla Toyota oferuje ten silnik także w wydłużonym nadwoziu Long, wycenionym na 133 300 zł.

Trudno o większą przestrzeń za tę cenę
Wielki bagażnik, masa miejsca dla pasażerów, wysokie nadwozie i wygodne wsiadanie, a do tego bardzo dobra widoczność z wnętrza. Kombivany mają swoje zalety – a fakt, że nie muszą być wyłącznie elektryczne, na pewno pomoże im w tym, by zostać na rynku jeszcze przez pewien czas. Nie każdy segment – miejmy nadzieję – zniknie pod naporem SUV-ów.
Otomoto.pl News to najnowsze informacje i aktualności motoryzacyjne oraz baza wiedzy na temat modeli, marek i danych technicznych. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas w Google News.
Obserwuj nas na Google NewsCzytaj również

Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany

Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza

SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
Ostatnie artykuły
- Płacą podwójnie, by chronić prawo jazdy. Tak robi co dziesiąty ukarany
- Niemcy tracą Chiny. Ich fabryki będą pracować na pół gwizdka. Padła szokująca prognoza
- SCT w Polsce to fikcja? Sprawdziliśmy oficjalny bilans mandatów
- Czy to największy problem samochodów elektrycznych? Wyniki nowych badań zaskakują
- Używana alternatywa dla Golfa. Ten Volkswagen daje więcej za podobne pieniądze
- Odmowa przyjęcia mandatu przestanie się opłacać. Stawki drastycznie wzrosną
- Robotaxi kontra człowiek. O wiele bezpieczniej jest jechać bez kierowcy
- Volkswagen tańszy od Skody. Klasyka segmentu prosto z salonu: co wybrać?
- Chińskie SUV-y teraz jako hybrydy bez wtyczki. Sprawdziłem Piątkę i Siódemkę
- Miały zastąpić stacje benzynowe. Czy to ślepa uliczka motoryzacji?